Cytaty - Komandosi Republiki - Prawdziwe Barwy

Prawdziwe Barwy
PB:x - Strona w polskim wydaniu (wersji pełnej), PBU:x - strona w polskim wydaniu (wersji uszkodzonej. Do rozdziału 11 jest ona identyczna z tą z wersji pełnej, podawana jest więc tylko pełna), TC:x - strona w oryginalnym wydaniu

- A ja jestem teraz cywilem.
Wcale mi się tak zresztą nie wydaje. Delta to wciąż mój oddział. Nie posunę się tak daleko jak Kal Skirata i nie zacznę nazywać ich chłopcami, ale... Przecież to chłopcy.
Scorch ma około dwunastu lat. Ma też dwadzieścia cztery lata, jeśli mierzyć wiek miejscem, gdzie znajduje się teraz na swojej drodze do śmierci. I jest to jedyna definicja, która mnie interesuje. Jemu czas kończy się szybciej niż mnie. Kaminoanie zaprojektowali żołnierzy klonów Republiki tak, aby się szybko starzeli, a kiedy pomyślę o nich jako o maleńkich dzieciach, które poznałem, serce mi pęka - tak, nawet mnie. Ojciec nie zdołał we mnie zabić resztek uczuć..

``And I'm a civilian now.``
It doesn't feel like it. Delta are still my squad. I won't go as far as Kal Skirata and call them my boys, but... boys they are.
Scorch is about twelve years old. He's also twenty-four, measured in how far along that path to death he actually is, which is the only definition I care about. He's running out of time faster than me. The Kaminoans designed the Republic's clone commandos to age fast, and when I think of them as the tiny kids 1 first knew, it's heartbreaking-yes, even for me. My father didn't quite kill the last bit of feeling in me.

Przemyslenia Walona
PB:9 PBr:9 TC:1


Nie rabuję dla zysku. Nie jestem chciwy. Chcę tylko sprawiedliwości. Widzisz? Moja mandaloriańska zbroja jest czarna... A czerń to tradycyjny kolor sprawiedliwości. Kolory Beskar'gam niemal zawsze mają znaczenie. Każdy Mando, który mnie zobaczy, od razu będzie wiedział, jaka jest moja życiowa misja.
I'm not robbing for gain. I'm not a greedy man. I just want justice. See? My Mandalorian armor's black-black, the traditional color of justice. Beskar'gam colors almost always have meaning. Every Mando who sees me understands my mission in life right away.
Przemyslenia Walona
PB:10 PBr:10 TC:2


Żołnierze klony mogli zapewne odśpiewać Vode An, ale jak widać, dumna tradycja Mandalorian nie dotarła do wszystkich szeregów. Darman nie zamierzał tego mówić Skiracie, który był przerażony. Chciał, aby wszystkie klony Jango Fetta dostąpiły zbawienia duszy dla manda, a to dzięki świadomości jedynych nikłych korzeni, jakie posiadali. Wrogość Barleksa złamałaby mu serce.
Clone troopers might have been able to sing ``Vode An,`` but it was clear that the proud Mandalorian heritage hadn't quite percolated through all the ranks. Darman decided not to tell Skirata. He'd be mortified. He wanted all Jango Fett's clones to have their souls saved for the manda by some awareness of the only fragile roots they had. Barlex's hostility would break his heart.
Spostrzeżenia Darmana> o WAR
PB:15 PBr:14-15 TC:6


Czasem miał wrażenie, że ona stoi obok niego, a uczucie to było tak potężne, że często zerkał przez ramię, żeby to sprawdzić. Teraz już rozpoznawał to uczucie: nie była to jego wyobraźnia ani tęsknota, ale Jedi - jego Jedi - sięgająca ku niemu poprzez Moc.
Ona jest generałem Tur-Mukan. Przekroczyłeś swoje kompetencje, żołnierzu.
Czuł teraz jej dotyk, przelotne wrażenie, że ktoś znajduje się tuż obok. Nie umiał jej odpowiedzieć, miał jedynie nadzieję, że niezależnie od tego, jak działa Moc, pozwoli jej poznać, że on wie o jej tęsknocie. Ale dlaczego Moc przemawia tylko do nielicznych istot, skoro jest uniwersalna? Darman poczuł lekki żal. Moc była kolejnym aspektem życia, który okazał się dla niego zamknięty, ale przynajmniej dotyczyło to znacznej liczby osób. Nie przejmował się tym tak bardzo jak problemem, że nie miał czegoś, co mieli wszyscy: niewielkiego choćby wyboru.
Pewnego dnia spytał Etain, co się stanie z klonami, kiedy wojna się skończy - kiedy zwyciężą, bo nie dopuszczał myśli o klęsce. Dokąd pójdą? Jak zostaną wynagrodzeni? Nie wiedziała. A fakt, że i on nie wiedział, powiększał tylko niepokój.

Sometimes he felt as if she were standing behind him, a feeling so powerful that he'd look over his shoulder to check. Now he recognized the sensation for what it was: not his imagination or longing, but a Jedi-his Jedi-reaching out in the Force to him.
She s General Tur-Mukan. You 're well out of line, soldier.
He felt her touch now, just the fleeting awareness of some-one right next to him. He couldn't reach back: he just hoped that however the Force worked, it let her know that he knew she was thinking of him. But why did the Force speak to so few beings, if it was universal? Darman felt a pang of mild resentment. The Force was another aspect of life that was closed to him, but at least that was true for pretty well every-one. It didn't bother him anywhere near as much as the dawning realization that he didn't have what most others did: a little choice.
He'd once asked Etain what would happen to the clone troops when the war was over - when they won. He couldn't think about losing. Where would they go? How would they be rewarded? She didn't know. The fact that he didn't know. either, fed a growing uneasiness.

Rozmyślania Darmana
PB:16-17 PBr:16 TC:7-8


Fi odwrócił się, żeby podnieść hełm, i z roztargnioną miną zaczął kalibrować wyświetlacz, wyraźnie nieszczęśliwy. To był Fi bez maski: nie wesołek i nie cwaniaczek, sam na sam ze swymi myślami. Hełm Darmana pozwalał mu obserwować brata, nie prowokując u niego reakcji. Fi zmienił się i stało się to w czasie operacji na Coruscant. Darman czuł, że Fi jest zajęty czymś, czego reszta z nich nie mogła dostrzec, jak halucynacja, o której nie mówisz nikomu, żeby nie pomyślał, że oszalałeś. A może boisz się, że nikt inny tego nie przyzna. Darman miał wrażenie, że wie, o co chodzi, więc nigdy nie mówił o Etain, a Atin nie wspominał o Laseemie. To nie było uczciwe w stosunku do Fi.
Fi turned to pick up his helmet and started calibrating the display, the expression on his face distracted and not at all happy. This was Fi unguarded: not funny, not wisecracking. and alone with his thoughts. Darman's helmet let him ob-serve his brother without provoking a response. Fi had changed, and it had happened during the operation on Coruscant. Darman felt Fi was preoccupied by something the rest of them couldn't see, like a hallucination you'd never tell anyone about because you thought you were going crazy. Or maybe you were afraid nobody else would admit to it. Dar-man had a feeling he knew what it was, so he never talked about Etain, and Atin never went on about Laseema. It wasn't fair to Fi.
Przemyślenia Darmana na temat Fi
PB:17 PBr:17 TC:8


Atin nigdy jednak nie kończył sprawy na żarcie.
- Masz jakiś problem, koleś?
- Tylko się zastanawiam - odparł szef załadunku.
Nad czym się zastanawiasz?
- Nad Mandos. Walczyliście kiedy z tymi ludźmi? Bo ja tak. Wciąż pojawiają się w siłach sepów. Zabijają nas. A wy zostaliście wychowani jako mili, grzeczni chłopcy Mando. Czy tak się właśnie czujecie?
- Ujmijmy to tak - odparł Fi. - Nie uważam się za obywatela Republiki, żaden z nas nim nie jest, na wypadek gdybyś tego nie zauważył. Bo my nie istniejemy. Żadnych praw wyborczych, dokumentów tożsamości, w ogóle żadnych praw.

