Sposoby wykonywania płytek - PCV
 
Sposoby wykonywania płytek - PCV


Spienione PCV to jeden z popularniejszych materiałów jakie wykorzystywane są do wykonywania zbroi i różnych innych elementów (i bardzo popularny ogólnie w naszym otoczeniu - jak się już umie rozpoznać ten materiał, to zaczyna się go dostrzegać bardzo często, głównie w rozmaitych sklepach gdzie stanowi podstawę rozmaitego oznakowania, zwłaszcza wiszącego). Wykonać można z niego większość "twardych" elementów zbroi, jedyne wyjątki to wizjer oraz kopułka w hełmie - choć tą drugą można by próbować robić z PCV, nie praktykuje się tego raczej ze względu na sporą trudność odpowiedniego ukształtowania tylu kawałków PCV.

Jak wspomniałem, da się zrobić z niego wiele, w tekście nie będę więc wdawał się w szczegółowy opis ukazujący jak się robi płytki napierśne, jak tą na brzuch, jak plecy, kolana, osłonę krocza itd. - pokażę jedynie poglądowo, na jednym elemencie, jak wyglądają podstawy zabawy z tym materiałem. Cała reszta to to samo, tylko kształty elementów inne.

Żeby cokolwiek zrobić ze spienionym PCV trzeba je jednak najpierw mieć, prawda? Znam trzy metody pozyskiwania PCV, dwie sprawdzone osobiście, i jedną zasłyszaną.
* Pierwsza z nich to zakup w markecie budowlanym - mają je (szukać przy punkcie cięcia drewna) we wszystkich Castoramach, grubości 3 lub 6mm, w cenach oscylujących wokół ~43zł za kawałek 100 na 50cm i ~86zł za kawałek 100 na 100cm w przypadku grubości 6mm, i połowa tego za grubość 3mm (dane orientacyjne, w zależności od marketu mogą się różnić, ale niewiele!). Szukałem w lokalnym "BricoMarche", ale w nim niestety nie było spienionego PCV. Innych marketów nie miałem okazji testować.
* Gdy ktoś nie ma w pobliżu Castoramy, pozostaje mu druga opcja, a więc zakup przez internet. Można wygooglować sklepy które mają tenże towar w swej ofercie oraz znaleźć go na allegro - tutaj cen nie podaje, bo każdy może samodzielnie sprawdzić aktualny stan.
* Trzecia metoda o której słyszałem to wejście w kontakt z jakąś agencją reklamową - podobno z niektórymi da się dogadać i przez nich zdobywać PCV, czy to nowe, czy "z odrzutu" (zadrukowane czymś co jest już nieaktualne, ale co dla nas nie ma znaczenia) - tej metody nigdy nie próbowałem, nie wiem więc jak z jej powodzeniem.

Na jaką grubość się zdecydować? Wspomniałem, że Castoramy mają 3 i 6mm - i to ta druga jest przezemnie preferowana. Dłużej się nagrzewa oczywiście, ale wygląda masywniej, no i ma większy potencjał jeśli chodzi o dodawanie "battle damage'a" - wgłębienie na 3mm sięga połowy jej grubości, a nie "na wylot" jak w cieńszej. Choć oczywiście warto kupić obie grubości, bo 3ka też się przydaje tu-i-tam, w dodatkach. Zamawiając przez internet ma się większy wybór grubości, ale też polecam trzymać się w tych rejonach i kupować 2-3mm na dodatki i 5-6mm do głównego stosowania.

Załóżmy, że udało nam się jakąś drogą pozyskać materiał, czas więc zająć się jego obróbką. Do wycinania elementów z niego wystarczy zwykły nożyk do tapet (byle ostrożnie! Bialutkie PCV zachlapane krwią może i wygląda ładnie, ale jest jednak czymś czego powinno się unikać!), po samym PCV można zaś pisać czarnym flamastrem, odrysowując to co chcemy wyciąć z szablonów (albo jak ktoś ma odpowiednie umiejętności, malując z głowy!). Warto sobie wszystko rozplanować odpowiednio na płycie, dzięki temu mniej mamy odpadów (które później tak czy owak się przydają "do tego i owego", ale bez przesady).


