Gwiezdny Dzień w Solcu 2019
 



Okiem Arakha:


Kolejna edycja imprezy w Solcu Kujawskim — tym razem przygotowana ze znacznie większym rozmachem i atencją; w dogodnym terminie, ładnie zazębiająca się z imprezą w Wesołym Miasteczku, grupująca — mimo lokalnych rozmiarów — również zaskakująco dużo kosplejowców profesjonalnych. Rozłożony w sferze Soleckiego Centrum Kultury obóz Mandalorian ładnie dopełnił podarowany M`Y przez Bractwo Sithów sithyjski tron — być może w przyszłości doczeka się stałego bazowania w Solcu Kujawskim. W czasie wydarzenia posłużył m. in. za element godnego ugoszczenia nawiedzającego Mandalorian sithyjskiego Inkwizytora, udobruchanego herbatą i okolicznościową egzekucją schwytanego rebelianta z propagandowym napisem na koszuli — "Dołącz do rebelii"... Oczywiście później rebeliant dzielnie obsługiwał konkursy i zabawy, zamówił nam również pożywienie, za co bardzo jesteśmy wdzięczni! Cudna wystawa makiet, modeli i figurek, akademia Jedi, konkurs dla dzieci w formie gry terenowej, film zachęcający do udziału w wydarzeniu, na końcu gruntownie zmodernizowany pokaz wirujących obrazów — impreza się rozwija, opinie (również te medialne) są bardzo dobre; było bardzo przyjemnie i z pewnością do przyszłorocznego kalendarza kolejna edycja soleckiego Gwiezdnego Dnia musi zostać włączona. Dla mnie swoistym sfinalizowaniem całego wyjazdu była (a jakże!) politechniczna wizyta w Radiowym Centrum Nadawczym Solec Kujawski. Przyjemne z pożytecznym!




Okiem Mahiyany:


O akcji w Solcu Kujawskim słyszałam już parę razy, ale jak to w życiu bywa, nie udawało mi się na nią dotrzeć za każdym razem. Jednak termin tuż po Pyrkonie połączony z zaproszeniem przez Sh`ehn do sprzątania obozu sprawił, że w tym roku postanowiłam na długi weekend wyjechać poza Wrocław.

Pierwszą rzeczą, która zachwyciła mnie w Solcu, to okoliczny lasek, na który wszyscy mówili park. Rozumiem ich klasyfikację, jednak jestem tak nieprzyzwyczajona do drzew iglastych w parku, że dla mnie to zbiorowisko drzew pozostanie laskiem :)

Na miejscu udało mi się też poznać Marcina, organizatora całego wydarzenia, którego charyzma wywarła na mnie ogromne wrażenie. W szczególności jego umiejętność zachęcenia ludzi do przyjścia na wydarzenie podczas mini parady przez miasto.

Po paradzie przyszła pora na moją pierwszą prelekcję tego sezonu, na której trafiła mi się najtrudniejsza widownia jaką w życiu miałam. W szczególności jedno z dzieci, które cały czas pytało taty kiedy będzie koniec i podnosiło rękę żeby mi też zadać to pytanie. Uznaję to za dobrą próbę charakteru i moich umiejętności prezenterskich :)

Następnie skorzystałam z okazji do odhaczenia itemka z mojej bucket listy i rozłożyłam się z farbkami do malowania twarzy. Po pomalowaniu kilku dzieciaczkom buziek i zrobieniu ”tatuaży” dostałam jeszcze wyzwanie pomalowania całego wzoru Dartha Maula na twarzy osoby, która miała na sam koniec zrobić część artystyczną. Z drżącą ręką podjęłam wyzwanie i muszę przyznać, że poszło całkiem nieźle. Itemek odhaczony bardzo porządnie!

Jak to z jedniodniowymi eventami bywa, dość szybko zaczął się kończyć i nadeszła pora na zbieranie obozu. Oznaczało to też pożegnanie z cudownym laskiem, który mogliśmy cały czas podziwiać przez szklaną kopułę.

Gwiezdny Dzień w Solcu Kujawskim zaskutkował dwoma nowymi rekrutami, spełnionym marzeniem i dwoma kawałkami pizzy. Pozwolił mi też choć trochę poznać miasto, w którym nigdy wcześniej nie byłam inaczej niż przejazdem. Mam ogromną nadzieję, że za rok też uda mi się przyjechać (a jeżeli dotrzymam postanowień noworocznych, to mam nadzieję, że w zbroi).