But Atin could never pass things off with a joke. ``What's your problem, pal?``
``Just wondering,`` said the loadmaster.
``Wondering what!``
``Mandos. You ever fought those guys? I have. They keep popping up in Sep forces. They kill us. And you were raised as good little Mando boys. Is that who you feel you are?``
``Let's put it this way,`` said Fi. ``I don't feel like a Republic citizen, because none of us are, in case you hadn't noticed. We don't exist. No vote, no identification docs, no rights.``

Na temat roli Mandalorian w wojnie oraz Omeg
PB:22 PBr:21-22 TC:13


Paskudny mały sierżancik. Sierżant Kal Skirata - niski, wściekły, złośliwy - wypędził ją tutaj na kilka miesięcy. Cóż, na pewno mu podpadła. Teraz, kiedy była już w zaawansowanej ciąży, zaczęła rozumieć dlaczego.
Nasty little sergeant. Sergeant Kal Skirata-short, ferocious, angry-had exiled her here for a few months. She'd fallen from grace with him. Now that she was several months' pregnant, she'd started to understand why.
O Skiracie
PB:26 PBr:26 TC:17


- Nie zaryzykuję zdenerwowania Kala. Wiesz, że to polityka.
- Wiem, że on mówi to, co myśli. Jeśli go wkurzę, wyśle okręt i zmieni Quilurę w stertę stopionego żużla.
Tak, rzeczywiście jest do tego zdolny. Etain też w to wierzyła. Skirata wyrwałby dziurę w galaktyce, gdyby to poprawiło los żołnierzy klonów znajdujących się pod jego opieką.

``I'm not going risk upsetting Kal. You know the politics of this.``
``I know he means what he says. He'll have a warship re-duce Qiilura to molten slag if I cross him.``
Yes, he would. Etain believed him, too. Skirata would rip a hole in the galaxy if it improved the lot of the clone troops in his care.

Znów o Kalu
PB:27 PBr:27 TC:19


- Jak on może wychowywać twoje dziecko? Ten najemnik? Ten morderca?
- Wychował własne dzieci, wychował też Zerowych. - Nie chcę tego, wierz mi, pomyślała. - Jest dobrym ojcem. Doświadczonym ojcem.

``How can he possibly raise the child for you? That mercenary? That killer?``
``He's raised his own, and he raised the Nulls.`` / don't want that, believe me. ``He's a good father. An experienced father.``

Rozmowa Jinart i Etain
PB:28 PBr:27 TC:19


Vau nie był przyzwyczajony do innej reakcji swoich oddziałów niż natychmiastowe posłuszeństwo. Nauczył ich tego na Kamino, jeśli było trzeba, to także brutalnymi metodami. Skirata uważał, że siły specjalne kształtuje się głaskaniem po główce i smakołykami, ale tak powstają tylko słabeusze. Drużyna Vau miała najniższy odsetek ofiar, ponieważ nieustająco wzmacniała zwierzęcą żądzę życia w każdym z tych ludzi. Był z tego dumny.
Vau wasn't used to anything other than instant obedience from his squads. He'd drummed it into them on Kamino, the hard way when necessary. Skirata thought you built special forces soldiers by treats and pats on the head, but it just produced weaklings; Vau's squads had the lowest casualty rates because he reinforced the animal will lo survive in every man. He was proud of it.
O podejściu Walona
PB:35 PBr:35 TC:27


Byłem dla nich twardy, bo mi zależało, pomyślał Vau. Bo oni też musieli być twardzi, żeby przeżyć. Kal, ten głupek, nigdy nie mógł tego pojąć.
Vau wciąż miewał problemy z oddychaniem przez złamany przez Skiratę nos. Ten szalony, mały chakaar nie miał pojęcia o szkoleniu.

I was hard on them because I cared. Because they had to be hard to survive. Kal never understood that, the fool.
Vau still had trouble breathing some days thanks lo the broken nose Skirata had given him. The crazy little chakaar didn't understand training at all.

Przemyślenia Walona
PB:35 PBr:35 TC:27-28


- Brzydota to iluzja, panowie. - Vau zaczął grzebać w swoim spornym dziedzictwie. - Jak piękno. Jak kolor. Wszystko zależy od światła.
``Ugliness is an illusion, gentlemen.`` Vau began sorting through his disputed inheritance. ``Like beauty. Like color. All depends on the light.``
Vau mówiący do Delt
PB:37 PBr:36 TC:29


Byli najlepszymi żołnierzami sił specjalnych w galaktyce. A Vau wciąż nie umiał wykrztusić „dziękuję" ani „dobra robota". Choć bardzo chciał, zimny charakter ojca, jego prawdziwa spuścizna, dławił wszelkie próby wyrażenia wdzięczności. Nic nigdy nie było dość dobre dla jego ojca, zwłaszcza on. Może staruszek po prostu nie potrafił się zmusić, żeby powiedzieć to, co tkwiło w nim przez cały czas.
They were the best special forces troops in the galaxy, and here Vau was, still unable to manage the thank you or well done that they deserved. But much as he wanted to, the cold black heart of his father, his true legacy, choked off all at-tempts to express it. Nothing was ever good enough for his father, especially him. Maybe the old man just couldn't bring himself to say it, and he meant to all along.
O charakterze Walona
PB:38 PBr:37 TC:30


Vau podążał za nimi, panoramicznym czujnikiem hełmu obserwując tyły. Poruszanie się do przodu z obrazem tyłów na HUD było sztuką samo w sobie. Niejednego nieostrożnego przyprawiło to o upadek. Podobnie jak szkoleni przez niego ludzie, Vau umiał jednak patrzeć mimo obrazów wyświetlanych na wizjerze.
Vau followed up the rear, his helmet's panoramic sensor showing him the view at his back. There was an art to moving forward with that image in front of you on the HUD, an image that sent the unwary stumbling. Like the men he'd trained, Vau could see past the disorienting things the visor displayed.
O Mandaloriańskim wyposażeniu
PB:39 PBr:39 TC:31


- Chciałam tylko wiedzieć, czy jest bezpieczny.
- Jesteśmy żołnierzami. Nigdy nie jesteśmy bezpieczni.
- Mereel...
- Spójrz na to w inny sposób - zaproponował i ruszył w kierunku ścigacza patrolowego CSF, zaparkowanego na publicznym lądowisku wychodzącym na szlak powietrzny. - Druga strona jest w o wiele większym niebezpieczeństwie niż my.

``I just want to know he's safe.``
``We're soldiers. We're never safe.``
``Mereel...``
``Look at it this way.`` He headed for a CSF patrol speeder sitting on the public landing platform overlooking the sky-lane. ``The other side's in a lot more danger than we are.``

Merrel rozmawiający z Besany
PB:49 PBr:49 TC:42


- Jeśli się nie sprawdzi, szybko tu wrócę - odparł Skirata. Dlatego gwarancja mi niepotrzebna.
``Oh, I'll be back pretty fast if I'm not,`` Skirata said. ``That's why I don't need a warranty.``
Kal do sprzedawcy statków
PB:58 PBr:58 TC:52


