Komiks Star Wars 14 jako część serii War of the Bounty Hunters pojawi się za 1 dni
Premiera 8. odcinka The Bad Batch za 3 dni
Darth Vader 13 jako część serii War of the Bounty Hunters pojawi się za 8 dni
Premiera 9. odcinka The Bad Batch za 10 dni
Okiem Manda'Yaim #13
 
Okiem Manda`YaimDziś historia zatacza koło. Dokładnie rok temu projekt Oka Manda’Yaim zaistniał na naszej stronie. W ramach jego realizacji ukazało się wiele interesujących tekstów na kilka mniej lub bardziej kontrowersyjnych tematów. Członkom naszej organizacji, którzy wzięli udział w projekcie należą się podziękowania za ten rok współpracy. A przechodząc już do meritum- temat na przeszły miesiąc brzmiał: Jak podoba się wam wizerunek mandaloriańskich kobiet znanych z komiksów i książek?. Życzymy miłej lektury tekstów!


Hashhana: Najprościej mówiąc nie podobają mi się wykreowane wizerunki. Mogłabym podać sporo powodów, ale wtedy zamiast „Oka” byłaby jedna wielka rozprawka. Jednak by poprzeć swą opinię jakimkolwiek argumentem, pozwolę sobie wytknąć pewną tendencję, która powszechnie dotyka(ła) przedstawienia zarówno wojowniczek jak i kobiet mocno powiązanych z tą kulturą. Większość znanych nam, imiennych Mandalorianek jest tylko wspomniana bądź obecna bez większej roli (Mandalor Destruktor, Isabet Reue). Inne znienacka pojawiają się w fabule i są bądź stają się czyimiś żonami, aby uszczęśliwić biednego bohatera (Parja dla Fi), albo wręcz „przywrócone do życia”, aby rozckliwić się nad losem niezrozumiałego przez nikogo męża (Sintas Vel dla Boby Fetta) – cała ich rola w historii została więc ograniczona do bycia dodatkiem do mężczyzny. Co gorsze, w przypadku Sintas, jej własne traumatyczne przeżycia zostały odsunięte zupełnie na bok, na rzecz wzbudzenia sympatii dla Fetta. Te sklasyfikowane jako wojowniczki z reguły są nimi tylko przez opis danego Mandalorianina i my, jako czytelnicy, mamy zawierzyć słowu wojownika, szpiega, superkomandosa (czy jakim to innym, wzniosłym epitetem został ten określony) – a niby odczuwany przez tegoż strach przed mandaloriańską kobietą ma udowadniać jej hardość czy inne przymioty wojownika (Rav Bralor). Kiedy już mamy okazję zobaczyć konkretną wojowniczkę w akcji ta w końcu ginie, by męski bohater cierpiał (Veela dla Canderousa) albo mógł udowodnić jakim to dobrym jest Mandalorianinem (Briika i Dinu Jeban dla Gorana Beviina). Te zaś, które miały okazję zarówno pokazać swe zdolności i odnieść sukces, najczęściej nie należą do ludzkiego gatunku (Koblus Sornell).

Więc z jednej strony mamy ciągły napływ informacji o Mandaloriankach, z reguły pochodzące od innych osób – tych wszystkich, och jakże wspaniałych wojowników, którzy przecież drżą przed swymi rodaczkami! A z drugiej brak postaci, które nie byłyby tylko „postrachem” dla Mandalorian, ich wspierającymi partnerkami acz biernymi dla opowiadanej historii czy trupami, motywującymi ich do działania. Można wręcz odnieść wrażenie, że autorzy książek i komiksów nie potrafią wykreować Mandalorianki o ciekawej osobowości i ważnej, niezależnej roli od innych (męskich) bohaterów.

Podsumowując: Mandalorianek ukazanych oraz aktywnych w fabule książek i komiksów jest bardzo niewiele, a jeszcze mniej, które uważam za dobrze przedstawione. Pociechą mogą być postacie z innego typu mediów: Shae Vizla [gra TOR] i zwłaszcza Bo-Katan Kryze [serial TCW], która w ładny sposób złamała dotąd powielane stereotypy oraz – przy odrobinie szczęścia – Sabine Wren [serial Rebels], która ma duży potencjał na zbudowanie nowego, lepszego wizerunku dla Mandalorianek.



Kuel: Wizerunek kobiet Mandalorian jest moim zdaniem taki, jaki być powinien. W społeczeństwach wikingów, czy starożytnych Spartan- do których często przyrównuje się Mandalorian- kobiety, choć odsunięte nieco na bok, stanowiły ważną część życia tej grupy ludzi. Jeśli jednak spojrzeć na sytuację w Galaktyce, można zauważyć oczywisty postęp. Kobiety są zupełnie zrównane z mężczyznami, silne i niezależne, potrafią postawić na swoim. Są integralną częścią społeczności. Bierze się to z tego, że mają prawo walczyć w jednym szeregu z mężczyznami i historia pokazuje, że niejedna z nich okazała się być doskonałą wojowniczką. Wizerunek ten potwierdza Karen Traviss w stworzonych przez siebie postaciach Rav Bralor i Isabet Reau, partnerce Dreda Priesta. W komiksach także odnajdujemy pasujący do opisu przypadek. Choć moje ulubione źródło, czyli ‘Łowy’ pozostawia w tym temacie wiele do życzenia, w serii Dziedzictwo pojawia się ciekawa postać Tes Vevec. Jeśli uwzględnić seriale, to oczywiście nie będę tu mówił o Satin Kryze, czy Sabine z nowych ‘Rebeliantów’, bo moim zdaniem wykazują one pewne odchylenia względem pozostałych postaci kobiecych w tym społeczeństwie. Myślę jednak, że w tym temacie warto zwrócić uwagę na Bo Katan, która swoim przywództwem nad jednym z oddziałów Straży Śmierci wpisuje się idealnie w przedstawioną wyżej charakterystykę Mandalorianki.


