Relacje Polcon 2018
 


Okiem Dhadral:
Tegoroczny POLCON był naprawdę dobrym doświadczeniem. Konwent, na który zdecydowałam się pojechać dosłownie w ostatniej chwili, głównie dzięki nieoczekiwanemu zaproszeniu Rangka`ry, okazał się idealnym remedium na złamane serce.
W sumie bardzo lubię POLCONy, choć rzadko miałam okazje je odwiedzać. Pod wieloma względami to jeden z najlepszych konwentów w kraju. Przede wszystkim są „w sam raz”. Z jednej strony większe od większości konwentów regionalnych, a dzięki temu dość duże by przyciągnąć ciekawych gości, z drugiej wciąż znacząco mniejsze od takich eventów jak Pyrkon czy Warszawski ComicCon, a dzięki temu zapewniające znacznie przyjemniejszą kameralna atmosferę.
Na POLCONIE byłam w tym roku przez pełne cztery dni. Nie prowadziłam żadnych punktów programu, nie brałam udziału w troopingu, po prostu niezobowiązujące konwentowanie. Spotkałam się z przyjaciółmi, odwiedziłam niemal wszystkie prelekcje na jakich chciałam być, odnowiłam kilka starych znajomości i zawarłam kilka nowych.
Jeśli chodzi o prelekcje skupiłam się na bloku popularnonaukowym i literackim i przez większość czasu nie byłam rozczarowana kontentem. Najbardziej zawiodłam się na prelekcji „Lovecraft Ukryty” o ekranizacjach dzieł tegoż autora, a raczej o tym, czemu ich praktycznie nie ma, ale choć publiczność reprezentowała znacznie wyższy poziom rozeznania w temacie niż prowadzący prelekcję, to i tak dobrze się bawiłam, bo prelekcja zamieniła się szybko w bardzo intrygującą dyskusję, głównie między członkami publiczności.
Jestem też zachwycona, bo udało mi się na żywo poznać członków GF DARWIN, zadać im kilka pytań na ich spotkaniu, a nawet zdobyć ich autografy.
Ale najbardziej cieszyło mnie spotkanie z dawno niewidzianymi przyjaciółmi. Zwłaszcza z Ran i Rybą, których nie widziałam od ostatniego Star Force’a, a i z tego spotkania nie wiele pamiętam. Dodatkowo udało nam się rozegrać bardzo fajną sesję w Battlestara.
Tak w skrócie POLKON 2018 zapisał się w mojej pamięci jako bardzo udany konwent, który na pewno będę dobrze wspominać.

Okiem Mahiyany:
Polcon tym razem zawędrował do Torunia, więc ucieszyłam się że nie będę musiała się uczyć nowego miejsca. Jednak okazało się, że nie odbywał się on w tej samej lokalizacji co Copernicon, więc troszkę się zawiodłam. W szczególności, że w okolicy niezbyt było gdzie się podziać. Dobrze, że organizatorzy załatwili kilka food trucków, bo lokalne miejsca z jedzeniem by chyba tego nie przeżyły.

Na miejsce dotarłam w piątek i praktycznie od razu udałam się do miejsca w sleepie, które zajęła mi Morrigan. Nastepnie szybko udaliśmy się na prelekcję Iskry i Svena o Terminatorze Filozoficznym, czyli grze pozwalającej nauczyć się czegoś o filozofii. Miałam jeszcze później okazję poobserwować jak kilka osób w nią gra i muszę przyznać, że była calkiem fajna :). Do tego poprowadziłam prelekcję o technikach ilustracyjnych w fanarcie. Pojawiły się na niej osoby robiące notatki i szkice, więc myślę że można ją uznać za sukces! Obecny na sali Kirył ocenił, że jestem coraz lepsza w wystąpieniach publicznych, ale mimo to zebrałam trochę konstruktywnej krytyki i mam nad czym popracować, żeby być jeszcze lepszą.

Jako, że cały Polcon nie oferował żadnego miejsca gdzie można się podziać w nocy (poza sleepem - gdzie siłą rzeczy śpią ludzie i głupio byłoby im przeszkadzać), wybraliśmy się do pobliskiej restauracji (pubu? miejsca z jedzeniem?), gdzie na spokojnie obgadaliśmy sprawy mniej i bardziej ważne. W nocy w ramach dodatkowych atrakcji przeżyliśmy też powódź w sleepie ^^'.

W sobotę poświęciłam jeszcze trochę czasu na dokończenie mojej niedzielnej prelekcji, po czym przez cały dzień próbowałam znaleźć sobie coś do roboty. Udało mi się odwiedzić całe pół panelu (bo organizatorzy zamienili dwa panele godzinami i zrobił się chaos) oraz pogadać sobie z różnymi losowymi ludźmi. Ważną atrakcją było też obiecane przez Iskrę wyjście do naleśnikarni Manekin - zdecydowanie udane :D. Z Iskrą udało mi się jeszcze spotkać wieczorem na soczek, bo obie nie byłyśmy zainteresowane spędzeniem większości nocy na Battlestarze.

