The Force Unleashed II
 
Tytuł oryginału: The Force Unleashed II Zobacz też:
Zbiór cytatów z tej pozycji.
Scenariusz: Haden Blackman Pozycje w MME związane z tą pozycją:
Postacie: Jango Fett, Boba Fett
Broń: Pistolet blasterowy WESTAR-34
Pojazdy: Patrolowiec typu Firespray, Slave I
Organizacje/Rangi: Mandalorianie
Zbroje: Plecak rakietowy Z6
Rysunki: Omar Francia i Manuel Silva
Tłumaczenie: ---
Czas akcji: 1 BBY
Premiera USA: 29 Września 2010
Premiera PL: ---

Recenzja X-Yuriego Do góry

O ile pierwszy "projekt TFU" przyjął strategię "w każdym źródle (komiks, książka, gra) dokładnie to samo", to część druga bliższa jest koncepcji zastosowanej w Cieniach Imperium. I to bliska do tego stopnia, że identycznie jak tam, główną rolę w wersji komiksowej dostał Boba Fett (gra skupia się na Starkillerze oczywiście, w książce zaś dużo jest motywów odnośnie rebelii).

Zacznę wyjątkowo, bo od rysunków--> Te są prawie doskonałe. Prawie, bo są pewne zgrzytające momenty, jak np. Boba po zabiciu klona idzie trzymając się za bok (został ranny? kiedy? Nie widać stosownego kawałka) czy scena gdy Fett "płacze" (płacze ? czy tylko pot ociera? albo wodę z twarzy, bo pada? Bardzo wieloznaczne...). Ale poza tym graficznie prezentuje się wspaniale, wiele niesamowitych kadrów, mających ogromny potencjał do re-wykorzystania (sceny, w których Boba walczy z Jango? Unikatowy materiał!).

Xasha: "Okay... whoever killed that thing is way out of our league."
Boba: "Nobody is outta My league."

No, teraz mniej przyjemne rzeczy... choć nie aż tak, jak kiedyś mi się wydawało. Po pierwszym przeczytaniu komiksu, zaraz po tym jak się pojawił, wrażenie zrobił na mnie bardzo negatywne. Strasznie raziło mnie to, że Boba "jest z jakąś kobietą", że z Vaderem bez swojej zbroi gada, itd. Dziś, po ponownym przeczytaniu komiksu wszystko wydaje się mieć o wiele więcej sensu, wydarzenia związane z "kobietą" można traktować jako powód niechęci Boby do ufania komukolwiek, i tak dalej. Więc, fabularnie nie jest aż tak okropnie jak uważałem. Ba, nawet "Wino korribańskie" nie razi mnie tak jak swego czasu, bo przecież z samej nazwy 'Korriban wine' nie można wnioskować że jest ono z Korriban, prawda ? (Równie dobrze można uznać batonika "Mars" za wytwór czekoladowy pochodzący z sąsiedniej nam planety... czy tam inne "marsjanki"). Największy minus komiksu to oczywiście same założenia TFU II, które najlepiej określa stwierdzenie: "klon na klonie i klonem pogania". Sama końcówka też... na chwilę obecną pozostawia wiele do życzenia. Oczywistym jest, że dalszy ciąg poznamy w TFU III zapewne dopiero, ale takie zostawienie niedopowiedzianej historii, ba, zostawienie jednej z najważniejszych postaci w galaktyce w niewoli, sprawia złe wrażenie. Bardzo złe wrażenie.

Podsumowując: Graficznie 9/10, fabularnie... 5/10. A że osobiście zdecydowanie bardziej w komiksie cenię fabułę niż rysunki, to komiks jako całość dostaje ode mnie 6/10.

Swoją drogą, ciekawe co kierowało Fettem gdy powstrzymywał Xashę od zdjęcia hełmu szturmowcowi, zwykła niechęć do szabrownictwa, czy obawa, że pod hełmem może zobaczyć twarz klona Jango?
 
 

Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2018




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 11,713,107 unikalne wizyty