Kronika, część 3
 
Kronika, część III

+++Inicjalizacja+++
+++Losowa kronika+++
+++Inicjalizacja+++
+++Kod autoryzacji zgodny+++
+++Odtwarzam+++


Fi siedział zgarbiony w jednym z pomieszczeń Kyrimorut i rozmyślał. W jego stanie nie było to łatwe. Niejasne przebłyski przeszłości wciąż krążyły mu przed oczami i choć się starał, one uparcie wracały. Niejasne wspomnienia ze śpiączki, a także z momentu wypadku. Pamiętał Jusika, który coś do niego mówił i jakąś kobietę, pewnie Parję, która pochylała się nad nim. Parja. Na jej wspomnienie od razu zrobiło mu się lepiej. Wolno obrócił wzrokiem po pomieszczeniu, ale nigdzie nie zobaczył dziewczyny.
W tym momencie usłyszał głosy. Nie mógł zrozumieć, co mówiły, ale zauważył, że stają się co raz głośniejsze. Jakby ktoś szedł w jego stronę. Otworzyły się drzwi. Wtedy już poznał głos Rav Bralor. Wciąż jednak nie wiedział, kto z nią rozmawiał. Gdy odwrócił się w stronę nadchodzących, widok zasłoniła mu Parja.
-Fi, mój ad’ika. –Powiedziała z uśmiechem. –Jest tu ktoś, kto chciałby cię poznać.
Ktoś wszedł w jego pole widzenia i przykucnął przy fotelu. Fi mignęła przed oczyma niebieska, mandaloriańska zbroja, a później patrzył już w twarz mężczyzny. Pewnie był on w wieku sierżanta Kala, ale w sumie trudno to było stwierdzić. Mógł być zarówno starszy, jak i młodszy. Ciemne włosy wyraźnie przeplatały pasma siwizny, a twarz była ogorzała, jakby wystawiona na działanie wiatru na długi czas. Surowe z natury oblicze, teraz wypełniał przyjacielski uśmiech. Mimo tego uśmiechu oczy przybyłego mówiły więcej. Fi stwierdził, że było w nich coś niepokojącego, coś, co widywał już wcześniej u Jusika i Etain. Było w nich coś jeszcze. Nieznajomy wyglądał na ogromnie doświadczonego przez życie. Jakby ktoś już dawno położył mu na barki ciężar, bez nadziei na pozbycie się go.
-Cześć, Fi. –Przemówił przybysz. –Nazywam się Kuel Ha’rang. Jestem przyjacielem twego ojca.
-Kamino? Czy byłeś tam? –Choć wciąż ciężko było mu się wysłowić, musiał zapytać, bo nie kojarzył go ze środowiska sierżantów szkolących komandosów.
-Nie. –Odpowiedział z uśmiechem. –Nie było mnie tam. Ale słyszałem o was wiele i wiem, że twarde z was chłopaki. Wyjdziesz z tego, przyjacielu. Parja na pewno ci w tym pomoże.
Po tych słowach uśmiechnął się ciepło, poklepał go przyjacielsko po ramieniu i podszedł do stojącej opodal Rav. Fi tymczasem poszukał wzrokiem Parji. Stała w kącie, rozmawiając przyciszonym głosem z nieznanym mu chłopakiem. Gdy ten zauważył jego spojrzenie, uśmiechnął się do niego. Wtedy Fi zorientował się, że patrzy na młodszą wersję Kuela. Zapewne był to jego syn. Parja podeszła do siedzącego klona i uścisnęła jego dłoń. Chłopak podszedł za nią.
-Jakbyś czegoś potrzebował, vod –Odezwał się. –wal, jak w dym. Jestem Dane, tak przy okazji. I nie martw się, nie zabiorę ci dziewczyny.
Fi starał się uśmiechnąć i miał nadzieję, że mu się to udało. W ciszy, jaka nastała po tych słowach dało się słyszeć rozmowę Kuela i Rav. Fi starał się wychwycić jej strzępki.
-Widziałem się już z Mereelem, ale nadal nie mogę się nadziwić, jak podobni są do Janga… -Mówił mężczyzna.
-Tak. –Potwierdziła Rav. –Kal zupełnie stracił dla nich głowę. Chyba adoptował już wszystkich.
-Właśnie. Kal jest na Mandalorze?
-Teraz nie. Wrócił na Coruscant. Zapewne jednak nie na długo, ale rozumiesz. Kiedy ma się tak liczną rodzinę, trzeba trochę polatać.
-Taa… -Kuel skinął w zamyśleniu głową. –Nie wiesz może czegoś na temat mojego kuzyna? Nie miałem z nim kontaktu, od kiedy Cuy’val’dar opuścili Kamino…
-Niestety. Tam, na Kamino nie był zbyt towarzyski.
-Jak zawsze. –Znów chwila zamyślenia.
-Kuel, chyba jeszcze nie mówiłam ci, jak mi przykro z powodu Aishy…
-To nieważne. To już przeszłość.
-Widzę, że nie. Nie jestem ślepa. Jakbyś czegoś potrzebował, to możesz na nas liczyć.
-Rozumiem. Vor’entye Rav. –Czyżby się przesłyszał? Fi zdawało się, że słyszy, jak tamtemu na chwilę głos się załamał. Musiało chodzić o jego żonę, albo kogoś bardzo bliskiego. Zaraz jednak Kuel zawołał:
-No, Dane, zbieramy się. Musimy jeszcze wpaść do Keldabe w drodze powrotnej.
Chłopak skinął mu głową, wstał i poszedł za ojcem. Fi został sam z Parją.
-Przemiły facet. –Rzucił niepewnie.
-Prawda? –Odpowiedziała dziewczyna. –A teraz czas, żebyś się trochę przespacerował. Musisz trzymać formę. Chodź, wstajemy…

+++Koniec pliku+++

Mateusz „Kuel” Dąbrowski


 

Komentarze
 
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
 

Dodaj komentarz
 
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
 
 

Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2021




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 15,702,644 unikalne wizyty