Mroczne Imperium
 
Tytuł oryginału: Dark Empire Zobacz też:
Zbiór cytatów z tej pozycji.
Scenariusz: Tom Veitch Pozycje w MME związane z tą pozycją:
Postacie: Boba Fett
Pojazdy: Patrolowiec typu Firespray, Slave I
, Ścigacz policyjny Pursuer, Slave II
Organizacje/Rangi: Mandalorianie
Zbroje: Zbroja Mandaloriańska
Rysunki: Cam Kennedy
Tłumaczenie: Katarzyna Rustecka
Czas akcji: 10 ABY
Premiera USA: 24 Grudnia 1991 - 20 Października 1992
Premiera PL: 1997

Recenzja Shwarrza Do góry

Mroczne imperium. Co by nie powiedzieć jest to tytuł powszechnie znany, lecz nie tak powszechnie lubiany. Zacznijmy od jego dużego minusa, bo dzięki temu będzie potem tylko lepiej: są to niestety rysunki, które… odstraszają. Postacie są kanciaste, ich twarze takie bezpłciowe, kolory strasznie ciemne oraz brak tu kontrastu. Jedyne co narysowane jest dobrze to wszelkiej maści okręty. Dla mnie jednak rysunki te są klimatyczne, chociaż wiem, że innym niestety bardzo przeszkadzają.

Przejdźmy jednak do plusów, a mianowicie fabuły. Widzimy Nową Republikę uginającą się pod naciskiem Imperium z Odrodzonym Imperatorem na czele, zepchniętą nawet z Imperialnego Centrum – komiks otwiera nam bitwa o Coruscant, właściwie widok wraków imperialnych statków ze śmigającym „Sokołem” między nimi. Poznajemy mroczną stronę Luke’a, której nie dane nam było zobaczyć w trylogii – i moim zdaniem jest to przedstawione dobrze, tak właśnie skończył by się Powrót Jedi gdyby Luke dobił Vadera na DSII. Dodatkowo widzimy w nim już dojrzałego użytkownika Mocy, znającego peane sztuczki i całkiem przebiegłego – pokazano nam ewolucję bohatera. Imperator Palpatine przestaje tu być drażniącym dziadkiem, a daje nam niezły pokaz Mocy - przenoszenia siebie do innego ciała, Burza Mocy wciągająca 19sto kilometrowy SSD „Eclipse” i perfekcyjna szermierka mieczem świetlnym, przewyższająca zdolności młodego Skywalkera. Imperialna armia w końcu nie przestaje być bandą nieudolnych gości, jak to można niestety odebrać w OT – widać w nich siłę, którą trzeba się liczyć. Poznajemy starych znajomych Hana z Nar Shaada (Mako Spice, Salla Zend i Shug Ninx), bijącą Ciemną Stroną planetę Byss (stolica odrodzonego Imperium) oraz starą mistrzynię Jedi – Vimę da Bodę, która daje Leii w prezencie swój miecz świetlny. Finałowe starcie, choć oparte na klasycznych amerykańskich schematach, świetnie oddaje klimat Galaktycznej Wojny Domowej. Warto zwrócić uwagę też na nową zabawkę Imperium - Anderson by się nie powstydził - Pogromcy Swiatów, mobilne fabryki wykorzystujące dewastację powierzchni Kalamara (pomimo oporu oddziałów Generała Calrissian) do tworzenia machin wojennych.

Czas na najważniejszy dla nas tutaj wątek – Mando, a włąściwie Boba Fett. Genialne wejście, Han sobie wchodzi do własnego mieszkania, a łowca już na niego czeka. Niestety na tym się właściwie cały geniusz kończy, bo Mandalorianin przy każdym spotkaniu dostaje łupnia. Lata tutaj nie klasycznie „Slave I”, ale „Slave II”, który wygląda, moim zdaniem, dziwnie – na szczęście się go „pozbywa”. To jak zostaje tu przedstawiony nie ucieszy raczej żadnego z jego fanów, ale dla mnie stanowiło bardzo miłą odmianę od wizerunku chodzącego/latającego łowcy-twierdzy. Są jednak 2 zasadnicze plusy Fatt’a tutaj. Po pierwsze, jest świetnie narysowany – styl komiksu bardzo pasuje do Mandaloriańskiej zbroi. Po drugie, i dla mnie dużo ważniejsze, współpracuje tu z Dengarem – choć niestety ostatni raz, co smuci.

„Fett, ty kretynie! Ostatni raz pracuję z Tobą” – Dengar, tuż po rozerwaniu „Slave II” na kawałki przez Fetta w przestrzeni Byss

Ocena ogólna, wspaniały początek trylogii, ale czytając komiks należy pamiętać, że powstał on dość dawno i pewne informacje mogą się nie zgadzać. Dostałby ode mnie 9 za całość (na 10 to fabuła zbyt schematyczna), ale niestety – 1pkt za rysunki i – 1pkt za obrywającego na każdym kroku Fetta. Wychodzi więc na to, ze 7/10.

Recenzja X-Yuriego Do góry

Dark Empire... komiks który albo się kocha albo nienawidzi. Ja kiedyś byłem zdecydowanie w grupie drugiej, uważałem te pozycje za strasznie dziwne, brzydkie i niepasujące do SW. Jednakże po zakupie Star Wars Komiksu z historią Empires End postanowiłem odświeżyć sobie oba wcześniejsze DE i... i poważnie się zaskoczyłem.

Nie wiem czy to kwestia tego, że po raz pierwszy te historie czytałem znając jedynie, nazwijmy to, mainstreamowe oblicze SW czy czegoś innego, ale obecnie wiele rzeczy które pamiętałem jako złe, czyli sama fabula jak i rysunki wydawały mi się albo w porządku (rysunki) albo znośne/momentami świetne (dialogi), w niektórych momentach czytając kwestie Hana Solo miałem wrażenie jakbym czytał wypowiedzi Grypha z KOTORa!

Po kolei jednak.

Warstwę wizualną uważałem kiedyś za odpychającą, obecnie uważam za... specyficzną, ale wbrew pozorom czytelną. Jeśli tylko się przyzwyczaić do tego nietypowego jak na SW stylu, komiks ogląda się bardzo miło, do tego stopnia, że ciężko mi sobie próbować wyobrazić tą historię inaczej rysowaną. To... tak po prostu musi być.

Sama fabula... przejście Luke'a na Ciemna Stronę Mocy uważałem za głupi pomysł. Jednak znów, po przeczytaniu ponownym serii i zapoznaniu się z jego argumentacją stwierdzam, że jest to mniej głupie niż mogło by być. Oczywiście, szalenie sztampowe i schematyczne, z rodzaju czegoś co w SW widzieliśmy dziesiątki razy - ale należy pamiętać o dacie wydania tego komiksu, a wiec fakcie, że on swego czasu był oryginalny a to późniejsze pozycje kopiują schemat pokonywania CSM od wewnątrz itd.

Nie można zapomnieć o ważnym szczególe fabuły, czyli pojawieniu się Fetta - i to fajnym pojawieniu. Jest, robi swoje. Idealnie.

Komiks... komiks nie jest idealny, ale jest dobry i z pewnością stanowi pozycję z którą każdy powinien się zapoznać. Jak dla mnie 9/10 - przy założeniu, że się zaakceptuje styl graficzny komiksu.
 
 

Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2018




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 12,244,110 unikalne wizyty