Wywiad - Tiya Sircar
 
Aktorka Tiya Sircar dołączyła do obsady Star Wars: Rebelianci jako mandaloriańska artystka-buntowniczka, Sabine Wren

Star Waas Insider: To wydaje się być odmiennym projektem dla ciebie. Czy to właśnie przyciągnęło cię na przesłuchanie?

Tiya Sircar: Masz całkowitą rację, co do podkładania głosu. Mam znacznie więcej doświadczenia w graniu przed kamerą. Cały gatunek science-fiction jest dla mnie nowością, zwłaszcza Star Wars to kompletnie nowy świat. Nigdy nie robiłam czegoś podobnego, to bardzo ekscytujące.
Kiedy byłam na przesłuchaniu, nie miałam właściwie pojęcia, że to Star Wars. Tytuł był zaszyfrowany i brzmiał „Wilk”. Zostałam zaproszona na przesłuchanie, i myślałam, że jest do nowej bajki animowanej Disney’a. Nie wiedziałam, że to Star Wars, póki nie dostałam telefonu z informacją, że dostałem tę pracę. Byłam podwójnie zaskoczona: Jej, dostałam tę pracę a później, O Boże to Star Wars!

SWI: I nie mogłaś powiedzieć komukolwiek, że pracujesz przy Star Wars?
TS: Właściwie to nagraliśmy wszystkie odcinki na krótko zanim ktokolwiek dowiedział się, że tworzony jest nowy animowany serial Star Wars, więc był to wielki sekret. Nie mogłam powiedzieć żadnemu z moich przyjaciół ani rodziny. To było frustrujące, ale zarazem super-ekscytujące! Nie mogłam podzielić się tą nowiną z nikim, dopóki nie dostałam zezwolenia od Disney’a i Lucasfilm.
Teraz wiedzą, że podkładam głos pod nową postać ze Star Wars i wielu z moich znajomych wychodzi z cienia jako fani Star Wars!

SWI: Kiedy zorientowałaś się, że jednak jesteś fanką Star Wars?
TS: Jako dziecko obejrzałam oryginalną trylogię Star Wars, bawiąc się przy tym świetnie. Wiedziałam, że to jest coś specjalnego, ale byłam za młoda, aby to w pełni pojąć. Teraz powróciłam do oryginalnej trylogii, obejrzałam ją ponownie i teraz w pełni pojmuję o co chodzi. Oglądałam z zapałem odcinki The Clone Wars, które są na Netflix, nie tylko dlatego, że David Filoni jest moim szefem – to dobrze odrobić swoją pracę domową – ale aby przesiąknąć Star Wars jak się tylko da. Wszak teraz jestem częścią tego uniwersum.

SWI: Co możesz nam powiedzieć o Sabine?
TS: Więc… jest Mandalorianką, co jest najbardziej rozpoznawalną rzeczą w tej postaci. Jak zapewne zdążyliście odkryć, jest ekspertem od broni i walki, a także ekspertem od materiałów wybuchowych! Sabine uwielbia wysadzać rzeczy w powietrze i jest w tym naprawdę dobra.
Ale tym co ją wyróżnia jest to, że jest wojowniczką i artystką – artystką graffiti. Pasuje więc to do jej postawy jako rebeliantki. Sądzę, że to naprawdę fajna, specjalna cecha Sabine. Zostawia te małe oznaczenia zawsze, gdy załoga Ducha atakuje Imperium. Jest nastolatką ale twardo stąpa po ziemi.

SWI: Czy Sabine jest podobna w czymkolwiek do ciebie?
TS: Sabine jest naprawdę świetna, więc mam nadzieję, że jestem choć trochę jak ona. Uwielbiam mądre, silne kobiece postacie i kocham to, że odgrywam taką nastolatkę. Która nie jest zainteresowana wyłącznie typowymi dla jej wieku rzeczami. Sabine ma głowę na karku, jest bystra i rozważna. Chciałabym więc myśleć, że mamy kilka cech wspólnych, choć ona bardziej jest z tych co dają innym w kość niż ja. Nigdy niczego nie wysadziłam, ani nie malowałam po ścianach, ale żyję pośrednio jako ona.

