Ostatni łowca, opowieść o Bobie Fetcie
 
Tytuł oryginału: The Last One Standing: The Tale of Boba Fett Zobacz też:
Zbiór cytatów z tej pozycji.
Autor: Daniel Keys Moran Pozycje w MME związane z tą pozycją:
Postacie: Boba Fett, Jodo Kast
Planety i miejsca: Concord Dawn
Pojazdy: Patrolowiec typu Firespray, Slave I
, Międzygwiezdna bojowa amfibia transportowo-desantowa, Slave IV
Organizacje/Rangi: Mandalorianie
Zbroje: Zbroja Mandaloriańska
Tłumaczenie: Radosław Kot
Czas akcji: 3 ABY
Premiera USA: Grudzień 1996
Premiera PL: Lipiec 2001

Recenzja Nomi Do góry

„Ostatni Łowca : opowieść o Bobie Fetcie” autorstwa Daniela Keysa Morana to opowiadanie inne niż te, które zazwyczaj czytamy. Nie ma ono konkretnej fabuły, są to tylko krótkie sceny z życia Boby Fetta. Przez to już na początku sporo u mnie straciło, ale czy komuś się to spodoba czy nie to kwestia gustu. Poszczególne części rozdzielają przerywniki typu „minę o kilka lat”, wiec niestety nie zawsze da się określić w którym roku dzieje się akcja. Za kolejny minus uważam lekką niezgodność z kanonem, ale błędy występujące w tym opowiadaniu da się wybaczyć, bo nie jest to pierwsza książka, w której Boba Fett jest dawnym Jesterem Mereelem. Opowiadanie to ma też oczywiście swoje plusy. Przede wszystkim nawiązania do ST, które cieszą prawie każdego fana. Mamy tutaj sceny z „Imperium kontratakuje” oraz z „Powrotu Jedi” pokazane od strony naszego łowcy nagród.

Przez ca e opowiadanie przewija się postać Hana Solo. Można powiedzieć, że jest on ukazany jako nieodłączna część Boby Fetta. Jeśli by się dobrze przyglądnąć, wczytać, przeanalizować to jest to w sumie racja. Łowca nagród jest ukazany w tym opowiadaniu w większej mierze taki, jaki być powinien : bezwzględny i nieugięty. Można to zaobserwować zwłaszcza w „polowaniu” na Rzeźnika z Montellian, ale również w pozostałych zleceniach, które Boba w tym opowiadaniu wykonuje.

Podsumowując : opowiadanie to nie powali o mnie na kolana, ale też nie zanudzi o. Nie uznałabym, że jest to obowiązkowa lektura dla „Mandalorianina”, ale jeśli ktoś lubi tego typu opowiadania, to może ono zaciekawić.

Recenzja Shwarrza Do góry

Ostatni Łowca jest to opowiadanie, a właściwie zbiór scenek z życia Fetta, zamieszczone w, świetnie stworzonym w większości, zbiorze Opowieści Łowców Nagród. Jednak właśnie, element, który psuje cały efekt to właśnie opowieść Boby Fetta. Co by wiele nie mówić napisane jest po prostu tragicznie, nie pamiętam kiedy ostatni raz czytałem coś tak kiepskiego nie tylko o Mando, ale w ogóle spod znaku Star Wars.
Zacznijmy może od plusów, bo ich jest tu naprawdę niewiele... Właściwie, hmm, jest jeden – historia Rzeźnika z Montellian Serat. Świetnie opisana postać, jaka jest Labria. Z jednej strony odpowiedzialny za śmierć setek bezbronnych istot, a z drugiej pasjonat świetnej muzyki, który przez lata zgromadził świetną kolekcję. Do samego końca prawie martwi się jedynie o to, żeby Fett dotrzymał słowa i zajął się odpowiednio jego dysko... a właściwie chipografią. Nie jest to typ bohatera, który może być chwalony za odwagę. Do śmierci podchodzi jednak sentymentalnie, a wręcz obojętnie. Cała reszta galaktyki traktuje go jedynie przedmiotowo – jedni jako nagrodę, drudzy jako przestrogę, a rodzina jako kupę mięsa przeznaczoną do rozszarpania przez Quarrry.
Ciekawostką jest w tym opowiadaniu przedstawienie systemu w jaki Fett porozumiewał się ze swoimi szpiegami. A no właśnie... i wypadałoby przejść do postaci samego Fetta, a najgorsze jest to, ze poza zwykłą sobie skutecznością w łowach nie prezentuje sobą nic godnego zainteresowania.
Jest tutaj ascetą z wyboru, w rozmowie z Leią w Pałacu Jabby, która w pewnym momencie staje się komiczna stwierdza, ze nigdy nie dotknął kobiety, nie mówiąc już o bliższych... relacjach.
Następnie, o zgrozo znów w tej nieszczęsnej rozmowie, kłóci się z Leią uparcie obstając przy tym, ze Rebelia powinna upaść, bo jest niemoralna.
Potem znów, wytyka Leii, ze Han przemycał przyprawę i to jest niemoralne i nielegalne, więc zasługuje na najwyższą naganę, a pźniej nawet stwierdza, że Solo jest gorszym człowiekiem niż Rzeźnik z Montellian Serat.
Zapytany jednak przez Leie dlaczego pracuje dla Jabby, który zajmuje się przyprawą mówi, że robi to dla pieniędzy i w czasem to może człowieka usprawiedliwiać.
Z kolei w trakcie rozmowy z Labrią dowiadujemy się, ze jest i zawsze był abstynentem. Wszystko byłoby w porządku gdyby robił to z powodów praktycznych, ale nie... Robi to ponieważ używki są obrazą dla Ciała.
Do tego dochodzi całkowita ignorancja dla innego zarobku niż łowy, kiedy to gardzi potencjalnym zarobkiem na muzyce.

Na Mróz - wyszeptał. - Ależ z ciebie ignorant. Nawet jak na człowieka.
-Kardue'sai'Malloc o Bobie Fet'cie.

Podsumowując opowiadanie jest raczej marne. Scenki próbują ułożyć się w jedną całość ze skutkiem raczej niezadowalającym. Boba Fett nie jest tym kogo my znamy z Sagi i całego EU.
Jedyną rzeczą, i znów to zaznaczę, która ratuje opowiadanie przed totalną porażką jest Rzeźnik z Montellian Serat. Tak więc łączna nota jaka ode mnie może otrzymać... to coś to 4/10.
 
 

Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2018




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 11,692,942 unikalne wizyty