Wywiad - Don Post
 
Złowrogi Boba Fett jest najnowszym eksponatem ze studia Don Post

Boba Fett nigdy nie wyglądał lepiej... A jego twórcy w studiu Don Post nie mogliby być bardziej zadowoleni.

Najbardziej niezapomniany międzygalaktyczny łowca nagród w historii kina został starannie odtworzony jako pasjonujący nowy eksponat: pełnowymiarowy, ręcznie malowany kolekcjonerski skarb. Na przestrzeni lat wielokrotnie tworzono Bobę w mniejszych interpretacjach, głównie figurki i precyzyjnie wykonane modele. Lecz nic nie może się równać z tym niebosiężnym tytanem, drugim rzeczywistej wielkości bohaterem Gwiezdnych Wojen wykonanym przez kreatywny zespół Post'a (ich pierwszym triumfem był szturmowiec).

Don Post Junior, syn legendarnego Hollywoodzkiego wytwórcy masek i fantastyczny fabrykant sam w sobie, niedawno rozmawiał o tworzeniu i rozwoju nowej figury Boby Fetta.


Gary Gerani: Jak powstał ten projekt?
Don Post: Na początku, jedyną rzeczą jaką robiliśmy dla Lucasfilmu był szturmowiec. Darth Vader był tworzony gdzie indziej, podobnie jak Han Solo w karbonicie. Ale Lucasfilm naprawdę docenił filozofię, która nami kieruje, to dodatkowe myślenie i planowanie, które ożywiło szturmowca. A następną postacią, którą chcieli wypuścić, był, tak popularny wśród fanów, Boba Fett. Jest on również jedną z ulubionych [postaci] George'a Lucasa. Zaproponowali nam, abyśmy się zgłosili do przetargu na jego wykonanie, więc to zrobiliśmy, a oni za to przyznali nam licencję na wyprodukowanie Boby Fetta.

GG: Czy kiedykolwiek stworzyliście pełną postać przed szturmowcem?
DP: Tak, istotę Sil z filmu Gatunek.

GG: Czy wytropiliście aktora Jeremy'ego Bullocha podczas kreowania Boby Fetta?
DP: Przywieźliśmy go samolotem do Los Angeles i zrobiliśmy serię odlewów jego ciała w moim salonie. Mieliśmy mnóstwo świetnej zabawy, ale było też dość ciężko. Jeremy miał spory wpływ na to, jak ta figura wyszła, ponieważ opisał nam motywację Boby Fetta, kiedy grał jego rolę.
Jednym z powodów, dla którego postać ta jest tak popularna, to jego niebanalny kostium. Pomimo tego, że Boba nie pojawiał się zbyt często w filmach, jego postawa naprawdę robiła wrażenie. Jego zbroja ma tyle skomplikowanych części, a on sam wydaje się tak niebezpieczny, że nie wiadomo, co zrobi. Jest niezmiernie groźny, naprawdę. A więc myśleliśmy, że dobrze by było wziąć pod uwagę zdanie Jeremy'ego.

GG: Jak zdecydowaliście się na pozycję figury?
DP: Chcieliśmy, aby wyglądał jak łowca nagród. Zaczęliśmy z malutkim modelem. Patrzyliśmy na wiele zdjęć Fetta, i znaleźliśmy jedno w książce Star Wars Chronicles, gdzie stoi i wygląda niczym Clint Eastwood. Nie dość, że jego postawa jest groźna, to Boba wygląda, jakby kogoś wyzywał na pojedynek, aby „pokazał, na co go stać”. Jest gotowy. Wygląda całkiem niezniszczalnie, i wie, że może zrobić niezłą demolkę. To jest, tak naprawdę, cała filozofia kryjąca się za jego postawą.

GG: A jaka filozofia kryje się za jego zbroją?
DP: Fett prawdopodobnie stworzył wszelkiego rodzaju uzbrojenie, które uważał za konieczne, więc jego strój jest zrobiony z części, które wyciągnął ze statków kosmicznych, byłych ofiar, starego sprzętu wojskowego – kto wie? Jest jak konstruktor hot-rodów, biorący wyposażenie i modyfikujący je dla własnego użytku, tak jak by to robił Rambo.
Jest też zawsze coś innego, na co można popatrzeć. W jego łydkach, na przykład, są kieszenie, z czterema lub pięcioma wyjmowanymi narzędziami w środku. Aby to osiągnąć, spędziliśmy trzy dni w Archiwach Lucasfilmu. Pooglądaliśmy i pomierzyliśmy każdą część, od jego plecaka po rakietę na owym plecaku. Porobiliśmy rysunki, szablony do wszystkich części z materiału, abyśmy mogli osiągnąć dokładnie ten sam wygląd. Gdy wróciliśmy do studia, wyrzeźbiliśmy napierśnik, jetpack, plecy, uzbrojenie na kolanach i przedramionach oraz pozostałe części. Znaleźliśmy materiały, które były dokładnie takie, jak rurki, które widzieliśmy na zdjęciach Lucasfilmu. Prawdopodobnie spędziliśmy około 450 godzin rzeźbiąc i budując plecak.

GG: A co z częściami kostiumu wykonanymi z tkaniny?
DP: Części wykonane z tkaniny są widoczne i podświadomie ważne dla całości postaci. Dlatego ja i moja załoga mieliśmy wiele długich dyskusji z kierownikami projektu Lucasfilmu Julią Russo i Stacy Mollema na temat tego, czy te części powinny być zrobione ze sztywnego materiału, takiego jak włókno szklane, gdzie moglibyśmy wyrzeźbić wszystkie zmarszczenia i pofałdowania, czy powinniśmy użyć płótna.
Debatowaliśmy nad tym parę miesięcy, i w końcu zdecydowaliśmy się na płótno. Uzbrojenie jest wykonane z plastiku, z częściami z włókna szklanego. Jeden z pasów Boby będzie ze skóry, natomiast drugi z wełnianego materiału, takiego jak przędza.

