Shades of Reason
 
Tytuł: Shades of Reason Zobacz też:
Zbiór cytatów z tej pozycji.
Scenariusz: Chris Collins Pozycje w MME związane z tą pozycją:
Postacie: Pre Vizsla, Bo-Katan Kryze, Satine Kryze, Almec, Armatan
Planety i miejsca: Obóz Straży Śmierci na Zanbarze
Mandalora: Mandalora, Sundari, Park Pokoju, Więzienie w Sundari, Doki w Sundari, Pałac królewski w Sundari, Centrum bankowe w Sundari, Pomnik Pamięci, Concordia
Broń: Mroczny Miecz, Karabin blasterowy WESTAR-35, Westar-35
Reżyseria: Bosco Ng
Aktorzy: Sam Witwer, Jon Favreau, Anna Graves, Katee Sackhoff
Czas akcji: Około 20-19 BBY
Premiera USA: 25 Stycznia 2013 (Kanada) / 26 Stycznia 2013 (USA)
Premiera PL: 3 Maja 2013

Recenzja X-Yuriego Do góry

Shades of Reason to piętnasty odcinek piątego sezonu The Clone Wars, środkowy odcinek Mando trylogii oraz trzeci odcinek historii o Maulu.

Fabuła leci w tym odcinku do przodu, jest zdecydowanie więcej akcji w ramach jednego miejsca jakim jest Sundari na Mandalorze, odcinek nie skacze z miejsca na miejsce tak bardzo jak poprzedni. Sundari jak zwykle zachwyca, zarówno nowe lokacje w ramach niego jak i te które widzieliśmy już w poprzednich sezonach (z lokacji powracających zwłaszcza miło było mi obserwować więzienie). Mile ironicznym detalem jest fakt, że jedyną osobą której siły porządkowe Nowych Mandalorian były w stanie zapewnić bezpieczeństwo była władczyni. Całe społeczeństwo Sundari któremu to narzucała pacyfizm było zdane na siebie. Cieszy też powrót w nowej-starej roli Almeca. Pewnie nijak nie oczekiwał że los odwróci się dla niego aż tak bardzo i zdobędzie w pewnym stopniu to czego pragnął bez większych starań ze swej strony.

Tym co wyróżnia ten odcinek niesamowicie jest najbardziej epicka walka jaką widziałem dotychczas w JAKIMKOLWIEK źródle filmowym. Brak mi słów na jej opisanie, była po prostu idealna. W idealny jak dla mnie sposób ukazano tutaj zdolności związane z Mocą w starciu z kimś doskonale wyszkolonym i wykorzystującym wszystkie możliwe zdobycze technologiczne. Doskonale. No i końcowa postawa tego który pojedynek przegrał, w porównaniu z podobną sytuacją mającą miejsce w kolejnym odcinku ze strony zwycięzcy pojedynku z tego odcinka...

Podsumowując, nie mogę dać temu nic innego niż pełną dziesiątkę. Po prostu 10/10. Oglądać, oglądać, oglądać.

Recenzja Mahiyany Do góry

Pora na przejęcie Mandalory. Przyznaję, że plan wydaje się bardzo dobry – zgromadzona armia gangsterów atakuje bezbronną stolicę, a Watacha Śmierci ratuje sytuację. Nawet udało się to zanimować w sposób, który nie wydaje się oszukany. Walki, faktycznie wyglądają na walki, nie czuć tu żadnego udawania, czy powstrzymywania się przed ciosem. Jedyne co pokazuje, że obie strony wykonują ustalony plan to ukradkowe uśmiechy postaci, pokazujące, że wszystko idzie jak należy.
Mamy tu dobrą okazję żeby przyjrzeć się cywilom. Niemal wszyscy mają blond włosy i niebiesko-zielone ubranie. Nie wiem dlaczego, ale jak przyglądam im się bliżej strasznie przypominając mi ludzi z ziemskiej skandynawi. To, że wszyscy mają taki, a nie inny kolor włosów, tylko potęguje to wrażenie. Może jest to nawiązanie do neutralnej podczas wojny Szwajcarii, kto wie. Mieszkańcy Mandalory wydają się też niesamowicie podobni do siebie, nawet jak na standardy Wojen Klonów. Nie mówię tu już nawet o wielkich tłumach, zebranych na przemowę Satine, bo to z pewnością już samo w sobie było trudne do zanimowania, ale o scenach gdzie widzimy ich z bliska, w małej grupie.
Plan przejęcia władzy zostaje wykonany bez większych problemów, a Satine zostaje wtrącona do więzienia, odmawiając nawet bronienia jej przez straże, z powodu swoich pacyfistycznych poglądów. Patrząc na całą tą sytuację, można się zacząć zastanawiać w jaki sposób Mandalora odmawiająca walki utrzymała się tak długo. Tak jakoś ci „potężni sojusznicy” tym razem nie przylecieli z pomocą.
Vizsla w końcu pokazuje swoją prawdziwą twarz przed Maulem i wtrąca go do więzienia, do jednej celi z Savagem, co jak dla mnie jest naprawdę złym pomysłem. Nic dziwnego, że po krótkiej dyskusji, bez problemu uwalniają się i jeszcze korzystając z okazji, zabierają ze sobą Aleca, żeby mieć kogoś kto będzie za nich zajmować się władzą i będzie przez nich kontrolowany.
Pozostaje tylko pozbyć się Vizsli, co ułatwia jego „honor”, który nie pozawala mu odrzucić wezwania do pojedynku. Pod koniec wygląda nawet na zadowolonego, że rządzić będzie silniejszy. Za to nie zadowolona jest Bo Katan, która nie deklaruje swojej wierności Maulowi, jak duża część obecnych Mandalorian i ucieka z pałacu z kilkoma Mandalorianami, którzy się z nią zgadzają.
Jeszcze jedną ciekawą rzeczą jest to, że mimo przejęcia władzy, portret Satine cały czas wisi nienaruszony. Po ilości agresji, którą Vizsla do niej wyraził tłumacząc sytuację Mandalory Maulowi spodziewałabym się co najmniej drobnego uszkodzenia obrazu lub jego zdjęcia. Ale może po prostu nie było na to czasu, albo (patrząc po płaskorzeźbach przedstawiających rzeź Jedi w pałacu Satine) Mandalorianie nie zwracają uwagi na takie rzeczy. Obawiam się, że mamy za mało źródeł na ten temat żeby to ocenić.
Odcinek jest bardzo dobry, może nie aż tak jak pierwszy z tej trylogi, ale i tak godny polecenia. Daję 9/10 i od razu biorę się za finalny odcinek trylogi, kończący wątek Mandalorian w Wojnach Klonów.
 
 

Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2018




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 12,486,140 unikalne wizyty