Wywiad - J J Miller
 
EU Cantina (EUC): Jak wygląda twój przeciętny, rutynowy dzień?
John Jackson Miller (JJM): Często sam się nad tym zastanawiam. Aż do wiosny pracowałem w wydawnictwie, gdzie zajmowałem się takimi rzeczami jak edytowanie książek i magazynów o kolekcjonariach, aż po zarządzanie ich stronami internetowymi - cała moja praca twórcza wykonywana była porankami i w weekendy. Następnie zacząłem pisać "na pełen etat", i o ile pozwala mi to pracować o wiele więcej, wciąż szukam odpowiedniego trybu.

Zwykle spędzam jakiś czas na zajmowaniu się korespondencją i edytowania już stworzonego materiału, i dopiero po tym biorę się za tworzenie nowych rzeczy. Gdy skończę, w pozostałym mi czasie, zajmuje się blogowaniem i promocją. Zabawne jest to jak ciężko pozbyć się niektórych nawyków - wciąż poświęcam na pracę wiele poranków i weekendów. Nie jestem z pewnością jedną z tych osób które lepiej czują się rano niż w późniejszych porach, na szczęście Jadnak większość moich współpracowników znajduje się dwie strefy czasowe "za mną"!

EUC: Co Cię zainspirowało do zostania twórcą komiksowym, szczególnie jeśli chodzi o Star Wars?
JJM: Rachunki. Bardzo duże rachunki za elektryczność!

A poważnie, zacząłem kolekcjonować komiksy jak miałem 6 lat, mniej więcej wtedy też zacząłem tworzyć swoje pierwsze komiksy. Star Wars były pierwszym "dorosłym" komiksem jaki kupiłem. Jako nastolatek miałem swoją własną serię komiksową, w klimacie Space Opera która inspirowana była właśnie SW. Wciąż kolekcjonowałem i pisałem, tworząc we latach 80tych coś co można by nazwać odpowiednikiem webkomiksów. W ciągu ostatniej dekady napisałem książkę STANDARD CATALOG OF COMIC BOOKS oraz byłem edytorem SCRYE: THE GUIDE TO COLLECTIBLE GAME. Jak więc widać, zawsze byłem blisko komiksów i uniwersum Star Wars.

Podejrzewam że jak spędzasz dość dużo czasu na pisaniu o komiksach, zaczynasz rozmyślać jak Ty byś je napisał, gdybyś dostał szansę. No i kiedy szansa się pojawiła, postarałem się zrealizować większość swoich pomysłów.

EUC: Czy panele zawsze wypadają tak jak je sobie wyobrażałeś gdy pisałeś dany zeszyt?
JJM: Oh, Nie. Nie żeby to było coś złego. Artyści potrafią stworzyć sceny w sposób o którym ja nawet nie umiem pomyśleć - na przykład ukazany z żabiej perspektywy Rohlan w 19 zeszycie KOTORa, gdzie wydaje się że "kamera" leży na podłodze. Uwielbiam takie ujęcia, ale sam nigdy bym czegoś takiego nie stworzył.

Prawdopodobnie historią najbardziej podobną do moich wyobrażeń nie będzie żaden z komiksów Star Wars, ale pewne historia z Simpsonami która kiedyś stworzyłem - myślę że to z powodu serialu sposób w jaki ja sobie ich wyobrażałem, i to jak wyobrażał je sobie autor rysunków były prawie identyczne!

EUC: Ile trwa stworzenie pojedynczego komiksu?
JJM: Miesiąc. A przynajmniej powinno.

To zależy, oczywiście, ale nakreślanie fabuły trwa cały czas, często na długo zanim dany zeszyt zostanie wydany. Pamiętam jak omawiałem z Brianem Chingiem fabułę "Knights of Suffering", czyli zeszytów 22-24 KOTORa, które wyjdą tej jesieni. Omawialiśmy to tydzień zanim wydany został zeszyt opatrzony numerem 3! (Tak, nie mieliśmy wtedy pewności czy dojdziemy do zeszytu nr 22 - ale zawsze powinieneś wiedzieć do czego dążysz, zwłaszcza gdy przewija się tyle rozmaitych tajemnic.

Gdy fabuła jest rozpisana, i zaakceptowana, przychodzi czas na napisanie scenariusza. Robię to w kilku podejściach pisarskich. A więc, od początku do końca taki proces może zajmować miesiąc, ale ten miesiąc może być rozciągnięty na cały rok. I zakładając że zajmujesz się takimi 12 w ciągu roku, zawsze jesteś na różnym etapie tworzenia różnych zeszytów

Na swojej stronie www.farawaypress.com ukazuje jak wygląda "zza kulic" praca przy książkach, komiksach i innych rzeczach jakie stworzyłem.