To słowo nie miało odpowiednika w basicu, ponieważ był to idiom mandaloriański. Aay'han był to spokojny, wspaniały moment w otoczeniu rodziny i przyjaciół, kiedy wspomina się ukochanych zmarłych, tęskniąc za nimi aż do bólu; stan umysłu, którego określenie „słodko-gorzki" nie oddaje nawet częściowo. Mówiło o intensywności miłości. Skirata wątpił, czy aruetiise, nie-Mandalorianie, uwierzyliby, że tak głębokie uczucie mogą przeżywać ludzie, których świat uważał za bandę najemnych zbirów. Przełknął ślinę, aby odchrząknąć i przyjąć tę nazwę z szacunkiem, na jaki zasługiwała. Przyłapał się na tym, że myśli o adoptowanym ojcu, Muninie, i nastoletnim żołnierzu klonie imieniem Dov, którego śmierć w czasie treningu była winą Skiraty. Ból po tym zdarzeniu uczynił jego aay'han szczególnie tragicznym. - Ten statek znany będzie jako „Aay'han" i pozostanie w pamięci na zawsze.
Mandalorian concept. Aay'han was that peaceful, perfect moment surrounded by family and friends and remembering dead loved ones, missing them to the point of pain, a state of mind that bittersweet could hardly begin to cover. It was about the intensity of love. Skirata doubted if aruetiise, non-Mandalorians, would believe that such a depth of feeling existed in a people they saw as a bunch of mercenary thugs. He swallowed to clear his throat and grant the name the respect it deserved. He found he was thinking of his adoptive father, Munin, and a teenage clone commando called Dov whose death in training was Skirata's fault, a pain that made his aay'han especially poignant. ``This ship shall be known as Aay'han, and remembered forever.``
O języku/kulturze Mando
PB:61 PBr:60-61 TC:55


Obrabował bank? Skiracie opadły ręce. Ten cholerny, stary di'kut zawsze chętnie łamał prawo, ale żeby taka zwykła kradzież... Co to, to nie. To był styl Skiraty, nie Vau.
Vau robbed a bank? Skirata was taken aback. The miser-able old di'kut was game for breaking any law, but plain theft-never. This was Skirata's style, not Vau's.
Przemyślenia Skiraty na temat Walona
PB:64 PBr:63 TC:57


Z A'denem spotkali się po raz pierwszy, a Darman zawsze chciał poznać inne Zera Skiraty. Jak Kal potrafił odróżniać ich od innych komandosów w czasie wielu lat szkolenia? Młodzi Zerowi straszyli Kaminoan, biegając swobodnie po Tipoca, a komandosi widywali ich tylko podczas kradzieży sprzętu, sabotowania systemów i - Darman nigdy o tym nie zapomniał - wdrapywania się na podpory ogromnych, kopulastych budynków, gdzie wisieli kilkaset metrów nad ziemią i strzelali z miotaczy pod nogi kaminoańskich techników. Zerowi nigdy się niczym nie przejmowali, niczego się nie bali: nawet wtedy odpowiadali tylko przed Kalem Skiratą, a Kaminoanie nie mieli odwagi rozgniewać Kal'buira.
Kal'buir powiedział, że Kaminanie zepsuli Zerowych, więc zasługują na to, co ich spotyka. Jeśli się będą skarżyć, to on ich uspokoi - obiecywał. Skirata używał słowa „uspokoić" jako eufemizmu, oznaczającego wszelki rodzaj przemocy, w czym był specjalistą.

It was the first time any of them had met A'den, and Dar-man was always keen to get the measure of another of Skirata's Nulls. How had he managed to keep them apart from the commandos during training for so many years? The young Nulls terrified the Kaminoans by running wild around Tipoca City, and that was about the only time the commando squads saw them: stealing equipment, sabotaging systems, and-Darman had never forgotten this-even scaling the supports of the huge domed ceilings, swinging around hundreds of meters above the floor and placing blasterfire to within centimeters of the Kaminoan technicians. The Nulls never cared, never seemed afraid: even then, they answered only to Kal Skirata, and the Kaminoans wouldn't dare cross Kal'buir.
Kal'buir said the Kaminoans had messed up the Nulls, and so they deserved what they got. If the Kaminoans com-plained, he said, he'd sort them. Skirata used sort as a euphemism for any form of violence, his specialist subject.

O młodości Zer
PB:67 PBr:66 TC:60-61


Atin - spokojny, metodyczny Atin - był jednym z uczniów kompanii Vau, a nie Skiraty. To było widać. A'den patrzył na Atina, a Atin na A'dena. Niner wzniósł oczy w górę, jakby szykował się, żeby ich rozdzielić. I nie byłby to pierwszy raz, kiedy Atina trzeba było uspokoić. Chodziło chyba o sposób, w jaki Vau szkolił swoich ludzi - pozostawiał w nich żyłkę dzikości, kompletną niezdolność do rozsądnego myślenia i wycofywania się, kiedy zabrną za daleko.
Atin-quiet, methodical Atin-had been one of Vau's training company, not Skirata's. It showed. A'den stared at Atin, and Atin stared back. Niner rolled his eyes as if he was shaping up to separate them, and it wouldn't have been the first time that Atin needed hauling out of a confrontation. There was something about the way Vau trained his men that gave them a core of wildness, a complete inability to see sense and back down when pushed too far.
O metodach szkoleniowych Walona
PB:69 PBr:68 TC:62


Minęło wiele godzin. Nawet w beskar'gam uszczelnienia nie będą bronić przed takim zimnem w nieskończoność.
It's been hours. Even in his beskar'gam, the seals won't keep out that kind of cold indefinitely.
O Mandaloriańskim sprzęcie (zbroi Walona)
PB:72 PBr:71 TC:66


- Oczywiście, jasne. - Vau miał jednak parę zalet: wiedział, że chłopcy będą się o niego martwić, więc trzeba ich powiadomić, że został uratowany. - Załatwię to. A teraz... Jaki shab wart był tego, żeby prawie zamarznąć na śmierć?
- Jaki shab... - Wychrypiał Vau - wart był tego... Żeby prawie... Się zabić, spiesząc mi na ratunek?
- Chciałem dostać twoją zbroję. Jak widać, ma lepsze uszczelki od mojej. Przeżyłbyś w niej żołądek sarlacca.
Vau naprawdę się uśmiechnął. Nieczęsto to robił. Miał bardzo równe, białe zęby, które świadczyły o tym, że w dzieciństwie był zdrowo odżywiany.

``Okay, yes.`` Vau had a few saving graces: he knew his lads would be worried sick about him, and that they needed to know he'd been extracted. ``Will do. Now what the shab was worth nearly freezing to death for?``
``What the shab,`` Vau said hoarsely, ``was worth nearly... killing yourself... to save me?``
``I wanted your armor. Better environment seals than mine, obviously. You could survive a sarlacc in that.``
Vau actually smiled. He didn't do that often. He had very even, white teeth that proved he'd had a healthy and well-fed early childhood.

Rozmowa Skiraty i Walona, po uratowaniu tego drugiego
PB:89 PBr:87-88 TC:84


Możliwe, że to były jedynie słowa wynikające z zakłopotania, ale Skirata czuł, że pozbawienie znienawidzonych rodziców bogactwa było największym pragnieniem Vau. Był sierotą na ochotnika, w przeciwieństwie do Skiraty, który też był sierotą, ale cenił sobie rodzinę bardziej niż ktokolwiek inny. Próbował być możliwie najlepszym ojcem dla swoich ludzi, którzy zostali stworzeni bez pociechy posiadania jakiejkolwiek matki, dobrej czy złej.
It might simply have been embarrassed bluster, but Skirata felt that depriving his loathed parents of something was exactly what Vau wanted. He was a volunteer orphan. It was in stark contrast with Skirata, an orphan who valued family more than anything. He tried to be the best possible father to men who'd been created without the comfort of any mother at all, good or bad.
Przemyślenia Skiraty o Walonie
PB:93 PBr:91 TC:88


- Jakie to straszne, tak nienawidzić rodziców. Ale z drugiej strony... Rodzice robią czasem swoim dzieciom straszne rzeczy, prawda? Weź choćby biedną Etain. Oddali ją całkiem obcym ludziom. - Ordo żal było Jedi. W ich rozmowach ten temat powtarzał się bardzo często. - Jestem szczęśliwy, że znalazłem ojca, który mnie zechciał. Wszyscy jesteśmy szczęściarzami.
``How terrible to hate your parents so much. But then parents do appalling things to their children, don't they? Like poor Etain. Given away to total strangers.`` Ordo pitied Jedi. It was becoming a recurring theme in his conversation. ``I'm lucky to find a father who wanted me. We all are.``
Przemyslenia Ordo
PB:94 PBr:92 TC:89


