Knights of the Old Republic
 
Tytuł: Knights of the Old Republic Zobacz też:
Zbiór cytatów z tej pozycji.
Wpis w Encyklopedii Gier.
Producent: BioWare Pozycje w MME związane z tą pozycją:
Postacie: Mandalor Ostateczny, Canderous Ordo, Cassus Fett, Jagi, Reeza, Jarg, Ergeron, Mandalorianin (właściciel HK-47), Nieznany Mandalor, Uwięziony Mandalorianin (Korriban), Sherruk, Kapitan (Lehon), Dowódca (Kashyyk), Gorse Bendak
Planety i miejsca: Ordo
Broń: Ciężki pistolet blasterowy Cassusa Fetta, Mandaloriański karabin szturmowy, Mandaloriański blaster, Mandaloriański ciężki blaster, Mandaloriański ciężki blaster samopowtarzalny, Mandaloriański rozpruwacz
Wydawca: LucasArts
Rodzaj rozgrywki: RPG
Data wydania: 15 Lipca 2003
Platforma(y): PC, Xbox, Mac OS X

Recenzja X-Yuriego Do góry

Napisanie recenzji tejże pozycji jest niełatwe - mierze się przy tym z mieszanką wspomnień oraz aktualnych wrażeń. Samą grę kupiłem swego czasu podczas wakacji które spędzałem na wsi u rodziny - podczas wyprawy do pobliskiego miasta, Mama w Tesco dała się namówić na zakup tejże gry, aż za 130zł! Granie w nią, po tym jak wróciliśmy do domu (bo na wsi komputera brak) było... niesamowite.

Ale przejdźmy do teraźniejszości - grę przeszedłem ponownie (oceniam, że conajmniej 3ci raz) w ramach wykonywania swojej części jednego z projektów w Manda`yaim, i co ciekawe, przypadkowo złożyło się tak, że jako termin zagrania w nią zaplanowałem sobie czas gdy w wielu miejscach świętowany jest fakt, że minęło 10 lat od jej pierwszego wydania! A więc grałem w grę mającą na karku 10 lat... nie było tego czuć. Przynajmniej ja nie czułem - aczkolwiek nie miałem możliwości, z powodu słabego sprzętu, zagrać w rozmaite nowsze RPG typu Mass Effect czy inne Dragon Age, może po nich miałbym inne zdanie na temat niestarzenia się KOTORa...

W każdym razie, gra wciąż pozostaje niesamowicie grywalna i przyciągająca do ekranu, nawet jeśli fabularnie ciężko jej mnie czymś zaskoczyć. Grałem w nią zaraz po skończeniu innego projektu Manda`yaimowego, tj centrum wiedzy o komiksowym KOTORze/RSR - a seria ta, poprzedzająca grę, dodaje sporo fajnego backgroundu wielu postaciom, zwłaszcza Carthowi i Malakowi oczywiście. Grając w nią pierwszy raz Malaka postrzegałem jako tego-całkiem-złego, nic o nim nie wiedziałem. Teraz oczywiście nie uważam go za wcielenie dobra, przeciwnie, ale wiem co go kształtowało, jakie były jego losy podczas wojen mandaloriańskich i tak dalej. Seria komiksowa świetnie współgra z grą.

Sama rozgrywka jest przyjemna, chociaż podczas tego przechodzenia gry kompletnie odpuściłem sobie Pazaaka (ani razu nie zagrałem) oraz wyścigi (tylko wymagany wyścig na Taris). Towarzysze... cóż, większość gry spędziłem w układzie Ja + Canderous + HK-47 i taki układ zdecydowanie mi odpowiadał właśnie z powodu odgrywania postaci. Konieczność narzuconego sterowania innymi postaciami (Carth i Bastila na Leviathanie, Jolee na Kashyyyku, Jolee i Juhani w świątyni na Lehonie) za każdym razem odbierała mi część przyjemności z gry - nawet jeśli 3ka Jedi dzięki swym mocom obszarowym o wiele lepiej sobie radziła niż jeden Jedi i dwóch zbrojnych. Ważniejszy był dla mnie klimat niż powergaming... Inną irytującą rzeczą były obie scenki-w-kombinezonach, zwłaszcza ta na Maanaan która się ciągnęła i ciągnęła... No i ostatnią rzeczą na którą muszę pomarudzić to fakt nieprzystawania oskryptowanych kluczowych wydarzeń do tego co się działo - mam tu na myśli walkę z Malakiem na Leviathanie oraz z Bastilą na gwiezdnej kuźni. Malaka atakuje, dwoma potężnymi atakami bez straty HPka zmuszając go do ucieczki, po chwili jak go znajduje ten sam scenariusz, po czym aktywuje się skrypt w którym Bastila rzuca się by go odciągnąć, a Carth zabiera mnie z miejsca akcji, na pokładzie Ebon Hawka mówiąc, że Bastila została by nas URATOWAĆ! Gdyby nie skrypt to z Malaka nic by tam nie zostało, to dość irytujące. Z Bastilą identyczny schemat...

Fabularnie gra wciąż bardzo mocno oddziałuje - doskonałe wiedziałem jaki Wielki_Zwrot_Fabularny mnie czeka, ale i tak oglądając filmik go prezentujący wczułem się w klimat-wielkiego-odkrycia. Podobnie jak podczas końcowego odznaczania bohaterów Republiki (wyszło na to żem dobry... choć mój wskaźnik położenia na skali Mocy bliżej środka niż maksymalnje jasności się znajdował na koniec) i w paru innych momentach.

Mandaloriański aspekt KOTORa jest niesamowicie wręcz rozbudowany - Canderous! Polowanie u jego boku na tchórzliwych niby-Mando to była spora przyjemność (Z osób w Mando-zbrojach Neo-Konkwistadorów jedyną godną miana Mandalorianina określiłbym Bendaka^ Reszta... nie). Oprócz postaci przez grę przewija się masa rozmaitego sprzętu Mando, i to zazwyczaj będącego doskonałym sprzętem! (Jak tylko mogłem to kupiłem dla Canderousa zbroję Cassusa Fetta w której śmigał aż do końca, natomiast HK-47 nosił przez długi czas dwa mando blastery zdobyte od Calo Norda, potem zaś jeden z nich oraz pistolet Cassusa. Strasznie to dodawało smaczku mojej grze! Tu znów kłania się dodanie przez komiksy backgroundu...). Nie można zapomnieć także o masie wzmianek tekstowych o wojnach Mandaloriańskich, częstym temacie rozmów.

Podsumowując... 10/10. Zdecydowanie. Gra ma malutkie minusy, ale całokształtowo jest świetna i zasługuje w pełni na tą ocenę. Nawet po 10 latach od premiery!
 
 

Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2018




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 9,611,190 unikalne wizyty