Droids in Distress
 
Tytuł: Droids in Distress Zobacz też:
Scenariusz: Greg Weisman Pozycje w MME związane z tą pozycją:
Postacie: Sabine Wren
Reżyseria: Steward Lee
Aktorzy: Steve Blum, Taylor Gray, Vanessa Marshall, David Oyelowo, Freddie Prinze Jr., Paul Reubens, Tiya Sircar
Czas akcji: Około 5 BBY
Premiera USA: 3 października 2014 (WATCH Disney XD), 13 października 2014 (Disney XD)
Premiera PL: 18 października 2014

Recenzja Hashhany Do góry

Pierwszy oficjalny odcinek Rebeliantów na dobre rozpoczął serial, który będzie współtworzyć nowy kanon. Pomimo moich nienajlepszych wrażeniach po premierowej „Iskrze Rebelii”, „Droids in Distress” wypadł znacznie lepiej. Fabuła sama w sobie nie była ani skomplikowana, ani powalająca; ot, kolejne zadanie ekipy, aby zdobyć kredyty na potrzebne zaopatrzenie statku i załogi, podczas którego natrafiają na znany wszystkim fanom duet, czyli R2-D2 i C3P-O. To, co stanowiło siłę odcinka nie wynikało z samej akcji, a raczej interakcji między głównymi bohaterami. Nie tylko tej widocznej na ekranie, ale także dziejącej się bezpośrednio, której można się domyślić, choćby Hera „ustawiająca” Kanana, aby rozpoczął trening Ezry, czy wieczne spory tegoż z Zebem. Przyznam, że część dialogów wzbudziła we mnie uśmiech.
Odcinek, poza standardową dawką akcji, pozwala lepiej poznać bohaterów i odkrywa nowe informacje na ich temat. „Droids in Distress” skupia się na trudnej przeszłości Zeba, który jest jednym z nielicznych ocalałych przedstawicieli swej rasy. Co ciekawe, Sabine uchodzi za poliglotkę – nie wiadomo jednak, czy wzmianka o jej czwartym roku studiów była prawdziwa, czy tylko odgrywała rolę „przykrywki”.
Z momentów wartych uwagi wskazałabym na pierwszy manifest Mocy w wykonaniu Ezry oraz jego reakcje. Bardzo ciekawy motyw, zwłaszcza jego zdezorientowanie i zamarcie po dokonanym czynie. Agent Kallus wykazał się zdolnościami bitewnymi, co także jest sporym plusem, choć z oczywistych powodów nie udało mu się zabić Zeba. Na moment pojawił się także Bail Organa, który – jak się okazało – zbiera informacje o tej małej, rebelianckiej komórce. Być może wątek ten zostanie kiedyś bardziej rozwinięty.
Niestety na minus nadal wypada przedstawienie imperialnych, przede wszystkim szturmowców, którzy odgrywają rolę podobną do droidów bojowych z TCW. Rozumiem, że żołnierz żołnierzowi nie jest równy, lecz ich nieudolność jest czasem wręcz żenująca. Jedynie Kallus i nowowprowadzona przedstawicielka Imperium sprawiają wrażenie kompetentnych. Inną wadą jest ograniczenie modelów postaci, a raczej ich strojów. Bohaterowie powracają na planetę, gdzie są ścigani przez imperialnych i nawet nie stosują żadnego przebrania. Charakterystyczna, mandaloriańska zbroja Sabine w nikim nie wzbudza podejrzeń, zwłaszcza gdy mówi o swoich egzaminach na piąty rok studiów.
Podsumowując, odcinek był lepszy od premierowej „Iskry” i na szczęście nie było aż tak wiele momentów psujących całość. Humor trzymał poziom, zaś same postacie miały okazje zaprezentować swoją osobowość i wzbudzić sympatię.

Recenzja X-Yuriego Do góry

Chyba nie przyzwyczaję się do faktu, że Rebels się zaczynają bez żadnego sensownego początku. TCW w tym względzie było lepsze.

W każdym razie, wracając do tematu właściwego - odcinek ten jest bardzo klasyczny, od początku do końca - to znaczy zaczyna się sceną w dość klasycznym klimacie i tak samo kończy - ostatnia scena z Organą Antilessem i R2 to czysta kalka.