Ordo był dobrym chłopakiem. Wspaniałym chłopakiem. Mógł pilotować całkowicie nieznany statek - czy nawet zaplanować imponującą akcję ratowniczą - tylko dzięki intuicji i szybkiemu przejrzeniu instrukcji, a potem usiąść i zająć się księgowością. Skirata, nie mogąc znaleźć słów, rozpierany dumą i wszechogarniającą miłością ojcowską, przechylił się w fotelu pilota i uściskał go. Ordo zamrugał, wyraźnie zadowolony z siebie, i poklepał go po ramieniu.
Ordo was a good lad. A wonderful lad. He could pilot a totally unfamiliar ship-even stage a staggering rescue- just on intuition and one skim of the manual, then sit down and balance the accounts. Skirata, choked silent by pride and overwhelming paternal love, leaned over the pilot's seat and gave him a hug. Ordo winked, clearly pleased with him-self, and gripped Skirata's arm.
O Ordzie
PB:94 PBr:93 TC:89


Przyszłość była jednak delikatną sprawą dla Mandalorian. Jutro nigdy nie było naturalnym prawem żołnierza, a określenie tego słowa w języku Mando - vencuyot - wyrażało raczej optymizm aniżeli skalę czasową. Venku było dobrym, pozytywnym określeniem mandaloriańskim dla każdego syna. Będzie doskonale pasowało do dziecka Darmana i Etain.
But the future was a fragile concept for Mandalorians. To-morrow was never taken for granted by soldiers, and the Mando 'a word for it-vencuyot-conveyed optimism rather than a timescale. Venku was a good, positive Mandalorian name for any son. It would fit Darman and Etain's baby very well indeed.
O języku/kulturze Mandalorian
PB:94 PBr:93 TC:89


- Słuchaj - rzekł Mereel. Ordo sprężył się: jego brat mówił takim tonem, który zazwyczaj poprzedzał spacer po bardzo cienkim lodzie dla czystej przyjemności. To Mereel był tym, który uwielbiał zjazdy na linie z najwyższego punktu Tipoca i potem się chwalił połamanymi kośćmi. - Tylko Kaminoanie mogą klonować legalnie. Każdy inny to chakaar, który zagraża naszym interesom. Kapujesz?
- Właściwie to nie.
Mereel wydał z siebie westchnienie rozpaczy. Ordo miał ochotę go zagłuszyć wysokim sprzężeniem na kanale słuchowym swojego hełmu.
- Jesteśmy agentami Republiki - zmęczonym głosem odezwał się Mereel. - Likwidujemy nielegalne klonowanie wszędzie, gdzie je znajdziemy, ponieważ Mando'ade zawsze troszczą się o prawo i porządek.

``Look,`` said Mereel. Ordo braced: his brother had that edge in his voice that usually preceded skating on very thin ice for the sheer thrill of it. He was always the one who liked rapid-roping from the highest point in Tipoca City, and he had broken bones to show for it. ``Only the Kaminoans can clone legally. Everyone else is a chakaar who threatens their business interests. Get it?``
``Not really.``
Mereel managed a little puff of exasperation. Ordo got ready to shut him up with deafening high-pitched feedback on his helmet audio.
``Okay, we're Republic agents,`` Mereel said wearily. ``Stamping out illegal cloning wherever we find it. Because Mando 'ade care about law and order.``

Ordo i Mereel rozmawiający z TK-0
PB:107 PBr:105 TC:102


- Ooo! - Zawołał TK-0, odwracając kanciastą głowę o sto osiemdziesiąt stopni, aby objąć fotoreceptorami wejście. - Więcej was tu nie było? Komuś się rozsypała skrzynka z Mandalorianami?
Ordo i Mereel podnieśli wzrok. Przez środek kantyny maszerował Skirata, a za nim ktoś ubrany w zbroję jego ojca, Munina.
- Tak, to Bard'ika - potwierdził Mereel. - Nie mogłem go powstrzymać przed przyjazdem.
Generał Jedi Bardan Jusik nie dość, że wykazywał zrozumienie i współczucie dla swoich żołnierzy Sił Specjalnych. Nosił także mandaloriańską zbroję, którą Skirata pożyczył mu, aby udawał jego siostrzeńca podczas skomplikowanej operacji z komórką terrorystyczną Jabiimi. Ordo wiedział, że to ma większy sens niż wkroczenie do kantyny w pełnym rynsztunku Jedi, ale nie było tajemnicą, że Jusik naprawdę lubi to przebranie.
- Vode - przywitał się Jusik, zdejmując hełm. Wyciągnął rękę i Mereel uścisnął ją na mandaloriańską modłę - dłoń do łokcia. Rozczochrane jasne włosy Jusika wciąż wymagały nożyczek, ale przynajmniej przystrzygł brodę. - Naprawdę musimy porozmawiać.

``Wow!`` TK-0 said, spinning his cranial section 180 degrees to train his photoreceptors on the doors. ``More of you? Did someone just open a new box of Mandalorians?``
Ordo looked up just as Mereel did. Skirata was walking across the cantina with someone dressed in his father Munin's armor.
``Yeah, it's Bard'ika`` said Mereel. ``I couldn't stop him from coming.``
Jedi General Bardan Jusik hadn't just shown understanding and compassion to his special forces troops; he'd gone native. He wore the Mandalorian armor that Skirata had loaned him to masquerade as his nephew during an elaborate sting operation with a Jabiimi terror cell. Ordo knew it was smarter than swaggering into the cantina in his full Jedi rig, but it was no secret now that Jusik liked it.
``Vode,`` Jusik said, taking off his helmet. He extended his arm, and Mereel clasped it in that hand-to-elbow grip that was a common Manila greeting. Jusik's untidy blond hair still needed cutting, but at least he'd trimmed his beard. ``We really have to talk.``

"Wejście Jusika"
PB:108 PBr:106 TC:103-104


Skirata był magnesem dla dziwaków i zbłąkanych: jeśli ktoś szukał sensu przynależności, Skirata sprawiał, że odczuwali tę przynależność jak nikt nigdy. Była to umiejętność bardzo przydatna dla sierżanta, jeżeli umiał połączyć żołnierzy jak rodzinę, a jednocześnie miał władzę ojca. Często trudno było powiedzieć, gdzie zaczynało się jedno, a kończyło drugie. Nie był pewien, czy to ważne. Jusik - sprytny, samotny i coraz bardziej na bakier z polityką Jedi - emanował potrzebą akceptacji: wynik był nieunikniony. Skirata walczył, aby połączyć wykorzystanie wrażliwości Jedi z wytargowaniem najlepszego układu dla klonów.
Skirata was a magnet for waifs and strays; if someone was looking for a sense of belonging, Skirata could make them feel they belonged like nobody else. It was the necessary skill of a sergeant, someone who could bond troops with the intensity of a family, but it was also the authority of a father, and he often couldn't tell where one began and the other ended. He wasn't sure that it mattered. Jusik-clever, lonely, and increasingly at odds with Jedi policy-radiated a need for acceptance: the result was inevitable. Skirata struggled to find the line between taking advantage of the Jedi's vulnerability and getting the best deal for his clones.
O charakterze Skiraty
PB:127 PBr:125 TC:125


- Rodzina to pragnienie, żeby coś zrobić dla innych, Ord'ika rzekł Skirata i skierował go do wejścia do szybu działek. - Niczego nie zachowywać dla siebie. Dajemy przecież wszystko, co mamy.
``Family's about being willing to do that, Ord'ika,`` Skirata said, and steered him toward the gunwell access. ``No holding back. We give all we've got, too.``
Skirata wyjaśniający czym jest rodzina
PB:136 PBr:134 TC:134


