Fighter Flight
 
Tytuł: Fighter Flight Zobacz też:
Scenariusz: Kevin Hopps Pozycje w MME związane z tą pozycją:
Postacie: Sabine Wren
Reżyseria: Steven G. Lee
Aktorzy: Steve Blum, Taylor Gray, Vanessa Marshall, David Oyelowo, Freddie Prinze Jr., Paul Reubens, Tiya Sircar
Czas akcji: Około 5 BBY
Premiera USA: 13 października 2014 (WATCH Disney XD), 20 października 2014 (Disney XD)

Recenzja X-Yuriego Do góry

Drugi odcinek był dla mnie bardzo nietypowy i odmienny od poprzednich - obejrzałem go niemal nie dając ani razu pauzy! Standardowo, gdy oglądam to co chwilę daję pauzę by spisać to co się wydarzyło - na cele Ossusowe. Zapisuje też ewentualne cytaty do bazy tychże na M`y itd. Powód jest dość prosty - w odcinku niemal nie było Sabine. Ot, pojawiła się w trzech scenach, głównie zajmując się tym co jest jednym z dwóch jej serialowych atrybutów - malowaniem.

Powód jej absencji jest dosyć prosty - większość odcinka poświęcono Zebowi i Ezrze i ich wyprawie po zapasy. Ta para postaci jest dosyć ciekawa i powoli ewoluuje, oglądało się to to z przyjemnością. Liczę tylko, że twórcy rozsądnie będą prowadzić dalsze stosunki między nimi. I nimi a resztą załogi - Kanan i Hera cieszący się z ich nieobecności na statku to wypisz-wymaluj wyglądali jak rodzice niesfornych dzieciaków cieszący się, że mają wolną chatę. (A grzeczna_i_rozsądna_córeczka, Sabine, siedziała w swoim pokoju zajęta swoimi sprawami.)

Odcinek wypełniony był, jak zwykle, pewnymi nawiązaniami, najczęściej humorystycznymi. Kawałek "To nie jest TIE którego szukacie" wywołał u mnie szczery uśmiech, podobnie jak wywodzących się z komiksowych Marveli pojazdów. Choć zastosowanie ich w cleu przewozu więźniów jest... nietypowe.

Z minusów to chyba tylko samo to że do miasta wysłano właśnie Zeba - wiemy już, że przedstawiciele jego rasy zostali niemal wybici i są nieczęsto spotykani w galaktyce. Na samym Lothalu Zeb już dwukrotnie poważnie podpadł siłom imperialnym - sądzę że na tyle, by te wyrażały zainteresowanie każdy możliwym Lasatem. Wysyłanie tak charakterystycznej postaci to proszenie się o kłopoty. Szkoda, że twórcy nie pociągnęli tego.

Podsumowując, odcinek bardzo mało-Mando ale całkiem przyjemny. Oglądałem go z większą przyjemnością niż poprzedni a więc daję mu 8/10.

Recenzja Hashhany Do góry

Fighter Flight, jako drugi odcinek serialu skupiony został na trudnej relacji między Zebem, a młodszym Ezrą. Obaj nie przepadają za sobą niemal od pierwszej chwili znajomości, a ich sprzeczki są odczuwalne przez wszystkich. Do tego stopnia, że Hera postanawia ich wysłać po zaopatrzenie, zlecając przy okazji kupienie trudno dostępnego owocu – o czym jednak żaden z ukaranych nie wie. Podczas wyprawy po zakupy oczywiście musieli się wpakować w kłopoty, podczas których udało im się wypracować porozumienie.
Właściwie, to nie mam za wiele do powiedzenia o tym odcinku. Odnoszę wrażenie, że na razie twórcy nie chcą skupiać się na szeroko rozumianej rebelianckiej działalności na dużą skalę, a właśnie próbują ustabilizować relacje między bohaterami. Zeb i Ezra ciągle się kłócą między sobą (a część ich sprzeczek to wina Choppera), Hera i Kaanan odgrywają rolę „mamy i taty” dla załogi, zaś Sabine pożytkuje swoją energię na twórczym tworzeniu – uwieczniając na ścianie bójkę między kłótliwym duetem.
Imperialni żołnierze ssą. Na razie to niestety standard.
Podsumowując, odcinek nie jest tragiczny, ale też nie wybija się jakoś szczególnie.

Recenzja Mahiyany Do góry

W tym odcinku dostajemy krótką scenę, w której możemy przyjrzeć się przynajmniej kawałkowi kabiny Sabine, która oczywiście właśnie ją maluje, no co innego miałaby robić? Może i moje dopatrywanie się tego co chcę zobaczyć tu działa, ale odnoszę wrażenie, że napis na jej ścianie jest przyajmniej w połowie napisany używając mandaloriańskiego alfbetu. Nie układa się to jednak w nic sensowego, wygląda to trochę jak litery „tu”, niezidentyfikowany znak, po czym cyfra 5.
Szybko jednak okazuje się że tematem odcinka będzie pogodzenie Ezry i Zeba popoprzez wspólną misję zrobienia zakupów, w szczególności, że ich lista zawiera owoc, który nie rośnie na planecie, na której się znajdują. Żeby nie było zbyt szablonowo, okazuje się, że dookoła kręci się za dużo szturmowców, co oczywiście będzie oznaczało kłopoty. A wszystko dla tego jednego owocka.
Zamiast owocka Zeb zdobywa Tie-fightera, co w sumie było dość niespodziewane. Przynajmniej do momentu, w którym go zobaczył.
Po drodze dostajemy krótki przerywnik pokazujący, że Sabine dalej maluje. Tylko tym razem nie w swojej kabinie.
W momencie jak Kanan mówi o Erzie i Zebie jako o dzieciakach na chwilę faktycznie wszyscy zaczynają się zachowywać jak typowa rodzina. Było to szczególnie widoczne przy reakcji „dzieciaków” na rozkaz pozbycia się nowej zabawki. Całkiem ciekawy zabieg. Co prawda bardzo szablonowy, ale nie mogę napisać że tu nie pasował.
Z dobrych tekstów Zeba dostajemy jeszcze „It’s not a Tie you are looking for”. Mała rzecz, a cieszy fanów sagi. A z cyklu „nieudolni szturmowcy” mamy tutaj szturmowca powalonego owocami. Tak. Zdecydowanie jak droidy z Wojen Klonów.
Zgodnie z szablonem, za którym podążamy, pod koniec odcinka Ezra i Zeb stają się najlepszymi kumplami. Kończy się też wątek malującej Sabine, która uwieczniła Ezrę spadającego na Zeba z kawałkiem łóżka piętrowego. Jednak ich nowopowstała przyjaź jakoś daje sobie z tym radę zwalając winę na Choppera.
Za przeciągnięcie wątku malującej Sabine daję 6/10, bo reszta jest zbyt szablonowa, więc dobrze, że znalazło się coś ratującego ten odcinek.
 
 

Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2018




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 11,692,434 unikalne wizyty