Mimo, że dostałam prelekcję w niedzielę o 10 rano, pojawiło się na niej kilkanaście ludzi i nawet wydawali się być zadowoleni. Opowiedziałam im trochę o Mandalorianach, po czym nadszedł czas pożegnań.

Mam wrażenie, że Polcon z roku na rok się kurczy - w szczególności, że pojawiam się na nim tak co drugą edycję. Nie pomagała też pogoda, która zniechęcała do poruszania się między konwentowymi budynkami. Na kolejnej edycji w Białymstoku prawdopodobnie się nie pojawię, ale za dwa latka mam nadzieję, że już tak :)

I podzienkowanka dla:
Morrigan - za zajęcie miejsca w sleepie,
Kiryła - za marudzenie o zbroję i przekazywanie plotek oraz ploteczek,
Iskry - za ściągnięcie mnie do Torunia, wypad do Manekina i śmieszki,
Ryby i Rangka`ry - za nadrobienie zaległości i polecenie rzeczy do oglądania,
Dhadral - za opowieści o Syberii i uświadomienie mi, że hałda to nie jest to co myślałam,
Nei - za przyjście na mój panel i rozkminy o Billu Cyferce
Svena - za zdjęcia z mojej prelekcji
Białemu Mando - za bycie Białym Mando, a w szczególności ten cudowny hełm <3

I tak nadszedł koniec konwentu. Urokliwego, małego konwenciuku na obrzeżach miasta, na który mam nadzieję wpaść za rok :)

Okiem Morrigan:
Na miejscu wydarzenia udało mi się pojawić już w czwartek popołudniu. Choć impreza organizowania była przez to samo stowarzyszenie, co Copernicon, odbywała się nie na toruńskiej starówce, tylko na kampusie UMK przy ulicy Gagarina. Aby uzyskać wejściówkę nie musiałam długo czekać, ponieważ przy stoisku nie było żadnych osób, oprócz ludzi odpowiedzialnych za akredytację. Przy zalecie braku kolejkonu, pojawiła się wada pod postacią taką, że do identyfikatora załączona była tasiemka zamiast smyczy. Szkoła noclegowa znajdowała się około 5 minut drogi pieszo od miejsca, w którym odbywały się prelekcje. Dwa piętra były udostępnione dla uczestników oraz jedno dla osób funkcyjnych. Tutaj pojawiła się dla mnie misja do wykonania, jak na Mando przystało. Już piszę w czym rzecz. W pojedynkę musiałam zająć miejsce noclegowe dla czterech osób, aby to wykonać musiałam przekroczyć limit swoich możliwości w robieniu bałaganu, jakoś się udało. Bardzo dużą wadą sleeproomu była nocna powódź, która nie dała mi przysnąć na dłużej. Otóż organizatorzy nie przewidzieli, że natrysk w szkole da dzieci niepełnosprawnych (używany okazjonalnie), może nie dać sobie razy z umyciem kilkuset osób. W dodatku w większości lubiącymi kontemplować swoje życie podczas natrysku. Konsekwencją tego braku wyobraźni był gniew Posejdona wprost z odpływu, który zamiast udać się do kanalizacji miejskiej, rozpłynął się po korytarzu. Niestety Manda`Yaim została narażona na ten nocny atak. Jeden śpiwór nie przeżył, a drugi został ciężko ranny.

Pogoda niestety nie dopisała konwentowiczom. Jakby wody było mało z racji niewydolności kanalizacji, codziennie nad Toruniem przeszło kilka chmur deszczowych, zresztą bardzo ulewnych. Czasem burzowe, a raz nawet i burza z gradem. Z tego też powodu było bardzo mało osób w cosplayach.

Jeśli chodzi o prelekcje, były rozróżnione tematycznie. Nie było problemu z dostaniem się na nie, nawet jak zabrakło miejsc siedzących można było wejść do sali. Nawet można było wejść lub wyjść w połowie prelekcji. Chociaż warto napomnieć o tym, że z powodu deszczu zrobiło się upalnie i duszno. Konsekwencją tego było to, że na Wydziale Biologii ledwo szło wytrzymać, ponieważ były dwa małe okna na całą salę. Na wydziale Ekonomii natomiast, choć istniał nawiew i naprawdę było przyjemnie jak działał, nie zawsze był włączony, co skutkowało zagęszczeniem atmosfery nie do wytrzymania.