Oboje wydawali się jeszcze bardzo daleko od takiego stopnia zażyłości, ale Zerowi z powodu kaminoańskich manipulacji genetycznych obdarzeni byli poczuciem niewzruszonej lojalności. Jeśli cię polubią, umrą za ciebie. Jeśli nie, to jakbyś już nie żył. Tak się dzieje, kiedy ktoś kombinuje przy genach wpływających na lojalność i poczucie więzi. Była to dawna skłonność Mandalorian, którą Kaminoanie wykorzystali, a Ordo jedynie podejmował decyzję dotyczącą swojego partnera w taki sam sposób, jak czynili to Skirata i większość innych mężczyzn Mando.
The two of them seemed a long way from that kind of commitment, but the Nulls had come out of the Kaminoans' genetic tinkering with a capacity for instant, unshakable devotion. If they took to you, they'd die for you. If they didn't, you were dead meat. That was what happened when the genes that influenced loyalty and bonding were overcooked. But it was an existing Mandalorian tendency that the Kaminoans had exploited, and Ordo was only making the same snap decision on which partner he wanted that Skirata and most other Mando males made.
O Zerach/Mando
PB:136-137 PBr:134 TC:134


Ordo też nigdy nie mógł tego pojąć. Potrafił zacytować wszystkie statuty i przepisy, w tym wszystkie sto pięćdziesiąt Rozkazów Kryzysowych Wielkiej Armii - które wszyscy oficerowie klonów musieli znać na pamięć - z całą łatwością, jaką zapewniała mu fotograficzna pamięć. Rozumienie reguł było jednak całkiem inną kwestią. Po co rozpoczynać wojnę, jeśli w pewnej chwili naciskasz hamulce i stwierdzasz, że jeden sposób zabijania kogoś jest moralnie lepszy od innego?
Ordo had never understood it, either. He could recite any statute or regulation, including all 150 Contingency Orders for the Grand Army-which all clone officers had to know by heart-with all the ease granted by his eidetic memory. But making sense of rules was another matter. Why start a killing war if you were going to slam on the brakes and de-clare one way of killing someone morally preferable to an-other?
Przemyślenia Orda
PB:171 PBr:167-168 TC:172


Czasem Ordo czuł się tak, jakby był dzieckiem, a Skirata stanął nad nim po raz pierwszy: był zdecydowanie ponad wiek rozgarnięty, ale też pełen przerażenia, ponieważ kaminiise mieli go zabić. Skirata jednak zabrał jego i braci w bezpieczne miejsce, karmiąc ich uj'alayi, lepko-słodkim mandaloriańskim ciastem, ten wspaniały czyn Skiraty zadecydował, kim stał się Ordo. Teraz odczuwał to równie wyraźnie jak wtedy. A wszystko przez ciasto. Właśnie. To ciasto wszystko mu przypomniało. Znów poczuł się bezpieczny.
Sometimes Ordo felt just as he did when he was a small child and Skirata first towered above him: part of him was competent far beyond his years, and the rest was hollow terror because the kaminiise were going to kill him, but Skirata had snatched him and his brothers to safety and fed them all on uj'alayi, a sticky-sweet Mandalorian cake. It was a powerful act of salvation, one that had defined Ordo. He felt it as freshly now as he had then. It was the cake. That was it. The cake had brought it all back. He felt safe again.
Przemyślenia Ordo
PB:173 PBr:169 TC:173


Teraz, kiedy adrenalina powoli się wchłaniała, Sev poczuł, jak przenika go drżenie, tak samo jak wówczas, gdy zawalił na treningu. Oczywiście, nie było tu sierżanta Vau, żeby spuścił mu solidne manto za niekompetencję, ale czuł się tak samo fatalnie jak wtedy. Kiedy następnym razem spotka się z Vau, z pewnością stary sierżant ujrzy na jego twarzy porażkę i sprawi, że gorzko jej pożałuje. Nie istniało określenie „dość dobry". Było jedynie „doskonały". Sev nie miał usprawiedliwienia, że nie jest doskonały, ponieważ od genomu zaprojektowali go tak, aby był najlepszy w galaktyce. Wszystko, co zrobił źle, brało się z lenistwa.
Now that the adrenaline was ebbing, Sev felt a mix of vague dread flood him just as it had when he'd screwed up in training. There was no Sergeant Vau around to give him a good hiding for his incompetence, but it was as bad now as it ever was. Next time he saw Vau, he knew that his old sergeant would see the failure on his face and give him grief for it. There was no good enough. There was only perfect. Sev had no excuse for not being perfect, because he'd been designed from the genome up to be the galaxy's best. Anything he got wrong was down to laziness.
Przemyślenia Seva
PB:176-177 PBr:173 TC:177


Skirata tylko się zaśmiał. Vau podejrzewał, że nie miał pojęcia o swoich ograniczeniach, że zginie, dowiadując się o tym w brutalny sposób. Szaleniec. W jego wieku wypadałoby już dorosnąć.
Skirata just laughed. Vau suspected he had no idea what his limits were, and that he'd get killed finding out the hard way. The fool should have grown out of it at his age.
Opinia Walona o Skiracie
PB:187 PBr:183 TC:189


Twi’lek urwał, wodząc oczami od Skirata do Vau i Mereela, jakby miał ochotę zwiać: Łatwo było zauważyć, jak onieśmielający był mandaloriański hełm dla obcych; pozbawiał ich możliwości obserwowania wyrazu twarzy, więc nie wiedzieli, jak ich słowa zostały przyjęte.
The Twi'lek ground to a halt, eyes darting from Skirata to Vau to Mereel as if he was going make a run for it. It was easy to forget how intimidating a Mandalorian helmet looked to outsiders when they were deprived of all the visual cues of facial expression, and couldn't work out how well their information had been received.
Opis wrażenia jakie wywiera hełm Mando
PB:189 PBr:185 TC:191


Vau miał niewiele czasu dla kogokolwiek, niezależnie od gatunku, ale ludzie z Wielkiej Armii byli całkiem inną sprawą. Zrozumiał, że jedną z dwóch rzeczy, jakie powstrzymywały jego i Skiratę przed pozabijaniem się wzajemnie, był wzajemny szacunek dla żołnierzy klonów, którzy zdominowali ich życie; drugą był fakt, że Mandalorianie zwykle odkładali na bok swoje spory, gdy mieli stawić czoło wspólnemu zagrożeniu ze strony aruetiise.
Vau had little time for anyone else, regardless of species, but the men of the Grand Army were a different matter. It was, he realized, one of two things that stopped him and Skirata from killing each other: their mutual respect for the clone soldiers who had taken over their lives, and the fact that Mandalorians put aside their rifts when presented with a common threat from aruetiise.
O Walonie
PB:192 PBr:188 TC:194-195


- Kal, wolałbyś służyć separatystom?
- Pod względem ideologicznym? Wiesz, że tak. Republika to w najlepszym razie waląca się w gruzy biurokracja, a w najgorszym otchłań korupcji. Ale przyłączyłem się do niej dla kredytów i zostałem z moimi chłopcami. A jaką ty masz wymówkę?
Vau nie mógł twierdzić, że przyłączył się dla kredytów, choć często żył w trudnych warunkach, odkąd zrzekł się dziedzictwa.
Pozostał jednak dla tej samej przyczyny, co Skirata, nawet jeśli nie miał ochoty się do tego przyznać.
Mird, zadowolony, że start dobiegł końca, wyciągnął łeb spod ramienia Vau, zostawiając mu na kolanach wielki glut śliny.
- Po namyśle - rzekł Vau, szukając szmatki, żeby wytrzeć spodnie - uważam, że to bardzo elegancki styl życia.

