Fantasmagoria 2020
 

Okiem Dhadral:
Fantasmagoria 2020, pierwszy i, jak się później miało okazać, jedyny nie on-line`owy konwent roku 2020 sprawił, że zaczęłam sobie zadawać pytanie „Czemu u licha dopiero teraz odwiedziłam Gniezno?” Wiecie, w końcu mieszkam po sąsiedzku ;)

Z Poznania wyruszyliśmy razem z Kamilem w piątek wczesnym popołudniem, dzięki czemu dotarliśmy na miejsce późniejszym popołudniem. Po zameldowaniu się w hotelu udaliśmy się na teren konwentu po akredytacje. Uczestniczyliśmy w przezabawnej prelekcji „Gdzie lądował Krennic, a co wysadzili rebelianci, czyli gdzie kręcono Star Wars”, będącej wirtualną wycieczką po lokacjach, w których kręcono różne sceny ze Star Wars. Nie uwierzycie, że wiedza z licencjatu o wulkanach może się przydać w takiej sytuacji. Przywitaliśmy oczywiście starych dobrych znajomych i zapoznaliśmy kilku nowych. Zamówiliśmy Pizzę, a potem wróciliśmy do hotelu porządnie się wyspać przed następnym dniem konwentu.

Sobotę zaczęliśmy od montażu mojego pancerza, który zajął nam trochę więcej czasu niż planowaliśmy, ale udało się nam znaleźć na terenie konwentu jeszcze przed południem. Czas przed prelekcją Kamila spędziliśmy na nerdzeniu ze znajomymi i całkiem nieznajomymi ludźmi. Udało nam się wpaść na innego Mando, a to zawsze dobrze spotkać rodaka. Jak się okazało mieliśmy całkiem sporo rzeczy i ludzi do obgadania. XD Jaki ten świat mały...

Bezpośrednio przed prelekcją Kamila wpadliśmy jeszcze na Morrigan, tym razem cosplayującą Admirała Thrawna, zmieniliśmy z nią kilka słów, po czym udaliśmy się na prelekcję. Cóż, w końcu prelegent nie może się spóźnić, a „Surowce kosmiczne i ich wykorzystanie” to zawsze ciekawy temat.
Po prelekcji znów zamówiliśmy pizzę, a po jej skonsumowaniu, wróciliśmy do salek Star Wars, by nerdząc doczekać najbardziej wyczekiwanego przez nas nieoficjalnego punktu programu - Bitwy na Nerfy.

Zaczęło się dość niewinnie - od drobnej wymiany ognia między Imperialnymi a rebeliantem i jednym Mando, a potem no cóż... Cytując Orga, który mijał nas w chwili, gdy z Kamilem i świeżo zaprzyjaźnionym Mando ustawialiśmy prowizoryczne bariery ze stołów: „That escalated quickly.”
To była naprawdę epicka walka. Po której potem trzeba było posprzątać. Ale odbywało się to w tak miłej atmosferze, że nikt nie narzekał. Posiedzieliśmy jeszcze trochę z Legionami patrząc jak Imperialni grają w sabaka. Po czym udaliśmy się do hotelu, żeby nieco odpocząć i przebrać się przed afterparty, co jednak okazało się błędem, bo było na tyle chłodno, że żałowałam że nie mam na sobie zbroi.
Afterparty odbywało się w całkiem miłej knajpce z pysznymi (i ooolbrzymi) burgerami i dobrą herbatą. Poznałam jeszcze więcej nowych ludzi, i to było wow, poznałam naprawdę niesamowite osoby a z kilkoma dziewczynami przegadałam cały wieczór.

Niedziela, jako ostatni dzień konwentu, była w dużej mierze dniem pożegnań. Ale i tak spędziliśmy go w miłej atmosferze nerdząc o statkach i droidach i w ogóle całym s-f z Krzysztofem - przemiłym konstruktorem modeli ze Star Wars oraz z jego synkiem, z którymi zaprzyjaźniliśmy się już pierwszego dnia konwentu. Dogadywaliśmy się ze znajomymi kogo spotkamy na Pyrkonie lub innych konwentach, nie wiedząc jeszcze co przyniosą wydarzenia następnych tygodni...

Cieszyłam się, że odwiedzam Gniezno i to właśnie z okazji Fantasmagorii i już odjeżdżając przysięgałam sobie, że zjawię się na niej za rok. I choć teraz, kiedy to piszę, nie wiem nawet jeszcze czy za rok konwenty w znanej nam formie będą już z powrotem możliwe, wiem, że gdy tylko następny raz Fantasmagoria się odbędzie, odwiedzę ten konwent z radością.






 

Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2021




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 15,693,302 unikalne wizyty