Komandosi Republiki: Rozkaz 66
 
Tytuł oryginału: Republic Commando: Order 66 Zobacz też:
Zbiór cytatów z tej pozycji.
Autor: Karen Traviss Pozycje w MME związane z tą pozycją:
Postacie: Canderous Ordo, Demagol, Jango Fett, Arla Fett, Tor Vizsla, Kal Skirata, A`den Skirata, Kom`rk Skirata, Jaing Skirata, Mereel Skirata, Ordo Skirata, Prudii Skirata, Niner Skirata, Darman Skirata, Fi Skirata, Atin Skirata, Corr, Munin Skirata, Ilippi Skirata, Ijaat Skirata, Ruusaan Skirata, Tor Skirata, Etain Tur-Mukan, Venku Skirata, Walon Vau, Lord Mirdalan, Boss, Fixer, Sev, Scorch, Bardan Jusik, Rav Bralor, Parja Bralor, Mij Gilamar, Tani, Wad'e Tay'haai, Besany Wennen
Tłumaczenie: Anna Hikiert
Czas akcji: 19 BBY
Premiera USA: Wrzesień 2008
Premiera PL: 6 maja 2010

Recenzja Urthony Do góry

Ostatni tom sagi o komandosach z oddziałów Omega i Delta oraz ich przyjaciół jest już za mną. Karen Traviss umieszcza akcję swojej powieści kilka tygodni przed i w trakcie wydarzeń z "Zemsty Sithów". Czytelnik ma więc możliwość przyjrzenia się atakowi Separatystów na Coruscant, czy bitwie o Kashyyyk z punktu widzenia naszych bohaterów.

Karen nawiązuje również do gry ( bitwa o most, zaginięcie Seva ). A oprócz tego są cztery wesela i pogrzeb, Darman dowiaduje się w końcu o dziecku, Kal ze swoimi synami ( zgodnie z mandaloriańską tradycją zaadoptował ich jako swoich legalnych dziedziców, więc można już przestać pisać w cudzysłowie ) zaś usiłuje nadal znaleźć lekarstwo na zahamowanie szybkiego starzenia się klonów i znaleźć dla nich miejsce w galaktyce, gdzie mogliby w spokoju dożyc swoich dni. Przy okazji trafiają na klony, nie pochodzące z Kamino...

Książka bardzo dobra, jednak nie bez wad: komandosom wszystko udaje się zbyt łatwo, aż jest to nierealne ( scena odbicia Jilki [no dobrze, tam trochę postrzelali podczas pościgu], uwolnienie Uthan czy wyprowadzenie córki Skiraty z więzienia bez jednego wystrzału) .

Bitwa o Coruscant i Kashyyyk są bardzo dobrze opisane. Traviss umie pisać o działaniach zbrojnych. Nie zapomina też o psychice bohaterów.

Dodatkowo mamy smaczki w postaci Fenna Shysy, zaginionej siostry Jango Fetta, a także (uwaga, uwaga!) Scout z "Mrocznego Spotkania" . W prologu zaś widzimy młodego Kala i jego przybranego ojca.
Ciekawostką jest też "zaglądnięcie" Traviss do szpitala psychiatrycznego na Coruscant.

Jak komandosi zareagują na rozkaz 66? Kto zginie? Kto przeżyje? Dowiecie się czytając książkę, która spełniła moje oczekiwania. Ciekaw teraz jestem, co pani Karen pokaże w Imperial Commando.

Recenzja X-Yuriego Do góry

Rozkaz 66 jest ostatnią częścią serii "Komandosi Republiki", Nie oznacza to jednak, że stanowi koniec przygód "Komandosów", każdy mający choćby podstawową wiedzę o uniwersum SW wie, że krótko po wydaniu Rozkazu 66 Republika została zmieniona w Imperium, tak więc seria też musiała zmienić tytuł z "Komandosów Republiki" na "Komandosów Imperium". Ale skupmy się na recenzowanej książce, bez wybiegania w przyszłość.

"Prowadziliśmy, Mandaloriańskim zwyczajem, dyskusję filozoficzną - powiedział obojętnie. - Przekonywałem go, że jedynym sposobem na potwierdzenie rzeczywistości jet świadomość jednostki, ale on upierał się przy istnieniu wyższych wartości moralnych, które miałyby ponoć stać wyżej niż wolna wola. Więc dałem mu w ryj."