``Kal, would you rather fight for the Separatists?``
``Ideologically? You know I would. The Republic's a crumbling bureaucracy at best and a cesspit of corruption at Worst. But I joined for the credits and I stayed for my boys. Chat's your excuse?``
Vau couldn't claim he'd joined for the credits, although he'd often led a fairly hand-to-mouth existence since forgoing his inheritance. But he stayed for the same reason Skirata did, even if he had no intention of admitting that to him.
Mird, satisfied that takeoff was over, pulled its head out from under Vau's arm and deposited a skein of drool in his lap.
``On reflection,`` Vau said, groping for a cloth to wipe his pants, ``I think it's the elegant lifestyle.``

Vau rozmawiający ze Skiratą na temat stron wojny.
PB:192-193 PBr:188-189 TC:195-196


- Dobrze, ujmę to inaczej... A gdyby to twoje zwłoki tu leżały? Co byś z nimi zrobił?
- Chciałbym, żeby ktoś pokręcił głową i powiedział: co za szkoda, taki piękny i stylowy młodzieniec! I urządził mi państwowy pogrzeb - rzekł Fi. Wziął koc od Darmana i owinął nim jednego z żołnierzy. - Z mnóstwem kobiet rozpaczających, że nigdy nie zaznały mojego czaru. Ale poza tym tyle by mi zależało, co na zadzie motta, prawda? To tylko skorupa. Zostaje jedynie zbroja.

``Okay, let me put it another way-what if that was your carcass lying there? What would you want done with it?``
``I'd want someone to shake their head and say, What a waste of such a fine-looking and stylish young man! and then give me a big state funeral,`` Fi said, taking the blanket out of Darman's hands and rolling one of the covert ops troopers in it. ``With loads of women weeping that they never had the chance to sample my charms. But apart from that, I wouldn't give a mott's backside by then, would I? It's just a temporary shell. Only the armor lasts.``

Podejście Fi do śmierci
PB:203-204 PBr:199 TC:207


Martwi mnie tylko, że zaczynasz przedkładać łagodność nad porządne załatwienie sprawy. Wykonujemy ekstremalne zadania. A to oznacza, że paru nieszczęśliwych gapiów zawsze może się dostać w tryby. To są szkody konieczne. Musisz się z tym pogodzić.
It just worries me that you put being nice before doing the job right. We do extreme stuff. That means some unlucky saps get caught as collateral damage. Deal with it.
A`den odnośnie Ninera
PB:210 PBr:205 TC:214


Na zewnątrz transpastalowego bąbla, który tworzył przejrzystą kopułę nad kokpitem, majestatycznie przepłynęła obok nich bajecznie kolorowa turystyczna plansza opisująca podwodny świat. Mird wydawał się zafascynowany; przyciskał ryjkowaty nos do transpastali i aż mruczał z podniecenia. Skirata zaryzykował, chwycił strilla za obrożę i pociągnął raz i drugi, wycierając nim do czysta iluminator. Brudas, ale może być pożyteczny, tak jak i my, pomyślał. Vau zrozumiał i wziął Mirda na kolana.
Stosunki między Skiratą i Vau wyraźnie się poprawiły. Bywały czasy, kiedy mogli się pobić o znacznie mniejszą sprawę.

Outside the transparisteel bubble that formed a clear dome over the cockpit, a tourist brochure of an underwater world drifted past them in vividly colored serenity. Mird seemed fascinated, pressing a snotty nose to the transparisteel and making excited grumbling noises, and Skirata risked reaching out to haul the strill back by its collar and wipe the view-port clean. Filthy thing, but it has its uses, just like us. Vau took the hint and beckoned to Mird to sit on his lap.
O relacjach między Skiratą a Vau
PB:224 PBr:220 TC:229-230


Skirata się wzdrygnął. Cóż, przynajmniej jedna istota w tej galaktyce bezwarunkowo uwielbia Vau. Fierfek, jeśli on sam zaczyna po tylu latach żałować starego chakaara, to zły znak. Fortuna to tylko kredyty, których Vau by i tak nie wykorzystał, powtarzał sobie Skirata; coś, co chciał zabrać swojej uprzywilejowanej klasie i co przypadkiem tylko mogło się przydać w planie ratowania klonów...
Przecież to nieprawda, pomyślał. On też jest Mando. To samo, co ściągnęło go na Mandalore, mnie tam zatrzymało. Dokonaliśmy wyboru. Może za to go nie cierpię, że w gruncie rzeczy jest do mnie bardzo podobny.

Skirata shuddered. But at least there was one being in the galaxy that loved Vau unconditionally. Fierfek, if he'd started feeling sorry for the chakaar after so many years, it was a bad sign. The fortune was just creds Vau had no use for, Skirata told himself, something he wanted to deny his own privileged class and that simply happened to be useful in the plan to rescue clones-an afterthought.
It's not true, though, is it? He's a Mando too. The same thing that drew him to Mandalore is the same thing that kept me there. We chose it. Maybe I hate him because of the parts of him that are too much like me.

Przemyślenia Skiraty na temat Walona
PB:226 PBr:221 TC:231


A także jego syna, Boby. Biedny dzieciak, to straszne, żeby w tym wieku stracić ojca, a chłopak nie miał w życiu nikogo innego. Miał gorzej niż wszyscy żołnierze. Jeśli zdoła przeżyć, to według prognoz Vau stanie się najtwardszym, najbardziej rozgoryczonym i najbardziej pokręcony shabuirem po tej stronie Keldabe.
Nor was his son, Boba. Poor kid: it was a terrible age to lose a father, and the boy had nobody else in his life. He was worse off than any trooper. If he managed to survive, Vau predicted he'd turn into the hardest, most bitter, most messed-up shabuir this side of Keldabe.
Przemyślenia Walona na temat Boby
PB:250 PBr:244-245 TC:257-258


Vau zwykle był niewrażliwy na emocjonalne huśtawki Skiraty, ale przez chwilę stary chakaar i jego zastępczy syn tak spoglądali na siebie, jakby w galaktyce nie było nikogo ważniejszego. Vau poczuł szczerą zazdrość. Nie zazdrościł zresztą Skiracie, tylko Mereelowi. Zazdrościł mu ojca, który tak się o niego troszczył. Podobnie jak czas, nie był to towar, który mógłby sobie kupić za swoje bogactwa.
Vau was usually immune to Skirata's polar extremes of emotion, but for a few seconds the old chakaar and his surrogate son simply looked at each other as if there was nothing else that mattered in the galaxy, and Vau felt genuine envy. It wasn't Skirata he envied. It was Mereel, for having a father who doted on him so much that he could do no wrong. Like time, it was something his wealth had never bought him.
Przemyślenia Walona
PB:252 PBr:247 TC:261


- A czego się oczekuje od mandaloriańskiej żony?
- Powinna walczyć przez osiem godzin dziennie, potem upichcić obiad dla męża, a dzieci rodzić między bitwą i gotowaniem obiadu.
- Poważnie?
- To może być ciężkie życie. Ale na pewno cię nie zniechęci. Naucz się tylko splatać włosy. Podobno wtedy łatwiej mieszczą się pod hełmem.

``What's expected of a Mandalorian wife?``
``Fight for eight hours, stop to give birth, then have your old man's dinner on the table. Except on your day off, of course.``
``Seriously...``
``It can be a very hard life. Nothing that would faze a Jedi like you, though. Just get used to braiding your hair. Fits under a helmet better, I'm told.``

Ordo i Etain rozmawiający o Mandaloriańskiej kulturze
PB: PBr:256 TC:272-273


- Pilnuj jej, Mar'ika - polecił. - Muszę jeszcze coś załatwić.
Przykucnął i zdjął nieboszczykom hełmy. Było to jedno z najmniej przyjemnych i najboleśniejszych zadań, jakie wykonywał kiedykolwiek. Nie, nie znał żadnego z nich. Jeden okazał się młodą kobietą. To go dobiło. Kobiety miały obowiązek walczyć, często zresztą było trudno określić płeć po samej zbroi, ale ten widok pozostawił w nim bolesną zadrę. Nie potrafił sobie nawet przypomnieć, czy to on ją zabił. Przeszukanie kieszeni nie dało wiele, więc zdjął im hełmy, aby później sprawdzić symbole klanowe i dać rodzinom coś na pamiątkę.
Mandalorianie często zabijali się wzajemnie z różnych powodów, osobistych i nie tylko, niekiedy przypadkowo. Ale to i tak niczego nie usprawiedliwiało. Żołnierze Operacji Specjalnych wysłani za Sullem, teraz ci obcy... Przyszły mu do głowy psy nek, hodowane specjalnie do walki, pies przeciwko psu. Taka maszyna do zabijania na żądanie pana. Skirata uznał, że najwyższy czas, aby Mando przestali już być dla wszystkich psami nek.