Mając wyciętą, płaską płytkę, trzeba ją ukształtować - osobiście stosowałem dotychczas dwie metody: Piecyk (w moim przypadku gazowy) oraz opalarkę. Zaleta pierwszego jest taka, że jest raczej ogólnodostępny - obecny w większości domów. To jednak moim zdaniem jedyny jego plus. Bardziej specjalistyczne urządzenie, to jest opalarka, ma przewagę w następujących aspektach:
- Obszar operacyjny. Opalarką można podgrzewać dowolnej wielkości obszar, wnętrze piecyka siłą rzeczy jest ograniczone. W większości przypadków nie ma to większego znaczenia, ale "klasyczne plecy" to coś co do mało którego domowego piecyka wejdzie.
- Kontrola procesu. Do piecyka wsadzamy, i czekamy aż się PCV rozgrzeje. I co jakiś czas sprawdzamy, otwierając piecyk i macając. Średnio wygodne. Opalarką siłą rzeczy możemy w każdej chwili sprawdzać stan, i od razu wiemy kiedy jest odpowiednio podgrzana.
- Punktowe podgrzewanie. Jeśli źle wygniemy jakiś element, w którym powiedzmy chcemy wygiąć cztery rogi, to w piecyku nie jesteśmy zbytnio w stanie podgrzać go tak, by poprawić tylko jeden z nieudanych rogów. Opalarką bezproblemowo kierujemy strumień ciepłego powietrza dokładnie w miejsce gdzie chcemy.
- Mobilność - Dla mnie osobiście mniej istotny plus, bo dostęp do kuchenki mam w tym samym pomieszczeniu gdzie robię wszystko ze zbroją (a więc i używam opalarki), ale dla wielu plusem tego narzędzia będzie zapewne także to, że można go używać gdzie tylko chcemy (i jest dostęp do prądu), piecyka zaś przestawiać nikt nie będzie, i trzeba siedzieć w kuchni.

Słyszałem o tym, jakoby można było używać w roli opalarki zwykłej suszarki do włosów - teoretycznie jest to jakaś myśl, no bo to w końcu bardzo podobna technologia (choć pamiętajmy, że w drugą stronę nie wolno - używanie opalarki żeby wysuszyć sobie włosy jest zabronione!), ale osobiście korzystając z suszarki mamy nie udało mi się osiągnąć żadnych rezultatów. Ale jak ktoś ma dostęp do bardzo mocnej-ciepłej suszarki, może próbować.
PS. Na zdjęciach widać, że płytka i opalarka leżą na polarowym kocu - to tylko tło do robienia zdjęć, absolutnie nie polecam używania opalarki przy takowym i kierowania strumienia dość ciepłego powietrza ku niemu - tak na wszelki wypadek.


Tym co jest ogromnym plusem spienionego PCV to jego... wybaczanie błędów. I plastyczność. Można bez problemu je kształtować... niemal dowolnie - i co najważniejsze, robić to wielokrotnie. Jeśli za pierwszym razem jakiś_element wyjdzie nam nie tak jak chcielibyśmy, podgrzewamy go jeszcze raz i poprawiamy. I tak do skutku! Na potrzeby tego tekstu celowo wygiąłem przykładową płytkę, i to w dość ekstremalny sposób, co widać na zdjęciach. A po rozgrzaniu wygiąłem z powrotem, na płaską, tak, że nie było widać żadnej różnicy. To daje sporo potencjału do zabawy.


Ukształtowaną płytkę (cokolwiek z niej robimy) można - a w większości przypadków należy - potraktować dodatkowo papierem ściernym/pilnikiem, wygładzając krawędzie i "matowiąc ją" z myślą o malowaniu. Ale "battle damage", malowanie, jak i montaż wybranych elementów mocujących to już inne etapy, opisane w innych składowych poradnika.

Co ważne, o ile dużo pisałem-zachwycałem się tym jak wiele PCV potrafi wybaczyć przy kształtowaniu, to czymś co się bardzo mści są przypadkowe ciachnięcia. Na ostatnim zdjęciu widać to tak sobie (zrobienie dobrego zdjęcia białej szczeliny w białym materiale wymaga niestety dużo większych umiejętności/sprzętu niż posiadam), ale jeśli wycinając element zdarzy nam się troszkę "wyjechać" i ciachnąć płytkę, to cięcia takie bardzo się uwydatniają podczas procesu termoformowania. Dlatego wycinać należy ostrożne. (Z drugiej strony, zawsze można taki mankament próbować włączyć w "battle damage" danego elementu.)


Poniżej przykładowe cuda które można zrobić kształtując spienione PCV, klejąc, szpachlując itd. Wszystkie autorstwa Krayta który to robi dużo fajnych cudów z PCV oraz co ważne, ma sporo zdjęć "z produkcji". (Uprzedzając pytania: Nie, kopułka hełmu NIE jest ze spienionego PCV)


Autor: X-Yuri

 

Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2021




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 15,693,051 unikalne wizyty