Co niesie przyszłość?
 
Tion meg jorir vencuyot?

Co niesie przyszłość?

Ostatnie miesiące to dla fanów Gwiezdnych Wojen czas spekulacji nad tym, co przyniesie przyszłość. Za oceanem niedawno zakończono ciesząca się ogromną popularnością serię komiksową Dziedzictwo. W Internecie pojawiły się także plotki o nowej części Gwiezdnej sagi, która podobno miałaby zostać umiejscowiona nawet tysiąc lat po Nowej Nadziei. Fani z narastającym zniecierpliwieniem czekają na to, co wydarzy się dalej w chronologii. Czego można się spodziewać po pisarzach, rysownikach, reżyserach? Nie wiadomo.
Coraz większą popularnością cieszą się ostatnio także Mandalorianie. Wcześniej byli tylko tajemniczymi, zamaskowanymi wojownikami, zawsze w cieniu jakiegoś Sitha. Rozgłos zyskali między innymi dzięki książkom autorstwa Karen Traviss, a także poprzez pojawienie się w serialu The Clone Wars. Niestety ich pozycja w czasie Wojen Klonów i później, jest nieporównywalna do tego, co pokazała nam na przykład komiksowa seria Knights of the Old Republic. Niektórzy sądzą, że zbliża się kres ery tych najemników. W związku z tymi nasuwa się pytanie- czy Mandalorian czeka jakaś przyszłość w Gwiezdnych Wojnach?
Osobiście uważam, że możemy się spodziewać szybkiego powrotu ludu z Mandalory na same szczyty.
Pierwszym argumentem przemawiającym za taką teorią, jest to, że Mandalorianie towarzyszyli nam od najdawniejszych czasów. Warto tu wspomnieć, że Taungowie, przodkowie najemników, jako pierwsi zamieszkiwali Coruscant, zanim zostało ono skolonizowane przez ludzi. Później widzieliśmy Mandalora Nieposkromionego u boku Exara Kuna w czasie Wielkiej Wojny Sithów. Na następne lata przypada wielki mandaloriański renesans, czyli okres rządów Mandalora Ostatecznego i Wojen Mandaloriańskich. Tym samym widać, że od najdawniejszych lat ważną rolę w Galaktyce odgrywają właśnie ci wojownicy.
Może nie wszyscy wiedzą, że Mandalorianie pokazują się także we wspomnianej już tu serii komiksowej pod tytułem Dziedzictwo. Pracują dla Galaktycznego Sojuszu, jako armia najemna w walce z Imperium. Już sam ich występ w wydarzeniach tak bardzo odległych czasowo od filmowej sagi, pokazuje, że Mando’ade nieprędko zejdą z widoku.
Warto też wspomnieć, że nawet jeśli Mandalorianie znikają, to zawsze ostateczne wracają. Sztukę chwilowego zaszycia się w celu zregenerowania sił opanowali do perfekcji. Jeśli chwilowo zejdą ze sceny, to tylko po to, by za jakiś czas powrócić silniejszymi. Technika ta zyskała sobie nawet specjalną nazwę w mando’a, określana jest ba'slan shev'la.
W tym momencie można też wspomnieć, że Mandalorian z definicji cechuje nie tylko waleczność, ale też niezwykła zaciętość. Jeśli ktoś spróbuje zniszczyć ten lud, będzie się musiał liczyć z tym, że będą się chcieli zemścić za wszelką cenę. Wynika to właśnie z ich niezwykłego uporu. Dobrym przykładem będzie tu z pewnością najsłynniejszy łowca nagród Galaktyki- Boba Fett. On zawsze doprowadzał sprawy do końca. Jeśli do czegoś się zobowiązywał, zawsze spełniał swoje postanowienia. Na koniec można przywołać słowa Canderousa Ordo: Mandalorianie nie grożą, my składamy obietnice. W tej prostej wypowiedzi ujawnia się prawdziwy upór i samozaparcie tych najemców.
W końcowej części książkowej serii Dziedzictwo Mocy ojczysta planeta Mandalorian, Mandalora, zostaje skażona przez Imperium specjalnym nanowirusem. Jest to duża strata dla wojowników, ponieważ planeta ta przez wieki była dla nich symbolem jedności. Mimo tego faktu Mando’ade nie tracą ducha. Musimy pamiętać, że nie wszyscy Mandalorianie pochodzili z Mandalory. Część z nich nie widziała jej przez całe swoje życie. Jedyne, co naprawdę utrzymuje ten lud razem to poświęcenie się ogólnie przyjętym zasadom i wiara w idee bycia Mandalorianinem. A tego nie uda się zniszczyć nikomu.
Dlaczego stwierdziłem, że Mandalorianie wrócą na same szczyty? W ich historii możemy zaobserwować pewne skoki aktywności. Początkowo niewidoczni, tajemniczy. Później udaje im się podbić sporą część Galaktyki, sięgającą nawet Światów Środka. Po ostatecznej klęsce zaczyna się długi okres przerwy, czyli wspominana już wcześniej ba'slan shev'la. Tuż przed Wojnami Klonów można zaobserwować wzmożoną aktywność wśród wojowników. Wybucha bowiem Mandaloriańska Wojna Domowa, która może nie jest ważnym wydarzeniem dla Galaktyki, ale na pewno pokazuje, że Mando’ade jeszcze nie wyginęli i wciąż są zdolni do walki.
Mam nadzieję, że argumenty przeze mnie przywołane wystarczą jako potwierdzenie postawionej wcześniej tezy. Uważam, że bycie mandokarla (czyli ideałem wojownika), mimo zawodów, jakich się zazwyczaj podejmuje, daje możliwość przetrwania. Można więc spokojnie stwierdzić, że Mandalorianie byli, są i będą z nami jeszcze przez długi czas, niezależnie od tego, w jaką stronę pójdzie świat Gwiezdnych Wojen.

Mateusz „Kuel” Dąbrowski



 

Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2021




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 15,680,558 unikalne wizyty