``Hang on to her, Mer'ika,`` he said. ``I have to do some-thing.``
He squatted down and eased off the helmets, possibly one of the most unpleasant and distressing tasks he'd ever had. No, he didn't know any of them; and one was a very young woman. That finished something in him. Females were expected to fight, and it was often hard to tell from the armor alone if the wearer was male or female, but it left him feeling hollow. He couldn't even recall if he'd been the one who killed her. A search of their pockets turned up little, so he took the helmets to trace them via their clan sigils later, and to give their families something for remembrance.
Mandalorians ended up killing one another for all kinds of reasons, personal and incidental. It still didn't make it right. The covert ops troopers sent after Sull, now these strangers-the thought of nek dogs came back to him, dog set on dog for sport, or just a killing machine to do the master's bidding. Skirata felt it was time Mando'ade stopped being everyone's nek.

Kal sprawdzający kim są zabici Mandalorianie
PB: PBU:262 PBr:287 TC:309-310


- Chodzi o możliwość wyboru. Przecież to najważniejsze, prawda? Nawet teraz jesteśmy pod kontrolą Kaminoan, ponieważ ona ma informacje, których nie chce nam przekazać. Cóż, wolę raczej żyć pięćdziesiąt lat na własnych warunkach niż sto na jej. A teraz ona też o tym wie. Informacja, którą ukrywa, jest bezwartościowa. Zabrałem jej moc na zawsze i na dobre.
``This is all about having a choice. That's what matters, isn't it? But even now, we're still under a Kaminoan's control because she's got information she won't give us. Well, I'd rather live fifty years on my own terms than a hundred on hers. And now she'll know it. The information she's withholding is worthless. I've taken her power away for good.``
Ordo o Ko Sai.
PB: PBU:282 PBr:306-307 TC:331


- No to w porządku. Nigdy nie widziałam Mandalore. Do czego jest podobna?
- Chciałbym powiedzieć, że to raj - rzekł Skirata. - Ale jest prymitywna i szorstka jak zad banty, i nawet w połowie nie taka ładna.

She shrugged. ``Okay. I've never seen Mandalore. What's it like?``
``I'd like to say it's paradise,`` Skirata said. ``But it's as rough as a bantha's backside, and half as pretty.``

Kal wyjaśniający Etain jaka jest Mandalore
PB: PBU:284-285 PBr:309 TC:333


Bralor była dokładnie taka, jak według Skiraty powinny wyglądać kobiety Mando. Gdyby miała dzieci, Etain była pewna, że przetrwałaby w stoickim milczeniu pięciodniowy poród, a potem dała noworodkowi do ręki miotacz i likwidowała Trandoszan z dzieckiem pod pachą. Wydawała się przerażająco sprawna.
Bralor was everything Skirata had said Mando women should be. If she'd had kids, Etain had no doubt that she'd endured a five-day labor in stoic silence, handed the newborn a blaster, and then zapped Trandoshans with the infant clutched under one arm. She looked frighteningly fit.
O Rav Bralor
PB: PBU:299 PBr:323 TC:349


Kiedy do nas dołączasz, nikogo nie obchodzi, skąd jesteś, Tylko to, jak się zachowujesz teraz.
When you join this team, nobody cares where you came from. Only what you do from now on in.
O Mandaloriańskim społeczeństwie
PB: PBU:299 PBr:323 TC:349


- Mówisz tak, jakby Mandalorianie byli ci obcy, Boss.
- Niektórzy z nich rzeczywiście są.
- Przepraszam, źle to ująłem. Chodzi mi o to, czy myślisz o sobie jako o Mandalorianinie?
- Prawdopodobnie tak samo jak pan myśli o sobie jako o Jedi, sir. Zostałem w ten sposób wychowany, ale bywa różnie, zależnie od tego, czy mój własny gatunek wystawia mnie na linię ognia, czy nie.

``You talk as if Mandalorians are foreign to you, Boss.``
``Well, they are. Some of them, anyway.``
``Sorry, I didn't put that very well. I meant-do you think of yourself as Mandalorian in any way?``
``Probably as much as you think of yourself as a Jedi, sir. Raised that way, more or less, but the enthusiasm depends on whether your own kind are putting you in the line of fire or not.``

Jusik i Boss rozmawiający o Mandaloriańskości
PB: PBU:315 PBr:339 TC:366


- To dobrze, synu - rzekł. - Ale Zey żywcem obedrze cię ze skóry. Wysłał cię przecież na Dorumaa. Nie będzie zadowolony, że zwiałeś.
- Z całym szacunkiem, Zey może mi nagwizdać.
- Jesteś tego pewien, Bard'ika? Kiedy wojna się skończy, nadal będziesz Jedi, a on nadal będzie twoim szefem.
- A tu się różnimy, Kal. Zapomnieliśmy już, co to znaczy być Jedi. Wreszcie zamierzam wykonać robotę typową dla Jedi i wspomóc kogoś w potrzebie, zamiast omawiać spiskowe teorie i biegać politykom na posyłki. Gdzie jest Fi?

``Okay, son,`` he said. ``But Zey's going to skin you alive. He sent you back to do the Dorumaa job again. He won't take kindly to you going off like this.``
``With respect, Zey can shove it.``
``You sure about that, Bard'ika? When the war's over, you'll still be a Jedi, and he'll still be your boss.``
``Ah, no, that's where we differ, Kal. We've forgotten what it is to be Jedi. So I'm going to do some real Jedi work now, and help someone in trouble rather than talk big concepts and run errands for politicians. Where's Fi?``

Rozmowa Jusika i Kala
PB: PBU:338 PBr:361-362 TC:391


- Dobrze, Mird'ika, pobaw się. I tak chciałbym teraz zobaczyć się z Ko Sai. - Vau wskazał palcem na kępę drzewa. - Oya! Oya, Mird!
Strill wystrzelił z szybkością strzały i znikł w lesie na północy, a Vau ruszył swoją drogą. Bastion coraz bardziej przypominał normalne domostwo. Teraz, ilekroć Vau, Skirata lub któryś z Zerowych byli na miejscu, Bralor zajmowała się nadzorem prac budowlanych dla Skiraty. Dom wyglądał zdecydowanie yaim’la i był o wiele większy, niż Vau sądził początkowo. Ziemia na rzadko zaludnionej Mandalore wciąż była za darmo, chyba że ktoś chciał zamieszkać w Keldabe. Tu, na północy, klan mógł się spokojnie rozrastać.
Ale ja do niego nie należę, ja tu jestem tylko przejazdem, zrozumiano? - Pomyślał Vau.

``Okay, Mird'ika. I have to see Ko Sai anyway.`` Vau pointed toward the trees. ``Oya! Oya, Mird!``
The strill shot off at high speed and disappeared into the pocket of woodland to the north, and Vau went on his way. The bastion had started to acquire a routine like a real home-stead, and now that Vau, Skirata, or one of the Nulls was around much of the time, Bralor was getting on with over-seeing the building work for Skirata. It was definitely feeling yaim'la, and was a much bigger complex than Vau had first thought. Land was still free on sparsely populated Mandalore, as long as you didn't want to cram into Keldabe. Up here in the north, a clan could spread out.
But I'm not part of this. I'm just passing through, under-stood?