SWI: Star Wars ma dużo kobiecych fanów; i wygląda na to, że jest ich tak dużo jak mężczyzn. Jak sądzisz co może być tego powodem?
TS: Nie wiem dlaczego dziewczyny nie miałyby interesować się Star Wars albo wszystkim co oferuje science-fiction, tak samo jak faceci. Uwielbiam to, że Księżniczka Leia jest postrzegana jako symbol, zaś Ashoka jest wspaniałą postacią, jest silna i jest Jedi – a kto nie chciałby być Jedi?
Tym co uważam za naprawdę kapitalne w Rebels jest ukazanie dwóch nowych kobiecych postaci, które wprowadzają nas w tajniki gwiezdno-wojennego świata. Dwie bohaterki, bardzo różne od siebie, ale obie, tak myślę, są mądrymi i silnymi kobietami: Hera to wspaniała postać, jest opiekuńcza i stanowi serce grupy, ale gdy trzeba walczy z Imperium tak samo zaciekle jak Kanan i Zeb, czy ktokolwiek inny. Sabine jest również ciekawą bohaterką. Mam nadzieję, że kobiece grono fanów doceni i polubi te dwie nowe postacie. Co ciekawe, jeszcze na długo przed premierą dostałam wiadomość od fanek o treści „ o rety, nie mogę się doczekać Sabine!” albo „właśnie pracuję nad swoim kostiumem Sabine na Halloween” czy tego typu rzeczy. Takie słowa od fanów Star Wars ogólnie były super, ale wsparcie od fanek było przytłaczająco wspaniałe.

SWI: Obsada Rebels została hucznie zaakceptowana przez fanów. Czy możesz nam powiedzieć jak ty przyjmujesz?
TS: To było niesamowite, kompletnie nie tak to sobie wyobrażałam. David Filoni powiedział mi: „tak to będzie wyglądać, przygotuj się”, ale nie da jak się przygotować na swój pierwszy Star Wars Weekend. I tak to było ekstra, nikt nie widział jeszcze serialu, a wszyscy przychodzili z obrazkami postaci, które gramy, prosząc o autografy. Cudowne przeżycie spotkać tak wspaniałych ludzi i mieć z nimi wspólny temat. Dostałam kilka tweet’ów w Mando, którego próbuję się uczyć, więc mogę je zrozumieć. Star Wars Weekend bardzo mnie ubawił i mam nadzieję wziąć znowu w nim udział. Entuzjazm, z jakim fani przyjęli jeszcze nie wyświetlany serial, był zadziwiający i bardzo go doceniam. Teraz pozostaje tylko, by ci wszyscy ludzie zobaczyli Rebels.


SWI: Jakie było największe zaskoczenie podczas pracy nad serialem?
TS: Wydaje mi się, że cała ta historia. Oraz to jak wielki i obszerne jest uniwersum, bo wiesz, nie jestem jak Freddie Prinze Jnr. (Kanan) i nie znam każdego szczegółu ze świata Star Wars jak on. A poznawanie tego wszystkiego, do czego jestem teraz zobowiązana, całego Expanded Universe i innych rzeczy, które nie były mi wcześniej znane. Było to bardzo pouczające doświadczenie, kiedy próbowałam pochłonąć jak najwięcej ze Star Wars. Dorastając byłam miłośniczką greckiej i rzymskiej mitologii, a to jest dokładnie takie same, odkrywanie tych wszystkich niesamowitych postaci i ich powiązania ze sobą oraz ich historii i te wszystkie różne epoki. Jest tego dużo, ale i tak to kocham i jestem całkowicie z tym związana.

SWI: Czy podkładanie głosu było większym wyzwaniem od grania przed kamerą?
TS: To zabawne, bo Taylor Gray (Ezra) i ja mamy o wiele większe doświadczenie w pracy z kamerą z dubbingiem. Vanessa’e Marshall (Hera) i Steve Blum’a (Zeb) praktycznie tylko podkładają głos postaciom. Zaś Freddie jest obeznany w odgrywaniu obu ról. Często Vanessa pytała „ Jak wy jesteście w stanie grać przed kamerą?”, a ja i Taylor odpowiadaliśmy „ Jak wy sobie radzicie z tymi zwariowanymi głosami?”
Dubbing przeważnie polega na tym, że wchodzisz do budki, robisz swoje i wychodzisz. My zrobiliśmy coś wspaniałego co, jak sądzę przy The Clones Wars zrobiono tak samo. Mianowicie nagrywaliśmy każdy z odcinków wspólnie, jako grupa. To było ekstra, bo rzeczywiście graliśmy te wszystkie sceny na żywo. Myślę, że to naprawdę wzbogaciło całą produkcję, tworząc lepsze sceny, lepsze dialogi między postaciami.
Pracowałam przy prawie skończonych animacjach, gdzie musiałam dopasować tylko swój głos to tego co się akurat dzieje. Przyzwyczajeni jesteśmy do dubbingowania w inny sposób, potworzeniu pełnych animacji. Tutaj nagrywali wideo, gdy byliśmy zamknięci w budce dźwiękowej. Później wysłali ów wideo z sesji nagraniowej do animatorów, oni zaś dopasowywali nasze zachowanie do bohaterów.
To wspaniałe, że patrzę na Herę i widzę straszne podobieństwo do Vanessy, nawet jeśli jest zielona i ma lekku na głowie. Każda kolejna postać jest podobna do jednego z nas. Chyba jest to zaskakujące, widzieć jak bardzo bliscy są nam. I choć wydaje się to lekko niepokojące jest najfajniejszym rozwiązaniem.