EUC: Jak się pracuje ze Star Warsową sekcją Dark Horse`a? Jeremym, Randym, i innymi.
JJM: Wspaniale. Oferowali wspaniałe wsparcie, nauczyłem się od nich sporo o opowiadaniu historii. Napisałem na chwilę obecną jako profesjonalista około 50 komiksów, ale z każdym zeszytem który tworzymy uczę się czegoś nowego.

EUC: Debiutowałeś w Star Wars w serii Empire, co doprowadziło Cię do pisania serii "Rycerze...". Z tych dwóch, która era, jej postacie, ich historie, bardziej Ci się podoba.
JJM: To wszystko to dla mnie Star Wars, nie rozdzielam tego. Jeśli się nad tym zastanowisz, historia która opowiadam teraz, z Zaynem i jego towarzyszami, wpasowała by się w każdy okres historyczny w której było dużo Jedi. Tak, są tu elementy charakterystyczne dla Starej Republiki, jak Wojny Mandaloriańskie, które występują tylko wtedy, i z którymi przyjemnie się pracuje. Jest też większa przestrzeń którą można eksplorować, jako że ilość wydanych już w tym okresie historii jest o wiele mniejsza niż w przypadku Empire. Wiele rzeczy nie zostało wyjaśnionych, a to otwiera rozmaite możliwości.

EUC: Pracując przy Rycerzach Starej Republiki miałeś unikatową szansę zdefiniowania serii, oraz postaci, które stały się dla wielu fanów ulubionymi. Jakie to uczucie?
JJM: To wielki zaszczyt, zrobiłem wszystko co umiałem żeby uszanować to co stworzone zostało już wcześniej - jednocześnie cały czas rozwijając nasz własny kawałek piaskownicy.

EUC: Co do KOTORów, jak daleko planujecie z nimi zabrnąć? (Wojny Mandaloriańskie, może nawet Wojna Domowa Jedi?)
JJM: Aktualnie jesteśmy w trakcie Wojen Mandaloriańskich, ale nie poruszamy się w "czasie rzeczywistym". Podczas wojny były wzloty i upadki które chcemy uporządkować - i to zajmie sporo najbliższej przyszłości. Co będzie później... cóż, wszystko jest możliwe.

EUC: Jakie macie plany dla Zayne'a? Pomoże "Alekowi" i Revanowi, powstrzyma zdeprawowanych mistrzów z Taris, czy może coś kompletnie innego?
JJM: Wszystkie powyższe, i żadne z nich. Nienawidzę dawać takich odpowiedzi, ale prawda jest taka że jego historia otrze się o życie wielu postaci, choć niekoniecznie w sposób jakiego spodziewają się czytelnicy.

Randy Stradley z Dark Horse'a powiedział że najlepszym co może zrobić twórca to dać czytelnikom nie to o czym mówią że chcą zobaczyć, ale o czym nie wiedzą że chcą zobaczyć. Chodzi o wzniesienie się ponad oczekiwania, danie ludziom czegoś czego sobie nie wyobrażali - ale co jest lepsze niż to co sobie wyobrazili. Jedną z interesujących rzeczy w KOTORze jest to, że gdy historia była rozwijana, ludzie zdali sobie sprawę że to otwarta seria, i zmienili swoje postrzeganie tego o czym jest ta seria - i jakie może być jej logiczne "zakończenie".

Po "początku" mogłeś zakładać że to historia o Zaynie Carricku i jego poszukiwaniu sprawiedliwości - niektórzy czytelnicy oczekiwali więc serii boom-boom-boom-boom, sprawiedliwość przywrócona, i koniec historii. Ale wtedy - jak od początku planowaliśmy - pokazaliśmy mu Mandaloriański odpowiednik Pearl Harbor. Także, rozważ to: Wielu ludzi w stanach miało plany na sobotę, 6tego grudnia 1941. Kończyli College, brali śluby, rozpoczynali biznesy, wyjeżdżali za granicę. A potem przyszedł niedzielny poranek - i świat wymusił na nich zmianę swoich wszystkich planów. Niespodziewanie, każdy musiał dokonać przewartościowania.

Coś takiego stało się Zayne'owi - oraz innym. I to po obu stronach - Lucien i jego grupa obawiają się o przeżycie, ale po "Powrocie do domu" są oni jeszcze mniej pewni swoich kolejnych kroków. I mydlę że to bardzo ekscytujące. To nie taniec gdzie wszyscy idą dokładnie według oczekiwanego rytmu w kierunku przeznaczenia jakie im przypisujemy. Ale, kto tak robi?