...co prawda nie ocenia się książki po okładce, ale w przypadku "Rozkazu" okładka warta jest co najmniej wspomnienia. Zamiast standardowego układu grafik dostajemy obrazek klona z niezwykle krzykliwym "Order 66" wysuwającym się na pierwszy plan i przyciągającym oko (plus dla Amberu za zachowanie tej formuły w polskim wydaniu).
Co prawda sam "rozkaz sześćdziesiąty szósty" stanowi tylko skromną część książki, ale czegoś takiego się spodziewałem chyba, że tytułowe wydarzenie będzie 'wielkim finałem" książki (i całej serii).
Na razie jednak, chwilka o wydarzeniach poprzedzających wydanie rozkazu. Fabuła, co oczywiste w przypadku tej serii (choć, są osoby marudzące na to, że Karen pisze w rozkazie o Mandalorianach...) kręci się wokół Kala Skiraty i jego grupki. Grupa się powoli powiększa, w tym tomie głównie o postacie wyrwane z Republikańskich wiezień/szpitali psychiatrycznych... Oprócz "bandy Skiraty" są też oczywiście wątki poboczne, jak ten z Jedi mistrza Djinna Altisa. Plusem książki dla mnie jest fakt, że większość z postaci dostaje co jakiś czas "chwilkę aby opowiedzieć historię ze swojego punkty widzenia", bardzo miły zabieg pozwalający każdemu z czytelników "spędzić chwilę ze swoją ulubioną postacią" (...a jak ktoś jak ja, lubi tam wszystkich, to radość jest zwielokrotniona).
Karen ciekawie też rozwija wątek bitwy o Coruscant, dodaje do niej nieznane dotychczas fakty (nowe okręty, nowe klony...) ciekawie wzbogacając ten konflikt, i jeszcze wyraźniej ukazując machinacje pewnego Wielkiego Kanclerza.
Jest niestety też jeden minus w tej historii, a konkretnie postać Spara. To jak go przedstawiła Karen strasznie gryzie z innymi źródłami. Minus za ten fakt. A sam rozkaz... doskonale zrealizowany. Miło, że nie wszystko idzie tak jak powinno, nie wszystko się udaje, a niektórzy z bohaterów giną... co prawda "na własne życzenie" niejako, ale, jako że bardzo z "tą postacią" sympatyzowałem i miałem do niej dość... osobisty stosunek, ruszyła mnie jej śmierć dość mocno...
Zakończenie książki pozostaje bardzo otwarte i przede wszystkim (bo nie zawsze się to autorom, udaje), zachęcające do sięgnięcia po następną część -> Komandosów Imperium.

Nie wiem jaką dać ocenę tej książce... teoretycznie 10/10, ale to zamieszanie ze Sparem jakie Karen zrobiła stanowi problem... niech więc będzie 10-/10. Tak czy owak, dla lubiących twórczość Karen pozycja obowiązkowa.

Recenzja Mahiyany Do góry

Rozkaz 66 już samym tytułem wskazuje kiedy rozgrywa się akcja. Owszem tytuł świetnie pasuje do książki, ale jak dla mnie jest też spojlerem. Gdyby nie on to moment wydania tego rozkazu byłby zdecydowanie bardziej zaskakujący (pomijając oczywiście ludzi, którzy świetnie znają historię odległej galaktyki i sami zorientowaliby się co się zaraz wydarzy - no ale mieliby z tego jakąś satysfakcję).

Tak samo jak w poprzednich częściach i tym razem Karen Traviss zaczyna od krótkiego prologu, tym razem pisanego z punktu widzenia Bardana Jusika, który świetnie czuje się w mandaloriańskiej zbroi.

Fandalorianom przypadnie też do gustu pierwszy rozdział, gdzie opisany jest trening Kala Skiraty we wczesnym dzieciństwie. Nie tylko dowiadujemy się czegoś nowego o jego przeszłości, ale mamy już kolejny w tej serii wgląd w mandaloriańską kulturę.

Akcja Rozkazu 66 skupia się na ucieczce z Coruscant w bezpieczne miejsce oraz w dalszym ciągu poszukiwania sposobu zatrzymanie przyspieszonego starzenia się klonów. Budowa utworu jest podobna do poprzednich części Komandosów Republiki - najpierw długie i wymagające wiele wysiłku przygotowania, a później wielki finał. Jednak bez obaw! Mimo oklepanego schematu książka nie daje się nudzić.

Nikt nie ma czasu na próżnowanie. Drużyny Delta i Omega (z Correm zastępującym Fi) przez większość czasu jest na froncie, Etain z trudem próbuje znaleźć choć chwilę, żeby spędzić ją ze swoim synkiem, którym opiekuje się Lassema z Besany, która dalej szuka przydatnych informacji oraz Jusik, który w międzyczasie próbuje postawić Fi na nogi. Skirata i Vau również nie mają zbyt wiele czasu na odpoczynek - do ucieczki wszystko musi być zapięte na ostatni guzik, co wymaga zdecydowanie więcej niż przygotowanie bezpiecznej kryjówki i transportu, gdyż zachodzi potrzeba uwolnienia aż trzech osób - czy to z psychiatryka czy więzienia.

W końcu dochodzimy do tytułowego wydania rozkazu 66 (Uwaga! Ogromny spojler!!!), a co za tym idzie - śmierci Etain. Jest to dokładnie to co powinna mieć dobra książka - zaskakujący zwrot akcji. Już się wydawało, że "wszystko będzie dobrze", ale szereg źle podjętych decyzji zadecydował inaczej. Az trudno nie zacząć myśleć na zasadzie "gdyby tylko..." i "co by było gdyby...". Oczywiście jest to bardzo smutne zakończenie (choć okazuje się że w wielu osobach budzi żądzę mordu, co niekoniecznie wpisuje się w smutek), ale daje też okazję do pokazania reakcji klanu wojowników na taka sytuację, i to bardzo wyjątkową sytuację, bo mimo że osoba ta była częścią klanu, to dalej pozostała Jedi.

Mniej wzbudzająca emocje, ale również bardzo ciekawa jest sytuacja na Mandalorze, gdzie uciekli dezerterzy, a mianowicie: od śmierci Jango nie ma Manda`lora, a jest on wyjątkowo potrzebny, gdyż nowo powstałe Imperium Galaktyczne chce kupić trochę terenów. Jednak na razie jest to tylko zapowiedź zbliżających się kłopotów, które pojawią się dopiero w kolejnej części.

Rozkaz 66 jest moją ulubioną częścią Komandosów Republiki, dlatego polecam ją bardzo serdecznie wszystkim, nawet tym, którzy nie darzę Mandalorian szczególną sympatią - kto wie, może po tej książce zmienią zdanie. 10/10
 
 

Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2018




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 9,191,030 unikalne wizyty