GG: Jest jakaś elektronika w figurze?
DP: O, tak – ale zostawimy to jako małą niespodziankę dla fanów. Są dwa małe detale, które są prawdopodobnie nieistotne w filmach. Na lewym napierśniku są dwa prostokątne otwory z elektroniką w środku. Oprócz tego, na wierzchu jego dalmierza jest para światełek.

GG: Coś szczególnego w hełmie Boby?
DP: Są trzy albo cztery różne rzeźby hełmu w Archiwach Lucasfilmu. Ten, którego używamy, jest inny od naszego hełmu Fetta z limitowanej edycji. Będzie miał trochę inny kształt i detale w malowaniu też będą się lekko różnić. Jednym z powodów jest to, aby każdy z nich był wyjątkowy, coś specjalnego dla kolekcjonerów.

GG: Czy Boba Fett ma broń w ręku?
DP: Ma broń w ręku, ale z niej nie celuje, a przynajmniej nie w nas. Jego broń jest w sumie zbudowana na bazie brytyjskiego karabinu. Znaleźliśmy kiedyś taki, zrobiliśmy jego odlew, a następnie zbudowaliśmy go od nowa według dokładnych wymiarów. Jeśliby popatrzeć na różne wersje tego blastera od Lucasfilmu, to można by dostrzec, że każdy z nich jest trochę inny. My wybraliśmy ten, który miał wszystkie detale, których szukaliśmy.

GG: Gdy wszystkie elementy są zrobione, to jak, dokładnie, skończona postać nabiera kształtu?
DP: Zaczynamy od ciała z włókna szklanego, które praktycznie utrzymuje kształt postaci. Następnie ubieramy Bobę kawałek po kawałku, wkładając na niego płócienny kombinezon, przytwierdzając części uzbrojenia, przymocowując buty. Tak jak z manekinem, każda ręka i każdy kąt – nawet kierunek, w którym skierowany jest karabin – będzie dokładnie taki sam za każdym razem.

GG: Jak ogarniacie proces malowania?
DP: Gdy robię normalny hełm Boby Fetta (nie ten do pełnowymiarowej figury), srebrne zadrapania idą bezpośrednio na zieloną farbę. Dla figury, jednak, malujemy powierzchnię od początku, a nie od końca, więc pierwsza warstwa farby, jaką nakładamy, jest srebrna, a ostatnia warstwa jest zielona. To ciekawa technika maskująca, która dodaje postaci dużo realizmu. Łącznie pomalowanie Boby Fetta zajmuje dobre 50 – 60 godzin.

GG: Czy figura sama stoi, czy ma bazę?
DP: Stoi, i ma. Boba będzie na drewnianej bazie z metalowym kołkiem w środku, aby się nie przewracała. Jest też plakieta, a każda sztuka ma własny numer seryjny. Postacie mogą jednak stać samodzielnie.

GG: Ile Boba Fett będzie kosztował i kiedy będzie dostępny?
DP: Cena, w jaką celujemy, to $5500, czyli podobnie jak szturmowiec. Niestety, odlewy są bardzo drogie, a ich produkcja sporo kosztuje. Te elastyczne odlewy nie są wieczne i stanowią dużą część kosztów produkcji. Natomiast jeśli chodzi o dostępność, to jest on na rynku już teraz.
Macie jakieś plany na inne pełnowymiarowe postacie z „Gwiezdnych Wojen” na przyszłość?
Mamy nadzieję, że droidy będą następne. Prawdę mówiąc, już kiedyś zrobiłem figurki R2-D2 i C-3PO na wystawę w FAO Schwarz. Nie jestem, jednak, do końca pewien, jak byśmy stworzyli wersje limitowanej edycji. Ale te, które dotychczas zrobiliśmy, są galwanizowane, z podświetlanymi oczami. Mamy nadzieję, że droidy będą dostępne jeszcze tego roku.

GG: To musi być bardzo satysfakcjonujące, widzieć, jak te kreacje powstają.
DP: Owszem, jest to bardzo satysfakcjonujące. Robimy ich tylko parę setek, i wiemy, że zostaną one kupione przez pojedyncze osoby, oddanych fanów, i chcemy, aby te osoby miały coś naprawdę unikatowego i nadzwyczajnego, coś, co będzie im zawsze bliskie. Gdy się pracuje bardzo ciężko, aby coś stworzyć, i wszyscy są zadowoleni z efektu, i jeszcze ci za to płacą, to mogę mówić o prawdziwej satysfakcji. Naszym celem jest uhonorowanie klasycznych filmów Star Wars naszymi kreacjami. Mam wielkie uznanie dla tego, co zrobił George Lucas, i nic by mnie bardziej nie uszczęśliwiło, niż jego zadowolenie z towaru, który produkujemy.

Gary Gerani pracował nad wieloma rozmaitymi kartami kolekcjonerskimi oraz projektami wydawniczymi związanymi z „Gwiezdnymi Wojnami” dla firmy Topps.


Wywiad pierwotnie ukazał się w wydanym w 1998 roku magazynie Star Wars: Boba Fett, przeprowadził go Gary Gerani
Tłumaczenie: Krayt.

 

Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2021




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 15,680,239 unikalne wizyty