Okiem Ryby:


Gwiezdny dzień wpisał się już w coroczny grafik majówki w Solcu Kujawskim. Trzecia edycja była chyba jak do tej pory najbardziej udaną.
Impreza zaczęła się jak zwykle od pochodu osób w strojach po mieście. Wyruszyliśmy z Soleckiego Centrum Kultury, doszliśmy do parku z dinozaurami i wróciliśmy. Znaczną częścią maszerujących postaci ze Star Wars byli Mandalorianie. Główny organizator imprezy podczas całego spaceru namawiał napotkanych przechodniów do dołączenia do przemarszu. Całkiem sporo osób zostało w ten sposób zwabionych na trzeci Gwiezdny Dzień.
Dalsza część wydarzenia odbywała się już bardziej leniwie. Byli uczestnicy chętni na robienie zdjęć w naszym obozie oraz zainteresowani naszymi strojami. Część naszej grupy wygłaszała prelekcje w salce prelekcyjnej na piętrze.
Oprócz tradycyjnego już mandaloriańskiego obozu, w hallu domu kultury stanął też fotel Sithów, zastępując tym samym zeszłoroczny fotel Imperatora. Po sali przechadzali się członkowie Legionu 501 oraz Rebel Legionu, którzy przybyli w większej liczbie i ciekawszych strojach niż rok temu.
Równolegle na piętrze, oprócz sali prelekcyjnej, można było oglądać ciągle rosnącą kolekcję prac Krzysztofa Wilczyńskiego.
Od strony organizacyjnej też wyszło całkiem sprawnie. Mieliśmy zapewniony transport obozu, miejsce na przebranie się oraz posiłek.
Gwiezdny Dzień jest i pewnie długo pozostanie wydarzeniem o lokalnym zasięgu, ale ma szanse na rozwój. Dlatego chętnie zajrzę na tę imprezę za rok.





Okiem Shehn:


Nie minął nawet tydzień od pyrkonowego troopingu, a nadarzyła się okazja, by ponownie przywdziać `gam. Gwiezdny Dzień w Solcu Kujawskim — jedno z milszych wydarzeń w kalendarzu wyjazdów. Choć, prawdę mówiąc, nie jestem pewna, czy w moim przypadku liczy się jako wyjazd; nie wymagał ode mnie ruszenia się nigdzie dalej poza rutynową, codzienną trasę.

Do Solca wybierałam się z Arneunem i Mahiyaną. Zdążyliśmy przygotować prelekcje i ekwipunek. Zdążyliśmy na tramwaj. Zdążyliśmy na pociąg. Zdążyliśmy też rozłożyć Obóz - bez pośpiechu i nerwów, za to z pomocą wielu przyjaciół. (Zresztą, nie tylko Obóz; ale także mini-kącik origami, którym zaopiekowały się Aranea i Gaja, jak również imponującą wystawę prac Mahiy`iki). Chyba żadne przygotowania do podboju nie przebiegały tak... spokojnie. Co prawda, jeśli chcieliśmy zdążyć na paradę, zakładanie `gamów już pośpiechu wymagało (vor entye za pomoc, Mand`alorze!), ale to drobny szczegół. Zresztą, ostatecznie wszyscy poza mną zdążyli poubierać się na czas; i wyglądali świetnie, by nie rzec — kosmicznie.

Gwiezdny Dzień to szansa na spędzenie czasu z vode, ale też okazja do współpracy z mnóstwem fajnych ludzi. Między innymi mam tu na myśli znajome gentelistoty z TISW, pracowników i gości SCK, kilka osób z Legionów; a w pewnym sensie nawet i BotS, którzy podzielili się swoim tronem Mrocznego Lorda.

Poparadowaliśmy — choć na przyszłość należy pomyśleć o jakichś ćwiczeniach w utrzymywaniu szyku — potroopowaliśmy, pogadaliśmy sobie na prelekcjach. Pożartowaliśmy; powygłupialiśmy się przed obiektywem. Tu warto wspomnieć, że odkryliśmy magiczne skarby SCK — czego tam nie było! Znalazły się rożki z lodami, wróżkowe skrzydełka; ale także straszliwe (pluszowe) bestie rodem z laboratorium Sithów — słowem, wszystkie zdjęciowe rekwizyty, jakie mogliśmy sobie wymarzyć. Na dodatek po południu dostałam kawę; i zrekrutowaliśmy aż dwie osoby. Czy można wymarzyć sobie lepszy konwent...?

P.S. No dobra, można — jeśli przyjedziecie za rok, będzie jeszcze fajniej. ; )










 

Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2018




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 12,485,933 unikalne wizyty