Kronika, część 5
 
Kronika, część V

+++Inicjalizacja+++
+++Losowa kronika+++
+++Inicjalizacja+++
+++Kod autoryzacji zgodny+++
+++Odtwarzam+++


-Jaster! Silny ostrzał z dział jonowych!

Krzyk pilota rozrywa ciszę otaczającego ich półmroku w przedziale pasażerskim lądownika. Jakby w odpowiedzi na to rozpaczliwe wołanie, statkiem wstrząsa eksplozja. Kuel czuje, jak czyjaś dłoń zaciska się na jego nadgarstku. To Aisha, siedząca tuż obok niego. Odpowiada uściskiem, zerkając w ciemny wizjer jej hełmu. „Coś jest nie tak” - myśl pojawia się w głowie. Ha’rang nie wytrzymuje i wstaje z miejsca, wchodząc do przedniej części statku, tuż za Jasterem.

-Nie wiem, co się dzieje. Sensory nie działają. Dostaliśmy. – Pilot, choć wciąż zdenerwowany, sili się na spokój. – Przekierowałem całą dostępna moc do silników podświetlnych. Nie jest tego dużo, ale uda mi się sprowadzić nas na ziemię. – I po chwili dodaje - To nie będzie komfortowe lądowanie.

-Jak pozostali? – Dopytywał się Mereel.

-Wszystkie podsystemy padły, więc nie mamy też łączności. Tylko to, co widać.

Jaster zerka przez przedni iluminator, ale bure chmury otaczające planetę Korda VI pochłonęły już większość lądowników, więc po chwili rezygnuje. Odwraca wzrok w stronę Kuela z niemym pytaniem.

-Jest za wcześnie, żeby wyciągać wnioski. – Ha’rang nie dziwi się, że starszy Mandalorianin szuka w nim winnego. Przez ostatnie kilka tygodni Kuel analizował wszystkie dane przesyłane mu przez wywiad Kordy. To były niepewne informacje, ale Mandalorianie nie mieli czasu na własny zwiad. Dlatego, gdy okazało się, że zlecenie obejmuje jedynie przeprowadzenie ewakuacji niewielkiej grupy ludzi z terenu opanowanego przez tubylców, Jaster zdecydował się wziąć tą robotę, bo była dobrze opłacona. Raporty, które przeglądał Kuel, mówiły wyraźnie o „minimalnym oporze”. Działa jonowe nie mieściły się w tym sformułowaniu, ale na dane wywiadu zawsze trzeba było brać poprawkę. Z tym że, skoro pojawiły się już działa, to co czeka ich na powierzchni planety?

Mereel włożył hełm i opuścił przedział, nie odzywając się. Kuel obserwował jeszcze przez chwilę sytuację za iluminatorem, ale widząc, że nie może w żaden sposób pomóc pilotowi, także wycofał się do sekcji rufowej. Dopadła go Aisha, ale nim zdążyła zadać pytanie, statkiem znów szarpnęło gwałtownie, więc spiesznie wrócili na miejsca. Jaster mówił coś do żołnierzy, ale Kuel nie słuchał. Zajęty był ponownym sprawdzaniem części informacji z wywiadu na swoim HUDzie. Nadal, uparcie figurował tam zwrot „minimalny opór”.

-Lądujemy! – Dało się słyszeć ostrzegawczy krzyk pilota. Chwilę później łapy podwozia zaorały w ziemię. Kilku pasażerów przewróciło się na swoich towarzyszy. Na szczęście nikomu nie stało się nic poważnego. Po chwili prom zastygł w bezruchu. Na zewnątrz dało się słyszeć odległe eksplozje i wystrzały. Pilot opuścił trap i pasażerowie zaczęli wyskakiwać na zewnątrz. Gdy jeden z Mandalorian otrzymał zaskakujący strzał w głowę, cała reszta rzuciła się za osłony. Kuel upewnił się, że Aisha jest tuż za nim, odbezpieczył broń i wystrzelił kilka pocisków, na razie na oślep, w stronę ukrytego snajpera.

