Członek: Ilfrin Ohtar
 
Imię: Ilfrin Ohtar
Pseudonim artystyczny: Kaczor
Kryptonim operacyjny: x-x
Ranga: Mando`Evaar
Planeta pochodzenia: Mandalore/Alderaan
Kolor oczu:: Ciemnozielone
Kolor włosów: Czarno-brazowe

Ohtar dorastał jako adoptowane dziecko w rodzinie dyplomatów, wywodzącej się jeszcze z Aalderanu, dzięki czemu w dzieciństwie i młodości doskonale poznał wiele planet, ras i kultur. Po tym gdy jego przybrana rodzina zginęła podczas ewakuacji Dubrillionu i dowiedział się o swojej adopcji, rozpoczął poszukiwania informacji o swych biologicznych rodzicach. Wtedy też, będąc już dorosłym mężczyzną, dowiedział się o swych mandaloriańskich korzeniach.
Powodowany chęcią zemsty na najeźdźcy Ohtar przerwał studia i wstąpił do armii, gdzie przez 2 lata służył jako pilot myśliwca gwiezdnego. Później jednak, po długich staraniach udało mu się otrzymać przeniesienie do jednostek specjalnych, gdzie aktywnie przesłużył kolejne 6 lat i dorobił się nawet oficerskiego stopnia. Po tym czasie, gdy cynizm i chłodny profesjonalizm wykonywanego zawodu przesłonił początkową, idealistyczną chęć walki o lepszą przyszłość Galaktyki, Ohtar doszedł do wniosku, że żołnierski żołd to zdecydowanie za mało, aby nadstawiać karku- wystąpił więc z armii i został najemnikiem. Wyboru tego zawodu nie podyktowała mu jednak wola kontynuowania mandaloriańskich tradycji a prosty fakt, że wojna to jedyne rzemiosło w jakim ma wystarczające kwalifikacje aby zarobić na chleb, wino i okazjonalnie dziwki.
Świadomość mandalorianskich korzeni wywarła na Ohtarze niemałe wrażenie. Przez całe lata kompletował okruchy wiedzy o Mandalorianach, aż w końcu, mając dostatecznie dużo informacji na ich temat, podjął decyzję o kontynuowaniu tradycji swych przodków. W miarę upływu czasu, po kolejnych przygodach, przemyśleniach i ciągłym kolekcjonowaniu wiedzy, Ohtar tylko umocnił się w przekonaniu, że wybrana przez niego droga Mando była jedynym słusznym wyborem. Należy tutaj jednak zaznaczyć, że kroczenie ścieżką Mando nie sprawiało mu dużych problemów natury filozoficznej ani nie zmuszało do wyrzeczeń, na które w innym przypadku by się nie zdecydował- bardzo sztywny, wykształcony już za najmłodszych lat kręgosłup moralny Ohtara w zadziwiający sposób prawie idealnie pokrywał się z tym odziedziczonym w spuściźnie przodków. Jeśli jednak dochodziło do rozbieżności, Ilfrin wybierał zazwyczaj ścieżkę własnego sumienia, uważając sztywne kodeksy za zbiór wytycznych dla zbyt słabych umysłem, aby samodzielnie podejmować decyzje. Należy dodać, że prawie zawsze na tym dobrze wychodził. Na szczęście, do tego typu konfliktów z Kodeksem dochodziło niezwykle rzadko i w kwestiach raczej marginalnych, wiec Ohtar nigdy nie czuł, żeby zdradzał przodków. Jego własny honor nie pozwoliłby mu wówczas nazywać się prawdziwym Mando. Osoby silące się na fatalizm mogłyby wręcz zaryzykować stwierdzenie, że życie Wojownika było mu przeznaczone.
Lista dokonań „zawodowych“ Ohtara nie prezentuje się bardzo imponująco, z pewnością jednak nie można go zaliczyć do grona początkujących w profesji. Przez lata pracy Ohtar wyrobił sobie renomę sprawdzonego, czystego „rzemieślnika“, jak sam lubił siebie nazywać, pewnego nawet w bardzo trudnych i skomplikowanych, choć nie spektakularnych zleceniach. Właśnie dzięki unikaniu tejże spektakularności udało mu się przez cały czas działalności balansować na cienkiej linii pomiędzy najemnikami do spraw średniego kalibru a znanymi Łowcami, którymi interesowało się zdecydowanie zbyt wiele jak na gust Ohtara służb.
Powitać.