EUC: Jaki ejst twój ulubiony bohater z KOTORa?
JJM: To trudne pytanie, ponieważ z każdym z nich staramy się zrobić coś innego. Przyjemnie piszę mi się o Gryphie i o Lucenie, z powodu tego jak są oni różni, odmienni, jeśli chodzi o ich sposób "prowadzenia się". Mamy oszusta i przeciętnego obywatela, ale to oszust jest tym który nie stara się nic ukrywać, jego prywatna i publiczna strona są bardzo podobne. Większość bohaterów ma jakieś sekrety, ale ma się wrażenie że po poznaniu sekretów Grypha, nasze postrzeganie jego osoby nie zmieni się. Może to jest powodem dla którego dogaduje się on z Zaynem, gdy się oczywiście dogaduje!

Ale, lubię także postacie które się dopiero przed nami rozwijają. Jarael w "Początku" nikomu nie ufała. W wyniku niedawnych doświadczeń, w "Dniach Strachu" jest już mniej sceptyczna wobec innych niż była przez długi czas. W "Nocach gniewu" jest to wykorzystane przeciwko niej - przez co w "Zaślepieni nienawiścią" jest już mniej pewna.. W międzyczasie Camper staje się tym bardziej sobą z przeszłości im bliżej jest symboli swego dawnego życia. No i, nie wiemy nic o przeszłości Rohlana, jedynie to co sam opowiedział - i dostaliśmy powody każące się nad tym zastanowić. A więc, obserwujcie ich - dowiemy się sporo o tym co sprawiło że są oni tacy jacy są!

EUC: Zobaczymy więcej postaci z KOTORowych gier? Mógłbyś podać imię jakiejś postaci której jeszcze nie widzieliśmy, a się pojawi?
JJM: Nigdy nie podaje imion, ale w :Rycerzach Cierpienia" wracamy na Taris, więc zobaczymy sporo znajomych twarzy. To bardzo różne Taris od tego które widzieliśmy w grze lub w "początku", co myślę że wyjaśniły strony "Taris Holofeed". "Mandaloriańskie tournee 3963" trwa.

EUC: Jakie są plany Twoje i "Faraway Press"?
JJM: Dla Dark Horse w tym roku kończę serię "Dni/Rycerze", a także KOTOR Handbook który wyjdzie w Listopadzie. Dostarczy on sporo "tła" dal serii.
Poza tym, w przyszłym roku piszę adaptacje komiksowa czwartego filmu z Indianą Jonsem. To wszystko co mogę na ten temat powiedzieć, no, może poza dodaniem że byłem dużym fanem Indyego, i cieszę się że zostałem w to zaangażowany. W końcu przydadzą mi się te wszystkie kursy historii!

mam też kilka innych projektów w moim studiu Faraway Press, włączając pracę nad grą której nie mogę jeszcze ogłosić. Pisana przeze mnie kolumna wciąż pojawia się w "COMICS BUYER'S GUIDE", przez większość numerów, a w ramach hobby, uzupełniam moją "stronę historyczną", "The Comics Chronicles" (www.comichron.com). Jeśli czas pozwala, oczywiście, co nie zdarza się często.

EUC: Jakie masz rady dla pisarzy komiksowych i artystów chcących stać się w tym biznesie 'kimś ważnym"?
JJM: Pisarze niech piszą. To znaczy, cokolwiek. Blogują, piszą dla szkolnej gazetki, obojętnie, byle pisać. Możesz usiąść i rozmyślać o najwspanialszych pomysłach na świecie, ale jeśli nie zdobędziesz narzędzi pozwalających je wyrazić, publika nigdy się o nich nie dowie. Napisałem wcześniej o dziennikarstwie, naprawdę nie istnieje równie dobra metoda na nauczenie się pozornie prostej umiejętności "pisania na żądanie", nawet gdy nie masz ochoty by pisać.

Artyści - to kwestia poprawiania swego warsztatu, a także pojawiania się na zjazdach pozwalających zobaczyć wasze prace.

EUC: Dziękujemy za dołączeniu tu do nas, na EU Cantina. Ostateczne pytanie na koniec: Jak się czujesz będąc częścią uniwersum Star Wars?
JJM: To niesamowite Następnym razem jeśli ktoś zacznie cię męczyć o wielkość twojej kolekcji, przypomnij im że kiedyś taka kolekcja może się przydać!

Wywiad pierwotnie ukazał się na łamach serwisu eucantina.net

Tłumaczenie: X-Yuri.


 

Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2021




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 15,680,390 unikalne wizyty