Krajobraz Kordy był pełen pagórków i pojedynczych głazów narzutowych, które dostarczały idealnej osłony. Dodatkowo promy, lądując w niekorzystnych warunkach, przeorały płową ziemię, tworząc coś w rodzaju przecinających się okopów. Ha’rang złapał żonę za rękę i skoczył do jednego z nich. Względnie chronieni, mogli teraz ocenić sytuację.

Opodal stał Jaster wywołując kolejne drużyny przez komunikator. Występ skalny nad jego głową rozsadziła nagle salwa z działka laserowego. Mereel z przekleństwami na ustach wyszedł z chmury pyłu i odłamków. Zerknął na Kuela.

-Wszystko wskazuje na to, że lądowanie nie odebrało nam żołnierzy. Co innego tubylcy. Nie wszyscy są w tak korzystnej pozycji, jak my. Niektórych przyszpilił potężny ostrzał. Raporty mówią o działkach przeciwpiechotnych, wyrzutniach rakiet, detonatorach termicznych i ręcznych blasterach. „Minimalny opór” to nie brak oporu, ale to, co się tu dzieje, to zbyt wiele.

-Informacje pochodziły od tych di’kute z wywiadu Kordy. –Odrzucił Kuel. – To nie nasza wina.

-Zdaje sobie z tego sprawę. – Przytaknął Jaster. – Chodźmy. Jango znalazł dogodną pozycję. Połączymy nasze drużyny.

By dotrzeć na miejsce musieli się najpierw podzielić. Mereel zabrał większą część oddziału i ruszył na Zachód, a Kuel z mniejszą liczbą żołnierzy odbił na Północ, by z bliższej odległości obejrzeć umocnienia wroga.

Gdy przebijali się od jednego wzniesienia do drugiego, nagle Ha’rang odniósł niezwykłe wrażenie, jakby ktoś szepnął mu coś do ucha. Nie usłyszał żadnych konkretnych słów, ale w tej chwili jednego był pewien - byli w niebezpieczeństwie. Coś złego miało się wydarzyć. Stanął jak wryty i automatycznie zaczął się rozglądać.

I wtedy właśnie zobaczył - jeden z tubylców, małpowaty Kordanin wysunął się zza jednego z głazów i cisnął w ich stronę niewielki przedmiot.

Nie zauważyłby go, gdyby nie to nagłe ostrzeżenie znikąd. Kuel nie miał zamiaru zastanawiać się nad tym teraz, marnując cenne sekundy, które zyskał. A było ich niewiele. Kątem oka zarejestrował, że przedmiot lecący w ich stronę to nie detonator termiczny, który rozniósłby ich w jednej chwili, ale mniejszy granat wstrząsowy. Mimo wszystko wciąż niebezpieczny dla niego i tych, którzy biegli tuż za nim...

Podczas, gdy podobne myśli przemknęły mu przez głowę, Ha’rang odwrócił się błyskawicznie i mocno pchnął do tyłu podbiegającą właśnie do niego Aishę. W to pchnięcie włożył całą swą siłę i miał nadzieję, że to wystarczy. Aisha, zaskoczona, nie przewróciła się od razu, ale zrobiła kilka kroków w tył, próbując złapać równowagę. Nie udało jej się i wreszcie upadła na ziemię.

W tym momencie Kuel usłyszał stuknięcie, gdy granat odbił się od ziemi. Odwrócił się w porę, by z odległości najwyżej dwóch metrów widzieć eksplozję. W zwykłym ludzkim odruchu, w obronnym geście wyciągnął przed siebie rękę, starając się zasłonić przed falą uderzeniową. Ta jednak nadeszła mimo woli. Ha’rang poczuł nagły ból w kilku miejscach na ciele, ale nie miał czasu o tym myśleć, bo uderzenie poderwało go z ziemi i cisnęło na kamienie kilka metrów dalej. Przy upadku uderzył tyłem hełmu tak mocno, że stracił przytomność. Zapadły ciemności.

+++Koniec pliku+++


Kuel


 

Komentarze
 
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
 

Dodaj komentarz
 
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
 
 

Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2021




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 15,702,436 unikalne wizyty