Boba Fett: Nagroda za Bar-Koodę
 
Tytuł oryginału: Boba Fett: Bounty on Bar-Kooda Zobacz też:
Zbiór cytatów z tej pozycji.
Scenariusz: John Wagner Pozycje w MME związane z tą pozycją:
Postacie: Boba Fett
Zbroje: Zbroja Mandaloriańska, Plecak rakietowy Z6
Organizacje/Rangi: Mandalorianie
Pojazdy: Patrolowiec typu Firespray, Slave I
Rysunki: Cam Kennedy
Tłumaczenie: Maciej Drewnowski (Egmont), Andrzej Syrzycki (Amber)
Czas akcji: 10 ABY
Premiera USA: 5 Grudnia 1995
Premiera PL: listopad 1999 - tsyczeń 2000

Recenzja X-Yuriego Do góry

Boba Fett: Bounty on Bar-Kooda, to pierwsza część "trylogii" opowiadającej o zadaniach Boby dla Hutta Gorgi... jedyna wydana po polsku (w Egmontowskim Gwiezdne Wojny Komiks, nr 4/99, 5/99 i 1/00, oraz w jednym zeszycie przez Amber). Fabuła jest dość ciekawa, zakochany Hutt i jego chęć wkradnięcia się w łaski przyszłego teścia... I Boba, pomagający w tym, za gruba kasę oczywiście. Bosskie teksty można tu znaleźć, jak np. "Nigdy nie weźmiesz mnie żywcem, Fett!" i odpowiedź Boby... "W porządku!" a następnie celny strzał w delikwenta... O tym że ludzie "umierają" na samą wieść, że Boba ich szuka nie wspomnę. Wiele tu ciekawych postaci, jak Magik, albo Bar-kooda (No i Fett, ale to się rozumie samo przez się, że jest ciekawy). Kolorystyka komiksu jest zielono-bura, brak tu ładnych widoczków, na których można by zawiesić oko... to największy minus tak tego komiksu, jak i całej "Trylogii". Komiks oczywiście wart poznania dla każdego fana Boby.

Recenzja Nomi Do góry

Bohaterem tego komiksu jest Boba Fett. Zostaje on wynajęty przez Hutta Gorgę, który chce się przypodobać ojcowi swojej wybranki, poprzez dostarczenie mu pirata Bar-Koody. Fabuła jest prosta, ale dość ciekawa. Boba nie wykonuje sam tego zadania, lecz pomaga mu w tym jego niedoszła ofiara (oczywiście po zastosowaniu odpowiednich argumentów). Co cieakwe, Boba, chcąc znaleźć tą osobę trafia dopiero na jej pogrzeb... ale dla Fetta nie jest to żadną przeszkodą. Jest on ukazany jak należy – ze swoim czarnym poczuciem humoru, bezwzględny, pomysłowy... po prostu jak prawdziwy Boba Fett. Sam pomysł Mandalorianina na schwytanie Bar-Koody jest dość interesujący – wykorzystuje on do tego sprzęt Magwita – jego obręcz. Jest to transmiter materii krótkiego zasięgu, który zaprojektował sam Magik. Bardzo podoba mi się tu użyte słowo - ‘krótkiego’, bo z początku wyglądało mi to na coś w rodzaju teleportera o niewiadomo jak dalekim zasięgu, a tego w SW bym nie przełknęła... Na szczęście jest tak jak jest – obręcz ta ma zasieg jedynie 50metrów i dzięki temu pomsył uważam za udany. Teraz będę się czepiać – ale tylko rysunków. O ile jeszcze sama kreska daje radę, to kolorystykę uważam za okropną. Niedopasowane, miejscami gryzące się, a czasem monotonne i po prostu nienaturalne. Nie ma na czym oka zawiesić. Szkoda, bo czyta się to szybko, zbyt szybko, żeby tylko nie musieć patrzeć na te kolory. A przynajmniej takie są moje doświadczenia z tym komiksem. Podsumowując – wszystko byłoby świetnie, gdyby nie kolorystyka, która moim zdaniem, jest jednak ważną częścią komiksu. Ale jednak polecam, nie tylko ze względu na Fetta, ale i na, moim zdaniem, bardzo ciekawy pomysł z obręczą Makwita. Jeśli miałabym oceniać, to 8/10.
 
 

Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2018




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 12,244,409 unikalne wizyty