Me miano Piotr, trzecie pod względem popularności imię męskie w Polsce. Lat mam 20, a przypomnienie tego faktu niezmiennie wywołuje u mnie atak histerycznego śmiechu. Mieszkam aktualnie w niemieckim mieście Kolonii i studiuję prawo na tutejszym uniwersytecie.

SW zacząłem się interesować już w szkole podstawowej, dzięki nieocenionej pomocy Polsatu i regularnej emisji Starej Trylogii. Lawinowo sprawa ruszyła po wejściu na ekrany kin Mrocznego Widma (scenę z Maulem stojącym za otwierającymi się drzwiami mogłem oglądać całymi dniami). Fett od zawsze zwracał moją uwagę, w klimaty Mando na dobre wciągnęły mnie książki pani Traviss, ale kiedy tak naprawdę zacząłem się interesować Mandalorianami na zawsze pozostanie chyba zagadką. Pamiętam jednak, ze już 5-6 lat temu, a więc na długo przed publikacją twórczości Traviss w Polsce, hurtowo gromadziłem na swym komputerze wszelkiego rodzaju grafiki, artykuły i opowiadania związane z Mando.

Internetowo star-warsowo raczej nieaktywny, pielęgnowałem moją miłość do tego uniwersum w wąskim gronie znajomych z podwórka. Impuls do pojawienia się z tym w sieci dał mi dopiero ostatni StarForce, po którym to zarejestrowałem się na Bastionie, gdzie napisałem nawet kilka postów.

Jako nastolatek trochę pisałem, jednak żadnego opowiadania nie doprowadziłem do szczęśliwego końca. Mam jednak nadzieję, że pod wpływem Manda'yaim uda mi się coś dokończyć czy wręcz napisać od podstaw. Poza SW interesuję się filmem i muzyką filmową, łatwo się w tych klimatach nakręcam i wciągam w debaty.

Jestem tez adrenalino-holikiem, niepoprawnym militarystą i fanem wszelkich sportów ekstremalnych, tak więc rożnego rodzaju sztuki walki (im agresywniejsze tym lepiej), paintball, bieganie po lesie jako survival, wspinaczka, wysokościówka, trochę chemia (ale tylko w ramach wysadzania rożnych rzeczy w powietrze), zabawa wszelkimi narzędziami krzywdząco-niszczącymi. Huk, dym, zapach spalenizny, pot, krew i łzy mile widziane. Dodatkowo pałam uwielbieniem do motocykli, w szczególności zaś tych wyścigowych- własny ścigacz to jedno z mych marzę, jak na razie dość odlegle ze względów finansowych. Ponad to wszystko natomiast kocham snowboarding, który jest absolutnie najpiękniejszym sportem świata. Generalnie moja recepta na udany sport jest prosta – jest adrenalina, jest zabawa.

Z zajęć mniej niebezpiecznych lubię pływać, biegać i chodzić na dłuższe dystanse.

Jestem także, choć w zestawieniu z innymi hobby może się to wydać dziwne, zapalonym czytelnikiem- głównie fantasy, choć nie tylko. W księgarniach mógłbym spędzać godziny, biegając od jednej półki z książkami do drugiej. Jeszcze tak nie było, żebym wyszedł z Empiku nie obładowany naręczem książek.

Nie rysuję, nie rzeźbię ani nic z tego kręgu zainteresowań, albowiem ABSOLUTNIE brak mi WSZELKICH talentów w tym zakresie, nad czym bardzo ale to bardzo boleję. Tak więc posiadaczem własnej zbroi mogę stać się tylko drogą zakupu. Przez prawie 8 lat aktywny członek ZHPu, który, mogę to bez wahania powiedzieć, ukształtował mnie jako człowieka w olbrzymiej części.

Swego czasu także historyk amator, głownie z zakresu wojskowości, najbardziej pasjonowałem się II WŚ, antykiem i średniowieczem, od kilku lat pasja ta jest jednak w uśpieniu.

Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2021




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 15,680,252 unikalne wizyty