Yuri: Podoba mi się dokładnie tak samo jak mandaloriańskich mężczyzn - zależy co czytać. U Traviss na poziomie gadanym jest spoko, na poziomie tego co się u niej pojawia w postaciach Mandalorianek wypada już tak sobie. W Fatalnym Sojuszu mi bardzo pasuje. W Interferencji i KOTOR-WAR także. Dość świeże źródło, bo Darth Maul: Son of Dathomir także daje radę w tej materii. Co w sumie znaczące, trzy źródła które wymieniam jako te najbardziej mi pasujące dobrze oddają też to co u Mandalorian tak ważne - brak nonsensownych podziałów płciowych. W przypadku Fatalnego Sojuszu i Interferencji nie wiadomo nawet przez większość/całość pozycji, że postać o której czytamy jest kobietą! Są to po prostu solidne mandaloriańskie osobowości, które są Mando i są fajne, bo są Mando i są fajne, nie dlatego, że się podkreśla dziesięć razy jak to niesamowite, że są kobietami i blablabla u Karen.

Z drugiej strony, nie można jednocześnie odmówić Karen, na którą dotychczas jedynie marudziłem, że to od niej zaczeło się upowszechnianie Mandalorianek i w ogóle. Wcześniej przez lata (Marvele, Łowy! itd) Mandalorianek poza Alfredą Gott właściwie nie było. Wyszło jej to jak wyszło, ale kto wie, czy gdyby nie to co stworzyła, to nie byłoby tych fajnych źródeł późniejszych?

Ale wracając do tematu, skracając i podsumowując - może być.



Egzar: Goran Beviin powiedział kiedyś, że jedyna rzeczą, która przeraża mężczyznę Mando jest kobieta Mando. Przedstawienie Mandalorianek w książach, komiksach i grach pokazuje, że doświadczony wojownik wiedział o czym mówi. Często muszą one nawet przewyższać swe męskie odpowiedniki by radzić sobie w bezwzględnym świcie walki i wojen, w którym przyszło im żyć. Taki obraz kobiet wychowanych w kulturze wojowników bardzo mi się podoba. Nie są ukazywane jako dodatek , ale jako niezależne i bardzo ciekawe postacie.

Moją ulubioną Mandalorianką jest Shae Vizla z The Old Republic. Lubię ją dlatego, że widzimy ją właściwie wyłącznie jako wojowniczkę i łowczynię. Praktycznie nic nie wiemy o jej rodzinie i czy w ogóle jakąś miała. To prawdziwy Boba Fett w spódnicy .



Sh’ehn: Opisy ludzkich charakterów to jedne z ciekawszych elementów wielu powieści. Kobiece charaktery w kulturze mandaloriańskiej wpisują się w archetyp sinej i niezależnej wojowniczki. Z jednej strony podoba mi się to - szczególnie w pamięć zapadły mi doskonale to obrazujące, wypowiedziane pół-żartem słowa opisujące Dinuę Jeban, zajmującą się pracami domowymi; myciem podłóg. Jest to dobra odmiana od "typowego" wizerunku kobiety we wszechświecie. Mimo to, ów sposób przedstawiania płci pięknej uważam za nieco powierzchowny. Bardzo chętnie zobaczyłabym Mandalorianki niezrównoważone psychicznie, reagujące emocjonalnie, czy zwyczajnie lubiące nosić sukienki. Wynika to z tego, że moim zdaniem postacie mandaloriańskich kobiet powinny być kreowane nie poprzez budowanie charakteru opartego na schemacie wojowniczki i dodawanie do niego dodatkowych, indywidualnych cech, ale przez przypisanie zwykłym kobietom roli wojowniczek o mandaloriańskich poglądach - w końcu Mandalorianin to nie osoba o specyficznym charakterze, tylko systemie wartości (nawet jeśli te dwie dziedziny są ze sobą powiązane). W rezultacie, mimo, że nie mam nic przeciwko przedstawianiu Mandalorianek w kulturze w taki, a nie inny sposób, zdarz się, że od ich komiksowych czy książkowych wizerunków do moich wyobrażeń o wiele bardziej pasują realistyczne i bardziej wiarygodne charaktery Vode z Manda`Yaim.


Temat na forum.
 
· Kuel dnia 06 grudnia 2014 13:47:58 · Drukuj
Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2021




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 15,661,363 unikalne wizyty