Fabularnie jest... przygodowo. Brakuje kasy, trzeba jakoś ją zorganizować, i walczyć między faktem, że potrzeba kredytów a pewnymi moralnymi aspektami handlu bronią... Jest to też okazja do przybliżenia pokrótce historii Zeba i jego ludu - oczywiście tragicznej. Kanan stracił wszystkich swych pobratymców (Jedi), Zeb swój gatunek, ciekawe jakie tragedie czają się w przeszłości pozostałych... pewnie niedługo się dowiemy.

Mandaloriańsko, nic nowego - Sabine jest, rajcuje się bronią i wybuchami, odwala swoją część roboty w ramach działań ekipy... poprawnie ale bez szału. Nie o niej i jej postaci miał być ten odcinek, pewnie taki dostanie dopiero.

Tym co mi się podobało jest z pewnością walka Kannana i Zeba - sądziłem, że nieczęsto będą tu okazje do tego typu pojedynków - to nie okres wojen klonów i TCW gdzie regularnie walczyli ze sobą Jedi i Sithowie/Grievous/Ventress. Twórcy ciekawie to jednak obeszli, zobaczymy czy był to jednak raczej jednorazowy przypadek, czy będzie takich pojedynków więcej. Wyjątkowo trafia to do mnie chyba głównie z powodu pewnego KOTORowego (komiksy, nie gry) klimatu - tam też była postać używająca podobnej broni w walce.

Wprowadzenie dość klasycznych postaci to jest najsławniejszej pary droidów oraz Organy początkowo, gdy po raz pierwszy o tym usłyszałem wydawało mi się takim sobie pomysłem, ale zrealizowano go całkiem sprawnie, więc... niech jest. Zobaczymy jak często będą oni wracać na ekran.

Podsumowując, nie zachwycam się tym odcinkiem tak jak pilotem - ale nie umiem sprecyzować dlaczego. Stąd tylko 7/10. Raczej nie będzie to odcinek do którego będę wracał - nawet pomimo ładnej walki.

Recenzja Mahiyany Do góry

Trzeci odcinek Rebelianów niemal zaczyna się pojawieniem się dwóch bardzo znanych droidów – R2D2 i C3PO. Na szczęście sprytny podstęp rebeliantów sprawia, że pozbywają się denerwującego złotego droida, dając mu jeszcze tylko chwilkę na zacytowanie jego kwestii z Nowej Nadziei.
Już w poprzednim odcinku dowiedzieliśmy się, że Sabine mówi w shirwooku, teraz dowiadujemy się, że mówi też w innych językach, w przypadku tego odcinka jest to aqualish.
Widzimy tu wachania Ezry przy dłuższym skoku co sprawia, że jego niesamowity skok z poprzedniego odcinka staje się tylko bardziej zagadkowy.
Ogólnie szturmowcy nigdy nie byli zbyt bystrzy i celni, ale mam wrażenie, że grają tu dokładnie tą samą rolę co droidy bojowe w Wojnach Klonów. Takie mięso armatnie, nie mające szczególnego znaczenia. Ale w sumie do szturmowców pasuje to bardziej niż do droidów.
Mamy tutaj też trochę historii Zeba. I to dość poważnej jak na bajkę dla dzieci.
W ramach zdolności Sabine dowiadujemy się też, że świetnie rozumie język astromechów. Jednak dalej pozostaje niepozorną postacią, choć może to dlatego, że po prostu chcę się dowiedzieć o niej jak najwięcej a serial uparcie nie chce mi za dużo zdradzić. W końcu, obiektywnie patrząc nie wiemy o niej nawet mniej niż o Herze.
Na koniec dostajemy jeszcze senatora Organę, do którego przecież w tym czasie należeli R2D2 i C3PO. Zawsze jakiś miły akcent.
Daję 7/10 za nawiązania do filmów. Jakoś tak zawszę się cieszę jak widzę znajomą postać czy słyszę znajomą kwestię.
 
 

Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2018




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 11,713,338 unikalne wizyty