Taki buhacz: opowieść Boby Fetta
 
Tytuł oryginału: A Barve Like That: The Tale of Boba Fett Zobacz też:
Zbiór cytatów z tej pozycji.
Autor: Daniel Keys Moran (pod pseudonimem J.D. Montgomery) Pozycje w MME związane z tą pozycją:
Postacie: Boba Fett
Pojazdy: Patrolowiec typu Firespray, Slave I
, Ścigacz policyjny Pursuer, Slave II
Organizacje/Rangi: Mandalorianie
Zbroje: Plecak rakietowy Z6
Tłumaczenie: Katarzyna Laszkiewicz
Czas akcji: 4 ABY
Premiera USA: Styczeń 1996
Premiera PL: Październik 2003

Recenzja Shwarrza Do góry

„Taki Buchacz” Jest to powiadanie, w którym zostały nam pokazane wydarzenia z życia Boby Fetta mające miejsce w trakcie jego pobytu w trzewiach Sarlacca oraz krótkie sytuacje/wspomnienia zarówno Mandalorianina jak i Sarlacca. Stwór nie posiada jednak swojej inteligencji, ale zaadaptował sobie w tym celu tysiące lat wcześniej pewnego młodego osobnika rasy Choi o imieniu Susejo, który posiadał nikłe zdolności telepatyczne. Połączona świadomość opowiada kilka historii łowcy oraz wywołuje pewne jego wspomnienia. Czytamy tu o ostatniej walce między łowcami o Hana Solo – „Slave I” przeciwko „IG-2000” oraz o negocjacji Fetta o ceną za przywiezionego Hana Solo. Boba sprytnie podbiera Jabbę, ale jednak i tak Hutt wsadza w umowę swój haczyk – obecność Fetta przez pewien czas w pałacu.

- Ta wyśmienicie oddana karbonitowa rzeźba, to miałby być Han Solo? Nie. Dzisiaj przywiozłem ci dzieło sztuki. Ciemny Lord przypadkiem użył ciała Hana Solo jako tworzywa, tak jak inny artysta posłużyłby się gliną. – wstęp Fetta do negocjacji.

Sarlacc/Susejo tłumaczy też Fertowi dlaczego od razu go nie zjada, opowiadając historię o hodowcy, który posiadał bardzo zdolnego buchacza, ale musiał go zjeść, aby przeżyć. Morał: - Nie zjada się takiego buchacza naraz- Jeśli ktoś dostarcza rozrywki Sarlaccowi/Susejo to będzie trawiony przez setki lat. Zostaje nam też pokazana brawurowa akcja wydostania się z wnętrzności stworzenia. Akcja na miarę słynnego Boby Fetta. Chociaż traci praktycznie całą zbroję, całe wyposażenie, łamie rękę w kilku miejscach to i tak ociąga cel – wydostaje się na wolność. Jedna rzecz w całym opowiadaniu wyłamuje się z wizerunku osławionego łowcy nagród – nie panuje on tutaj nad gniewem i co chwilę grozi Sarlaccowi jak to strasznie się z nim obejdzie kiedy będie go zabijał. Można to jednak zrzucić na karb kłopotliwego położenia Mandalorianina – pokonany przez przypadek i skazany na śmierć trwającą setki lat, bo jakiś człowieczek ubzdurał sobie pobawić się nim. Zakończenie jednak nie pozostawia nam żadnych wątpliwości – Fett wraca na pokładzie „Slave II” rok później. Przywozi ze sobą zemstę, ale na zimno. Zrozumiał co tak naprawdę czuje Susejo, daje mu nadzieje na szybką śmierć w odwecie, ale odlatuje zostawiając go na pastwę kolejnych setek lat z Sarlackiem. Mówi mu tylko: - Nie zjada się takiego buchacza naraz.

Podsumowując opowiadanie jest dobre, nawet bardzo dobre. Nie powaliło mnie jednak. Nie ma żadnych błędów za które odbierałbym mu jakiekolwiek punkty, wiec z czystym sumieniem daję 9/10.

Recenzja Merela Do góry

Taki buchacz


Boba budzi się obezwładniony. Nie jest w stanie stwierdzić gdzie się znajduje. W pewnym momencie dochodzi do niego nieznajomy głos. Powoli wraca świadomość i orientacja. Przypomina sobie gdzie, a dokładniej w czym jest.

Taki buhacz: Opowieść Boby Fetta pokazuje nam pobyt Fetta w bebechach Sarlacca. Wspomnienia Boby, wspomnienia wiecznie głodnego potwora oraz jego mieszkańców. Przez cały czas z naszym Mando rozmawia Susejo, członek ludu Choi, posiadający zdolności telepatyczne — integralne ogniwo Sarlacca za pośrednictwem którego bestia może się komunikować ze swoimi ofiarami. Jeżeli dana istota przypadnie do gustu Sarlacca/Susejo jest trawiona nawet tysiące lat. W myśl opowieści Susejo o farmerze, który posiadał zdolnego buhacza — „takiego buhacza nie zjada się naraz”. Mniej godni uwagi kończą błyskawicznie, będąc trawieni na poczekaniu.

Mamy tu też opisane wydarzenia toczące się zaraz po ISB. Fett dostarcza Jabbie karbonitowe dzieło sztuki samego czarnego lorda, za które życzy sobie pokaźną sumę. Jabba zgadza się, wklepując w umowę swój warunek, aby Boba był na jego usługi przez określony czas. Oczywiście transport na Tatooine nie mógł obejść się bez walki o cargo z przebiegłym IG-88 pilotującym IG 2000. Jak to bywa w stylu Fetta, bez brawury się nie obyło.

W końcu też dowiadujemy się w jak spektakularny sposób Boba wydostaje się z trzewi Sarlacca tracąc przy tym swoją zbroję, uzbrojenie, wyposażenie i łamiąc rękę w dwóch miejscach. Mimo to triumfalnie wyłania się spod pustyni. Niestety nie ma żadnej wzmianki o „Slave I”, którego przechwycili rebelianci. Na koniec jest wzmianka o tym jak po roku Fett wraca na Tatooine w swoim „Slave II”, nad miejsce swojej dawnej niedoli, chcąc dokonać zemsty na zimno. Daje Susejo nadzieję na szybką i upragnioną śmierć, jednak jak to stwierdza nasz bohater — takiego buhacza nie zjada się naraz — i odlatuje, zostawiając nieboraka na kolejne tysiąclecie męczarni.

Opowieść naprawdę bardzo ciężko mi się czytało. Dziwnym stylem pisana. Zbyt dziwnym jak dla mnie. Tak jak tej długości opowiadania czytam w godzinę, maksymalnie dwie, to buhacza czytałem kilka dni. Naprawdę jest mi niezmiernie przykro, ale muszę za to odjąć kilka punktów. Ocena 7/10, ale mimo to polecam każdemu.

 
 

Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2018




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 11,692,370 unikalne wizyty