Członek: Aksymand
 
Imię: Aksymand
Pseudonim artystyczny: Aksymand
Kryptonim operacyjny: Evaar'la
Ranga:
Planeta pochodzenia: Dantooine
Kolor oczu:: Szare
Kolor włosów: Ciemny brąz

Aksymand urodził się na Dantooine jakieś osiemnaście lat temu. Jego ojcem był Mandalorianin który ożenił się z miejscową farmerką. Mimo, że mężczyzna porzucił drogę Mando, nauczył Aksymanda wszystkiego co umiał, tak by ten mógł sobie radzić w życiu. Uczynił to również by dać synowi możliwość wyboru pomiędzy obecnym życiem a kroczeniem wśród dziedzictwa swoich przodków. Kiedy Aksymand osiągnął już pełnoletność w mandaloriańskiej kulturze, jego ojciec wręczył mu swoją zbroję, broń oraz odłożone na tę chwilę kredyty. Oto spełniło się marzenie Aksymanda, mógł stać się kowalem własnego losu. Wkrótce potem pożegnał się ze swoimi rodzicami i opuścił planetę. Nigdy ich już więcej nie zobaczył. Ojciec wraz z matką zginęli w czasie napadu bandytów, którzy zjawili się na planecie jakiś czas po odlocie Aksymanda.

Pierwsza misja

Nar Shadda, księżyc przemytników. Aksymand trafił tu po paru miesiącach tułaczki po zewnętrznych rubieżach. Nikt nie chciał zatrudnić najemnika żółtodzioba. Aż w końcu trafiło mu się relatywnie ambitne zlecenie. Właściciel magazynu zatrudnił go wraz dwoma innymi najemnikami do ochrony towaru. Facet był na skraju bankructwa i nie mógł pozwolić sobie na opłacenie ochrony Huttów, a jego magazyny były od jakiegoś czasu plądrowane przez jeden z ulicznych gangów . Zostało mu więc wynajęcie podrzędnych osobników, którym nikt inny nie chciał dać pracy. Padło na Aksymanda, Rodianina którego imienia nie dało się wymówić i Twi'leka, który nie swojego miana nie chciał podać.

Najemnicy rozstawili się już następnej nocy. Wedle informacji zleceniodawcy miał się zbliżać termin w którym gang miał nawiedzać magazyny. Wcześniej wymieniona grupa przestępcza postanowiła za przykładem Huttów wymuszać opłaty za ochronę. Magazyny o które toczyła się gra znajdowały się w jednej z biedniejszych dzielnic Nar Shadda, więc może dlatego Huttowie jeszcze przymykali na ten proceder oko. I właśnie tej nocy kończył się termin do kolejnej opłaty. Magazyn w środku wyglądał nieszczególnie, ot cztery pomieszczenia wypełnione po brzegi kontenerami z durastali. Zostawiono tylko wąskie przejścia pomiędzy nimi tak by można było przechodzić pomiędzy segmentami. Idealne warunki na używanie noży i strzelb, ulubionych narzędzi mordu Aksymanda. Każdy z najemników wziął inne pomieszczenie. Jedno zostało puste. Aksymand nie oceniał taktyki obranej przez swoich towarzyszy i po prostu zajął pozycję. Wyłączył wszystkie światła w pomieszczeniu i przysiadł parę metrów od drzwi. Mandalorianin upewnił się, że w broni jest amunicja, nóż wychodzi gładko z pochwy a hełm jest przestawiony na termowizję.

Mężczyzna czekał i czekał, aż w końcu nadszedł czas działania. Aksymand usłyszał stłumione kroki a potem lekki szmer przy drzwiach. Po kilku chwilach drzwi zostały otworzone i przeszło przez nie dwóch zamaskowanych osobników. Mandalorianin z pierwszego zrobił tarczę strzelecką. Osobnik nie miał na sobie pancerza, tylko ciemny kombinezon i maskę tlenową. Pocisk z broni najemnika uśmiercił go na miejscu, zostawiając jedynie tlące się z żaru truchło. Drugi miał odrobinę więcej szczęścia, jednak na krótko. Gdy Aksymand próbował oddać kolejny strzał usłyszał trzask, który zwiastował zacięcie się broni. Wściekły Mandalorianin nie namyślając się, doskoczył do przeciwnika i użył strzelby jak maczugi. Jedno precyzyjne uderzenie w tors wystarczyło by przestępca stracił równowagę. Dwa kolejne w głowę, odesłały go w zaświaty. Z uśmiechem na twarzy Aksymand obserwował swoje pierwsze ofiary. Zdarł maskę z pobitego na śmierć osobnika. Oczom Mandalorianina ukazała się twarz młodego mężczyzny rasy ludzkiej. Aksymand powoli wyciągnął swój nóż bojowy a potem z pieczołowitością odciął głowę i niczym makabryczne trofeum przypiął ją do pasa. Ojciec wiele razy mu opowiadał o dumnych Mandalorianach i strachu który wzbudzali w mieszkańcach galaktyki, Aksymand nie chciał być gorszy. Postanowił, że stworzy swoją legendę godną wojownika. A jeśli to będzie legenda makabryczna, usiana krwią i trupami? Kogo to obchodzi. Już od najmłodszych lat Aksymand wykazywał znikome ślady empatii i skłonności do sadyzmu. Matka próbowała pozbyć się tych cech u syna, dla ojca były one kolejnym świadectwem przyszłości syna jako wojownika.

Towarzysze Aksymanda przesłali mu wiadomość, że pozostałe sektory również zostały oczyszczone i że mają się spotkać w biurze koło magazynów.
Hej mam na imię Patryk. Mieszkam obecnie w okolicy Krakowa i uczę się w liceum. Moje zainteresowania nie są szczególne. Interesuję się odrobinę militarystyką. Grywam w karcianki, planszówki oraz gry bitewne oraz komputerowe. Dużo czytam, czy fantastykę czy science-fiction. Moim ulubionym uniwersum jest Warhammer 40k jak i Fantasy Battle. Zdarza mi się dorwać czasem książkę historyczną czy popularnonaukową. Jednak to co naprawdę uwielbiam robić do malowanie miniatur. Niestety nie jestem wyjątkowo zaafansowany w tej sztuce.

Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2021




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 15,680,135 unikalne wizyty