Osobiście spotkała mnie ciekawa sytuacja, o której warto tutaj wspomnieć. Z powodu tego, że noszę na stałe okulary korekcyjne oraz ulewnego deszczu nagromadziła mi się na szkłach warstwa wody i pary, którą zauważyłam po wejściu do budynku. A raczej zauważyłam, że nic nie widzę i doszłam do wniosku, że jednak więcej widzę bez okularów, niż w nich. Zdjęłam je, co skończyło się na tym, że w kogoś weszłam. I to w nie byle kogo, ponieważ po dokładniejszym przyjrzeniu się, przede mną ukazała się postać Andrzeja Sapkowskiego.

Wadą konwentu było także przygotowanie „nocnych” atrakcji dla konwentowiczów. Games room otwarty był tylko do godziny 22:00, gdzie jakoś pół godziny przed nią wypraszano z budynku z powodu jego zamknięcia. W sleepie jak się okazało, nie przewidzieli, że ktoś będzie w nocy chciał spędzić czas, grając ze znajomymi, dlatego nie byli w stanie nam nawet udostępnić ławki, pomimo noclegu w szkole. Tak więc spróbowaliśmy wyjścia do konwentowego pubu. I tutaj sytuacja nie była o wiele lepsza. Do dyspozycji w tej części Torunia, a raczej na obrzeżach Torunia były do dyspozycji dwa puby. Jeden z nich okazał się być klubem, którym muzyka była grana tak głośno, mimo że nikt nie tańczył, że nie dało się usłyszeć własnych myśli. Z kolei drugi pub był przepełniony.

Podsumowując, konwent oceniam jako średni, i to bardzo. Organizacja nie spełniła oczekiwań, mimo że były zaniżone po wcześniejszym kontakcie z tym konwentem w 2016 r. we Wrocławiu. Wtedy to zwrot od kupna biletu za bycie gżdaczem przyszedł ze skromnym półrocznym opóźnieniem.

Okiem Rangka`ry:
Tegoroczny Polcon okazał się udanym konwentem. Program był bardzo bogaty,
a tematyka prelekcji obszerna. Jednym słowem każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Dlatego też właśnie
pierwszy raz od dłuższego czasu udało mi się pójść oraz wysłuchać jakiejś prelekcji. Szczególnie
interesujące były dla mnie panele z udziałem gości specjalnych Polconu. Niewątpliwym minusem
tego konwentu był brak całonocnego Gamesroomu i konieczność poszukiwania innego lokum do
rozegrania naszej już tradycyjnej rozgrywki w Battlestar Galactica. Z racji lokalizacji tegorocznej edycji
Polconu nie jestem w stanie ocenić warunków panujących w szkole noclegowej.
Podsumowując: uważam, że Polcon 2018 był konwentem wartym odwiedzenia. Jeśli kolejne
edycje będą dalej organizowane w ten sam sposób, to mogę zdecydowanie polecić ten konwent
każdej osobie zainteresowanej ciekawymi prelekcjami.

Okiem Ryby:
Z mojego punktu widzenia największa niezwykłość tegorocznego Polconu polegała na tym, że odbywał się w odległości dziesięciu minut drogi pieszo od miejsca, w którym obecnie z Rangka`rą mieszkamy. Była to jedyna w swoim rodzaju okazja do tego, by w trakcie konwentu wrócić do własnego domu i spać we własnym łóżku.

Sam konwent zachwycał bogactwem prelekcji, które merytorycznie były na bardzo wysokim poziomie. Byłem obecny na średnio trzech panelach dziennie. Tematyka przeróżna – Doctor Who, Elite, wierzenia słowiańskie, napędy kosmiczne, kombinezony próżniowe i wiele innych.

Mankamentem konwentu był brak całonocnego Games Roomu. W szkole noclegowej organizatorzy nie wynajęli żadnej sali, z której można by wynieść ławki. Rozwiązania tego problemu trzeba było szukać w doświadczeniu nabytym na spotkaniach Toruńskiego Imperium Star Wars i na rozgrywkę w grę planszową Battlestar Galactica udaliśmy się do zakładu pogrzebowego.

Polcon to impreza odbywająca się w różnych miastach i organizowana naprzemiennie przez różne organizacje. Miewa swoje plusy i minusy, a każda edycja jest przez to wszystko inna. Niektóre sprawy organizacyjne Polconu są narzucone odgórnie, dlatego nie zawsze lokalny organizator może korzystać ze sprawdzonych środków i musi eksperymentować. Mając to na uwadze warto wspierać każdą kolejną edycję, ponieważ druga taka sama może się już nie zdarzyć.




 

Komentarze
 
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
 

Dodaj komentarz
 
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
 
 

Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2018




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 9,610,853 unikalne wizyty