O Kyrimorut
PB: PBU:358 PBr:381-382 TC:414


Skirata podniósł Venku i przeszedł się dokoła mieszkania z dzieckiem na ramieniu. Łagodnie je poklepywał i szeptał ciche słówka czułego dziadka. Cóż, nie czas teraz na jakiekolwiek wyjaśnienia. Może będzie potrzebował całego dnia, aby opowiedzieć o swojej długiej karierze - o usuwaniu ludzi i przedmiotów, o doprowadzaniu ich siłą do klienta. Besany nie miała złudzeń. Wiedziała, w jakim towarzystwie obraca się Skirata.
Pochodził z brudnego świata, tak jak Ordo. Ale i tak w ich świecie czuła się czysta, bardziej niż w lśniących korytarzach Senatu albo nawet na ulicy, wśród obywateli zbyt zajętych najnowszymi holowidami, aby się zainteresować, co się ostatnio dzieje z ich społeczeństwem.

Skirata picked up Venku and walked around the apartment with the infant cradled against his shoulder, gently patting his back and making doting-grandfather noises. Now wasn't going to be the time she got the explanations, then. Maybe it needed a whole day's debriefing program to cover a long ca-reer of removing people and things, or dragging them screaming to a client. She had no illusions. She knew the company Skirata kept.
He came from a dirty world, as did Ordo. But she still felt cleaner in their world than she did in the glossy corridors of the Senate, or even on the street surrounded by citizens who were too preoccupied with the latest holovid to ask what was happening to their society lately.

Przemyślenia Besany na temat Skiraty, Ordo, i społeczeństwa Coruscant
PB: PBU:374-375 PBr:397 TC:432


- Nie jestem pewien, czy to będzie możliwe, Jusik - rzekł wreszcie Zey.
- Będzie, będzie. - Jusik skinął głową i wbił wzrok w kolana. - Bardzo dużo myślałem, jakie konsekwencje moim ludziom na froncie przyniesie zmiana dowodzenia... Czy to spowoduje pogorszenie, czy polepszenie ich sytuacji. Nie mogę jednak z tym żyć ani chwili dłużej. Zgadzamy się na armię niewolników, co jest sprzeczne z wszelkimi naszymi zasadami. To plama na naszym honorze. Pewnego dnia zapłacimy za to. Uważam, że to niegodne. Dlatego muszę wystąpić z zakonu Jedi.

``I'm not sure there's a mechanism for that, Jusik,`` Zey said at last.
``Okay.`` Jusik nodded a few times, looking down into his lap for a moment. ``I've given a lot of thought to the consequences of not leading my men in the field, and whether I'm making their situation worse by doing this, but I can't live with it any longer. We sanction the use of a slave army. It's against every single principle of our belief, and it's a stain on us, and we will pay the price of our hypocrisy one day. This is wrong. Therefore I have to leave the Jedi Order.``

Jusik oświadczający Zeyowi że odchodzi z zakonu
PB: PBU:377 PBr:400 TC:435


-Zawsze uważaliśmy, że użytkownik Mocy ma niewielki wybór: to Strona Jasna lub Ciemna, Jedi lub Sith. Teraz jednak widzę, że istnieje pomiędzy nimi nieskończona liczba możliwości, więc wybiorę jedną z nich.
``We always think the choices open to a Force-user are light side or dark side, Jedi or Sith, but I believe there are an infinite number of choices beyond those, and I'm going to make one.``
Jusik na temat swojej nowej drogi
PB: PBU:378 PBr:400 TC:436


Darman wiedział wszystko o roślinach. W polowej bazie danych WAR przekazywali im wszelkie informacje na temat tego, jakie rośliny może jeść bezpiecznie, gdyby musiał w trakcie misji żywić się na własną rękę. Nie przyszło mu jednak do głowy, że można traktować rośliny jako coś fascynującego, do podziwiania.
Jednak głupie myśli krążyły mu po głowie i bał się, że nie zapanuje nad językiem. Musiał to powiedzieć. Wiedział, co teraz gnębi Etain: zawsze chciała, żeby miał normalne życie i prawdopodobnie doszła do wniosku, że teraz, kiedy zobaczył Venku, zapragnął mieć własne dziecko. Mandalorianie kochali swoje rodziny, a ona uważała go za Mandalorianina.

Darman knew all about plants. He had his GAR fieldcraft database of everything he could safely eat if he had to live off the land on a mission, planet by planet. It was a novelty to think of plants as something fascinating to admire. But his mouth felt connected somehow to uncontrolled thoughts that just dug him deeper into this emotional mire. He had to say it. He knew what was bothering her now: she wanted him to have a normal life, and she probably thought he wanted a child now that he'd seen Venku, because Mandalorians loved their families and that was how she saw him.
Przemyślenia Darmana na temat Venku i Etain
PB: PBU:382 PBr:404-405 TC:440


Delty ruszyli skrótem przez plac parad do swoich kwater. W popołudniowym słońcu nowo sformowana drużyna Omega - bez Darmana, ale z tym nowym chłopakiem z EOD, który potrafił protezami dłoni robić naprawdę niebezpieczne sztuczki nożem - grał w limmie z Ordem i Mereelem. Skirata dołączył do nich. Grali ostro, w sposób, który Vau nazywał stylem Mando, zderzając się ramionami i rzucając na siebie z całkowitym lekceważeniem dla skutków, byle tylko wykopać w powietrze kulistą piłkę. Piłka miała wielkość mniej więcej ludzkiej głowy - Sev uważnie się przyjrzał, aby się upewnić, że to naprawdę nie jest ludzka głowa - i uderzała z łomotem o ściany baraków wśród głośnego wycia i okrzyków: „Oya! Ori'mesh'la!" Żaden z graczy oprócz Skiraty nie był ubrany w zbroję. Nie mieli na sobie nawet mundurów WAR, tylko dopasowane stroje cywilne, które przywieźli chyba z ostatniej misji. Zrezygnowali z kolorów drużynowych. Gdyby Sev nie rozpoznawał ich jako swoich braci klonów, zapewne uznałby ich za Mandalorian zabijających czas pomiędzy rabunkiem a inwazją. Nagle uderzyło go, jak bardzo są obcy, a to go zaskoczyło. Vau nauczył Deltę wszystkich mandaloriańskich zwyczajów i języka, tak samo jak Skirata swoich komandosów. Ale jakoś w tej chwili Omegi i Zerowi bardziej przypominali najemników mandaloriańskich niż żołnierzy Wielkiej Armii.
Delta took a shortcut across the parade ground to get to their quarters. In the late-afternoon sun, the newly re-formed Omega Squad-no Darman, but with the new guy from EOD who could do really dangerous knife tricks with his prosthetic hands-were playing limmie with Ordo and Mereel. Skirata had joined in. They played it hard, what Vau called the Mando way, shoulder-charging and tackling one another with complete disregard for injury, kicking the spherical ball high into the air. It was about the size of a man's head-Sev did a double take to be sure it wasn't actually a real head-and it cannoned against the wall of the bar-racks to loud whoops and cries of ``Oya! Ori'mesh'la!`` None of them, except Skirata, was in armor. They weren't even in red GAR fatigues, just assorted civilian clothing they must have picked up on the last mission. There were no team colors. If Sev hadn't recognized them as his clone brothers, he would have taken them for Mandalorians whiling away the time between invasion and pillage rather than fellow commandos letting off steam. They suddenly struck him as very foreign, and that surprised him: Vau had taught Delta all the Mandalorian customs and language, just as Skirata had taught his commando squads, but somehow at that moment Omega and the Nulls seemed very much more Mandalorian mercs than men of the Grand Army.
Przemyśleniae Seva na temat drużyny Delta, Omeg, Zerowych, oraz ogólnie Mandalorian
PB: PBU:390 PBr:412 TC:450


Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2021




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 15,652,557 unikalne wizyty