SWI: Co definiuje dobrego reżysera dubbingowego?
TS: Dave Filoni wie wszystko o Star Wars, co bardzo pomaga. Robi to już od długiego czasu, a jego entuzjazm i zapał do tworzenia przeróżnych historii wcale się nie zmniejszył. On zna wszystkie drobnostki i niuanse, przez które The Clone Wars osiągnęło sukces, i mam nadzieję, że to samo spotka Rebels. Współpraca z nim to wieka frajda, a jego otoczenie zachęca do pracy. Jest pełen wsparcia i jeśli czegoś nie wiesz, Dave zna odpowiedź!

SWI: Czy Sabine wygląda tak, jak ją sobie wyobrażałaś?
TS: Właściwie to widzieliśmy modele naszych postaci, więc wiedziałam jak ona wygląda. Aczkolwiek nie widziałam jak Sabine się porusza.

SWI: Jak to jest być unieśmiertelnionym w postaci zabawkowej figurki?
TS: Wspaniałe uczucie! Na tegorocznym Comic-Conie w San Diego zostały przedstawione dwie kobiece postacie. Jeszcze nie ochłonęłam do końca, więc jestem kompletnie podekscytowana.
Jestem ogromnie wielką fanką swojej postaci i jestem z tego dumna. Właściwie to nigdy wcześniej nie miałam żądnej figurki, a to że Sabine jest ze Star Wars jest wspaniałe!

SWI: Czy możesz opowiedzieć o stosunkach Sabine do innych członków załogi Ducha?
TS: Hera jest jak matka dla całej grupy, troszczy się o każdego, co jest zabawne bo Vanessa jest taka sama.
To tak jakby serial naśladował prawdziwe życie, albo odwrotnie, ponieważ każde z nas objęło takie samo stanowisko w grupie. Tak samo jest z Tylorem, jest wśród nas najmłodszy i często mu dokuczamy. Podobnie Freddie - jest jak starszy brat, który zawsze mówi ludziom jak coś zrobić i jak to zrobić najlepiej! Zawsze pokrzepia każde z nas w bardzo słodki sposób.
Sabine jest nastolatką, ale jest bardzo dojrzała, więc nie czuje się tak młodo. Co innego Ezra, jest jeszcze dzieckiem. Pojawił się, a Sabine nie ma dla niego czasu. On jest za młody, ma 14 lat, ona 16 i czuje, że młody jest lata świetlne za nią! Ezra próbuje się zaprzyjaźnić i zaimponować Mandaloriance, na co ona reaguje: „Tak, tak młody bardzo ładnie.” Przez to ich relacje są bardzo zabawne.
Hera i Kanan tworzą akcję. Sabine ustępuje im pola. Oni chcą strzelaniny, zaś ona im to umożliwia. Jest jeszcze Zeb, najsilniejszy z grupy, ale i bardzo zabawny, choć czasem gburowaty. Sabine i Zeb często pracują razem, ona wysadza wszystko w powietrze, on rzuca ludźmi na prawo i lewo, co daję im niesamowitą frajdę!
Jest jeszcze Chopper, który jest przez wielu błędnie rozumiany. Sabine zna bardzo dużo różnych języków, przez co tylko ona i Hera są w stanie zrozumieć co Chopper piszczy. I nawet nieźle sobie z tym radzą.
To zabawne obserwować jak ich relacje się zmieniają, poznawać ich wcześniejsze historie i w jaki sposób stali się częścią załogi Ducha. Każda postać jest w tej drużynie z konkretnej przyczyny. Powód Sabine jest bardzo interesujący - i bardzo poważny – ale kiedy fani zobaczą, dlaczego tam jest rozwinięcie fabuły stanie się bardzo, ale to bardzo ciekawe.

Wywiad pierwotnie ukazał się w wydanym w 2014 roku 152 numerze magazynu Star Wars Insider
Tłumaczenie: Dexal.

 

Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2021




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 15,680,491 unikalne wizyty