Republic Commando
 
Republic Commando to wydany 22 Marca 2005 roku FPS. Producentem jak i wydawcą był LucasArts a gra dostępna była tylko na PC i Xboxa.


Star Wars: Republic Commando zadebiutowało na rynku w 2005 roku i zmieniło podejście do gier w klimatach Gwiezdnych Wojen. Nie było tu machających mieczami świetlnymi i wszechmocnych Rycerzy Jedi, czy Sithów (znaczy się byli, ale to nie oni byli głównymi bohaterami), nie patrzyliśmy również na pole bitwy oczami szeregowego żołdaka, w potyczkach sieciowych. Jak sam tytuł wskazuje dane nam było wcielić się w Komandosa Republiki. Najlepszego z najlepszych, specjalistę od zadań niewykonalnych, specjalnie wyhodowanego i wyszkolonego klona z Oddziału Delta.

Sev, Scorch, Fixer... i ja.
Naszemu głównemu bohaterowi (nazywanemu wymownie Boss) towarzyszymy od momentu uzyskania świadomości w komorze w której dojrzewał, jako klon Jango Fett'a. Następnie widzimy kilka wycinków z jego wczesnego życia, treningu, otrzymania pancerza Katarn... hełmu. Poznajemy naszych towarzyszy broni i braci, z którymi przyjdzie nam ruszyć w bój

A zaczynamy z przytupem, bo od pierwszej wielkiej bitwy Wielkiej Armii Republiki, czyli Genosis. Jednak nie walczymy w pierwszej linii, naszym zadaniem jest infiltracja, sabotaż i eliminacja celów o wysokim znaczeniu. Powiadają, że komandosi są w stanie sami wygrać wojnę. I coś jest w tym stwierdzeniu, gdyż Oddział Delta zrzucony na tyły wroga potrafi sporo nabroić w szeregach wrażych sił. Misje są dynamiczne i obfitują w zróżnicowane zadania. Na szczęście nasi towarzysze broni są odpowiednio wyspecjalizowani i przygotowani. Fixer jest lojalnym żołnierzem i genialnym hakerem, Sev to urodzony morderca i rewelacyjny strzelec wyborowy, a Scorch pełni rolę eksperta od materiałów wybuchowych oraz potrafi rozładować atmosferę swoimi często trafnymi i dowcipnymi komentarzami. Historia jest może i banalna, bo to oddział komandosów ma zapewnić wsparcie Wielkiej Armii Republiki sabotując działania wroga na jego tyłach. Jednak w następnych rozdziałach mamy okazję odwiedzić zagubiony okręt Republiki i odkryć jego mroczną tajemnicę (i tu kłania się klimat Obcego) lub przygotować inwazję i zjednać sobie sojuszników na Kashyyk. Wszystkie wydarzenia dzieją się w tle filmowego "Ataku Klonów" i kończą się mniej więcej przed "Zemstą Sithów". Wszystko w gęstym i miodnym klimacie taktycznej strzelaniny z pierwszej osoby. Gdyż nie tylko liczą się nasze umiejętności walki ale również rozeznanie w sytuacji, bo to my jesteśmy dowódcą i to my musimy wydawać naszym podkomendnym odpowiednie rozkazy. A tych mamy kilka, od zajęcia pozycji snajperskiej, przez hakowanie urządzeń i podkładanie ładunków burzących po oczyszczanie pomieszczeń.
Gdybym musiał porównać grę do jakiegoś starszego tytułu to przypomina ona SWAT 3 i Rainbow Six. Gdyby nie perspektywa pierwszej osoby można pokusić się o porównanie jej do Ghost Recon: Future Soldier.
Gdy pierwszy raz miałem okazję odpalić ten tytuł (a było to na długo przed tym jak miałem okazję przeczytać książki o Komandosach Republiki) kupił mnie klimat tej produkcji.

Oczami klona.
Oprawa wizualna pomimo tego, że nadgryzł ją już ząb czasu nadal potrafi cieszyć oko. Zwłaszcza drobnymi szczegółami jak perspektywa z wnętrza hełmu klona oraz interfejsem tam zamontowanym. Mnie prywatnie ucieszył drobiazg w postaci "wycieraczki" pojawiający się w momencie gdy nasz wizjer jest już dostatecznie upaćkany wydzielinami z ciał oponentów. Niby drobiazg, a cieszy.
Udźwiękowienie, jak przystało na produkcje LucasArts jest na tak wysokim poziomie, że soundtrack z tej gry można traktować na równi z tymi z Klasycznej Trylogii. Same głosy postaci to istny majstersztyk, mroczny głos Sev'a, lekkie komentarze Scorcha i zwięzły oraz żołnierski ton Fixer'a dopełniają klimatu. Jednak perełką jest głos Boss'a, gdyż podkłada go sam odtwórca Jango Fett'a - Temuera Morrison (jednocześnie honorowy członek Polskiej Społeczności Mandalorian - Manda'Yaim).


Star Wars: Republic Commando to najbardziej Mandaloriańska gra w jaką kiedykolwiek grałem. Jest to tytuł, który szanujący się fan Mandalorian i ich kultury powinien mieć. Dlaczego? Zacznijmy od klimatu. Działania wyspecjalizowanych grup klonów-komandosów szkolonych przez Mandalorian. Walka ramię w ramię z naszymi nomen omen braćmi, nie tylko broni. Dodatkowo możliwość popatrzenia na wirtualny świat zza wizjera o dość charakterystycznym kształcie. Dynamika starć, wspieranie się komandosów oraz sam charakter misji tworzą tytuł w który warto zagrać. Historia, pomimo tego, że nie bryluje oryginalnością jest wciągająca i kończy się wyjątkowo mocnym akcentem.
Poza tym ścieżka dźwiękowa z utworem o dość wymownym tytule "Vode an" (co w przełożeniu z Mando'a oznacza mniej więcej - "Bracia wszyscy") i głosem Temuery Morrisona tylko pogłębia ten jedyny w swoim rodzaju klimat. Z Soundtrackiem można także zapoznać się w tym zakątku naszej strony.
Nasycenie czynnikiem M, świadczącym o swojej wartości dla osób lubujących się w kulturze Mandaloriań jest tak ogromne, że wychodzi z każdego piksela na ekranie. To naprawdę mocy tytuł broniący się dodatkowo swoją grywalnością . Oczywiście Republic Commando nie jest pozbawiona wad, jednak jej zalety i niepowtarzalność choć na chwilę pozwolą się wcielić w ciało żołnierza do zadań specjalnych wyhodowanego z DNA Jango Fett'a.


Opracował: Radok


 

Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2021




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 15,703,598 unikalne wizyty